Chelsea Londyn zawodzi w obecnym sezonie Premier League i ze sporą stratą do Manchesteru United zajmuje w tabeli dopiero czwarte miejsce. Menadżer „The Blues”, Carlo Ancelotti nie zwraca jednak uwagi na krytykę i liczy na przedłużenie swojej obecnej umowy z klubem ze Stamford Bridge.
Włoch w pierwszym sezonie w Chelsea poprowadził w zeszłym roku swój zespół do mistrzostwa i triumfu w Pucharze Anglii, jednak brak sukcesów w walce o obronę zdobytych tytułów wywołał spekulacje dotyczące jego dalszej pracy w klubie z Londynu.
Mimo wszystko 51-latek nie myśli o odejściu. – Chcę zostać w Chelsea i przedłużyć obecny kontrakt, ponieważ kocham ten klub i zawodników – podkreślił Ancelotti. – Oczywiście decyzja nie należy do mnie, ale nie wydaje mi się, by moi przełożeni oczekiwali ode mnie zdobycia trofeum, bym mógł zachować posadę.
Już w środę „The Blues” w ćwierćfinale Ligi Mistrzów zagrają z Manchesterem United i będę starali się zrobić wielki krok w stronę triumfu w tych rozgrywkach, które są dla Romana Abramowicza priorytetem od przejęcia Chelsea w 2003 roku. Włoski menadżer uspokaja jednak przed tym meczem nastroje. – Liga Mistrzów to dla nas marzenie, ale nie może być obsesją – zaznaczył. – Chelsea zasługuje na jej wygranie. Przegrała już finał w rzutach karnych, odpadła w półfinale w ostatniej minucie i pożegnała się z rozgrywkami w Liverpoolu po golu, którego nie było. Powiedziałem moim zawodnikom, że mamy teraz 450 minut na osiągnięcie tego celu. Wierzę, że stać nas na to.
Menedżer Arsenalu przestrzega przed euforią. „To nic nie znaczy”
Po pewnym zwycięstwie z Sunderlandem AFC, Arsenal FC prowadzi w tabeli Premier League już z dziewięciopunktową przewagą. Menedżer "Kanonierów", Mikel Arteta przestrzega jednak kibiców przed przesadnym optymizmem.
Fernandes wskazał autora sukcesów MU. „Wie, co to znaczy”
Zwycięstwo z Tottenhamem Hotspur było już czwartym z rzędu Manchesteru United pod wodzą tymczasowego menedżera, Michaela Carricka. Bruno Fernandes nie jest jednak zaskoczony takim obrotem wydarzeń.
Uraz nowego piłkarza Liverpoolu. Wzmocni „The Reds” od początku przyszłego sezonu
Jeremy Jacquet, który od 1 lipca przeniesie się na Anfield, nabawił się groźnie wyglądającej kontuzji. Na tę chwilę nie wiadomo, jak poważny jest uraz młodzieżowego reprezentanta Francji.