Bywało w ostatnich latach tak, że klasyki nas nie rozpieszczały. Często w prestiżowych spotkaniach oglądaliśmy piłkarskie szachy. Ale tym razem było zupełnie inaczej. Czapki z głów przed aktorami niedzielnego spektaktu przy Bułgarskiej. To było meczycho!
Świetnie rozpoczął się mecz dla zawodników Nielsa Frederiksena. Dużo problemów defensorom stołecznych sprawiał PatrikWalemark. Lech otworzył wynik spotkania w 5. minucie. MikaelIshak dograł do wspomnianego szwedzkiego skrzydłowego, ten uderzył na bramkę, a strzał sparował Gabriel Kobylak. Futbolówka spadła pod nogi Aliego Gholizadeha, który mierzonym uderzeniem pokonał golkipera Legii. Poznaniacy początkowo nieco częściej meldowali się pod szesnastką gości. Nieźle w bocznych sektorach boiska funkcjonowali gracze „Kolejorza”. Po jednej stronie ciekawie prezentowali się Walemark wspomagany przez Michała Gurgula, po drugiej Gholizadeh z Joelem Pereirą.
Wymiana ciosów
Z upływem kolejnych minut do głosu zaczęła dochodzić jednak Legia. Zagrozić bramce Bartosza Mrozka próbowali między innymi Ryoya Morishita czy Marc Gual. Hiszpan dopiął swego w 29. minucie. Paweł Wszołek dośrodkował na głowę Luquinhasa, Brazylijczyk zgrał piłkę do Hiszpana, a ten z najbliżej odległości nie dał szans bramkarzowi drużyny ze stolicy wielkopolski.
Legia zyskała optyczną przewagę, ale to Lech dziesięć minut później ponownie doszedł do głosu. Po uderzeniu Afonso Sousy do futbolówki dopadł Antoni Kozubal i wpisał się na listę strzelców trafieniem w prawy górny róg bramki.
Kiedy wydawało się, że na przerwę poznaniacy będą schodzili z prowadzeniem, Sousa dopuścił się nieprzepisowego zagrania ręką w polu karnym. Po analizie VAR arbiter wskazał na wapno. Jedenastkę na gola zamienił Rafał Augustyniak i warszawianie cieszyli się z remisu jeszcze przed przerwą. Kapitalnie oglądało się to, co działo się przy Bułgarskiej.
Fenomenalna akcje Lecha
Drugą połowę od mocnego uderzenia rozpoczął Lech. Ręce same składały się do oklasków po akcji, po której trafił Sousa. To była bramka marzenie, atak, który można pokazywać młodym adeptom futbolu.
Zresztą kolejne gole poznaniaków też były niczego sobie. W 59. minucie Pereira doskonale wyłożył futbolówkę Ishakowi, który trafił do siatki. Dziesięć minut później kapitalną akcją popisał się Kozubal, który obsłużył Sousę. Portugalczyk skompletował tym samym dublet, a 20-latek do bramki dołożył asystę.
Do końcowego gwizdka arbitra nie zobaczyliśmy już bramek. O ile do przerwy spotkanie było wyrównane, to w drugiej odsłonie rywalizacji „Kolejorz” udowodnił swoją wyższość nad ekipą z Łazienkowskiej.
2 komentarzy
najstarszy
najnowszyoceniany
Wbudowane opinie
Zobacz wszystkie komentarze
Zbyszek
10 listopada, 2024 19:31
W drugiej połowie na boisku panował już tylko KOLEJORZ.
Robert Artimag
10 listopada, 2024 20:01
Lepszy mecz zwłaszcza pod względem jakości. Mimo porażki Legi, to sadze, że doskoczy do czołówki i przeskoczy Raków, który dla atrakcyjności ligi, dobrze by było by dotrzymał jednak kroku. Obecnie tylko Jaga może zagrozić Lechowi, tylko czy ławka im na to pozwoli
Śląsk blisko zmiany trenera. Sensacyjny kandydat na horyzoncie!
Ante Simundza jest już na skraju zwolnienia ze Śląska Wrocław. Pierwszoligowiec już przybiera się do zmiany na ławce i przeprowadzono pierwsze rozmowy z potencjalnym kandydatem.
Radomiak Radom z kolejnym oświadczeniem po meczu z Koroną
Radomiak Radom wydał oświadczenie uzupełniające oświadczenie z dnia 14 lutego 2026 roku. Wszystko dotyczy ogromnej awantury na stadionie po meczu z Koroną Kielce.
Co zmieniło w Legii przyjście trenera Papszuna? Dyrektor sportowy odpowiada
Michał Żewłakow w rozmowie z Filipem Surmą w programie "Ekstraklasa po godzinach" podsumował pierwsze tygodnie drużyny pod wodzą Marka Papszuna.
W drugiej połowie na boisku panował już tylko KOLEJORZ.
Lepszy mecz zwłaszcza pod względem jakości. Mimo porażki Legi, to sadze, że doskoczy do czołówki i przeskoczy Raków, który dla atrakcyjności ligi, dobrze by było by dotrzymał jednak kroku. Obecnie tylko Jaga może zagrozić Lechowi, tylko czy ławka im na to pozwoli