Reprezentacja Polski zagra dzisiaj w Sarajewie drugi mecz w ramach Ligi Narodów 2020. Biało-czerwoni zmierzą się w delegacji z Bośnią i Hercegowiną. Oto pięć pytań, które sobie postawiliśmy przed dzisiejszym spotkaniem.
Czy Jerzy Brzęczek będzie zadowolony?
Raczej tak. Selekcjoner reprezentacji Polski jest prawie zawsze zadowolony z gry swojej drużyny. Wydaje się, że niezależnie jak słabo piłkarze by się prezentowali, to w wypowiedziach trenera i tak trudno będzie się doszukać jakiejkolwiek krytyki pod adresem swoich zawodników.
Nie wiemy, czy Brzęczek faktycznie tak myśli, czy po prostu opowiada takie bzdury mediom, a w szatni mówi zupełnie coś innego. Po spotkaniu z Holandią pozytywy były dwa: wynik i jedna akcja, po której Krzysztof Piątek uderzył prosto w holenderskiego golkipera. Większej liczby plusów trudno się doszukiwać. No może jeszcze przyzwoita gra w obronie, ale w sumie w ustawieniu 1-6-3-1 albo 1-7-2-1 dość łatwo się broni…
Czy znowu zaparkujemy autobus?
W meczach z silnymi rywalami biało-czerwoni stawiają na defensywę, często bardzo głęboką defensywę. Wyjątkiem było 45 minut z Włochami w poprzedniej edycji Ligi Narodów, kiedy potrafiliśmy momentami narzucić swój styl gry. W pozostałych spotkaniach raczej stawialiśmy na defensywę i konterkę.
Z Holendrami tych kontr w zasadzie nie było. Skrzydłowi bronili bardzo głęboko i nie kwapili się zbytnio do szybkich zrywów przy kontrach. Graliśmy bardzo zachowawczo, postawiliśmy na taktykę „oby dowieźć ten remis do końca”, a po stracie gola „oby skończyło się tylko 0:1”.
Dwumecz z Bośnią i Hercegowiną będzie kluczowy w walce o utrzymanie w Dywizji A. Najlepiej byłoby wygrać w Sarajewie, aby mieć spokojniejsze głowy i odbić głosy krytyków przynajmniej na miesiąc. Zwycięstwo po słabym meczu każdy chyba wziąłby w ciemno.
Co z młodymi?
Brzęczek zaprosił na wrześniowe zgrupowanie pokaźną grupę młodych piłkarzy, którzy z powodzeniem mogliby występować w drużynie U-21 Czesława Michniewicza. O ile powołania dla Kamila Jóźwiaka i Sebastiana Szymańskiego były dość oczywiste, to zaproszenia dla Jakuba Modera, Michała Karbownika i Sebastiana Walukiewicza już nie do końca, choć wszyscy uczciwie na to zapracowali w ostatnich miesiącach.
Inna sprawa, że żaden z wspomnianej trójki nie ma praktycznie szans na pierwszy skład w dorosłej reprezentacji. Jutro kadra U-21 gra arcyważny mecz w eliminacjach z Rosją i Michniewicz z chęcią skorzystałby z usług Modera, Karbownika i Walukiewicza. Pomocnik Lecha zadebiutował w dorosłej drużynie narodowej z Holandią, a czy dzisiaj pierwsze minuty dostaną Karbownik i Walukiewicz? Zawodnik Legii jest rozpatrywany przez selekcjonera w kontekście występów na skrzydle, więc będzie miał znacznie mniejszą odpowiedzialność niż środkowy obrońca.
Kto w ataku?
W spotkaniu z Holandią od pierwszych minut pokazał się Krzysztof Piątek, który oddał jedyny celny strzał reprezentacji Polski w tym meczu. Napastnik Herthy Berlin – zdaniem niemieckich mediów – miał wrócić do klubu po starciu z Oranje, dlatego jego obecność w podstawowej jedenastce raczej nie mogła dziwić.
Piątek jednak do Niemiec nie wrócił, a poleciał z drużyną narodową do Sarajewa, przez co działacze i sztab Herthy są wściekli. Brzęczek jednak nie miał innego wyjścia i musiał zabrać 25-latka na spotkanie z Bośniakami z prostego względu – powołał na zgrupowanie tylko dwóch napastników: Piątka i Arkadiusza Milika. Na kogo postawi dzisiaj? Skoro z Holendrami więcej minut rozegrał były piłkarz Milanu, to może dzisiaj w podstawowym składzie wyjdzie snajper Napoli?
Czy zatrzymamy niechlubną serię?
Rozgrywki Ligi Narodów wyraźnie nie leżą reprezentacji Polski i Jerzemu Brzęczkowi. Biało-czerwoni nie wygrali jeszcze ani jednego spotkania, a w każdym z pięciu starć tracili co najmniej jednego gola. Bośnia i Hercegowina jednak nie jest rywalem pokroju Portugalii, Włoch czy Holandii, dlatego dzisiaj szanse na zwycięstwo powinny być znacznie większe niż w poprzednich meczach w ramach LN.
To on będzie następcą Lewandowskiego w reprezentacji Polski? „To jest tylko kwestia paszportu”
Coraz więcej wskazuje na to, że Ellis Simms otrzyma powołanie do reprezentacji Polski. Jeśli wszelkie formalności zostaną dopełnione na czas, napastnik Coventry City może znaleźć się w naszej kadrze narodowej już w listopadzie.
Polki nie pojadą na mundial mimo zwycięstwa? Haczykiem nieoczywisty przepis
Kobieca reprezentacja Polski może nie pojechać na przyszłoroczne mistrzostwa świata nawet pomimo ewentualnego pokonania rywalek w finale baraży. Sprawdź dlaczego.