Zwycięski horror w Czarnogórze. Podanie otwierające drogę do Moskwy
W niedzielę wieczorem reprezentacja Polski mogła zrobić trzy rzeczy. Skomplikować sobie mocno sytuację w eliminacjach przegrywając na gorącym terenie w Podgoricy, przytrzymać ambitnego rywala na dystans nie dając mu wygrać, albo zrobić milowy krok w kierunku mundialu inkasując pełną pulę i wszystkim grupowym rywalom dając wyraźnie do zrozumienia, że powinni skupić się na grze o drugie miejsce. A ponieważ na chłopców Adama Nawałki można ostatnio liczyć, to zrealizowali oczywiście scenariusz numer 3.
Z PODGORICY JAROMIR KRUK
Ale po kolei. Temperatura niedzielnych wydarzeń u polskich kibiców podnosiła się powoli, ale systematycznie, właściwie od poprzedniego poniedziałku, kiedy do Warszawy zaczęli zjeżdżać się wybrańcy selekcjonera. Z kolei Czarnogórcy to krewki naród i dla nich mecz z biało-czerwonymi był rywalizacją niemalże o być albo nie być. Spacerując po Podgoricy, dawało się odczuwać podekscytowanie zbliżającym się meczem. I nadzieję, którą gospodarze upatrywali przede wszystkim w Mirko Vuciniciu.
(…)
Zaskoczenia nie było żadnego ze składem Polaków. Selekcjoner zaufał ludziom, na których dotąd się nie zawiódł – począwszy od Łukasza Fabiańskiego, skończywszy na Kamilu Grosickim. Właściwie wyjściowy zestaw biało-czerwonych był identyczny jak ten, który awizowaliśmy w poprzednim numerze „Piłki Nożnej” z jedną, wymuszoną oczywiście kontuzją, zmianą: Krzysztof Mączyński za Krychowiaka. I tak naprawdę środek pola, konkretnie postawa trójkąta tworzonego przez Karola Linetty’ego, Mączyńskiego i Piotra Zielińskiego na jego szpicy, miała być kluczem do sukcesu. Dawno się przecież nie zdarzyło, że centrum reprezentacji musiało funkcjonować bez Krychy, a dla wiślaka to był dopiero drugi mecz w kwalifikacjach, a pierwszy w wyjściowej jedenastce.
Jeśli chodzi o przeciwników, to ostatecznie zabrakło w szeregach gospodarzy rzeczywiście Joveticia, a forma Vucinicia nie gwarantowała sukcesu, z takiego przynajmniej założenia wyszedł selekcjoner, który drugiego ze swoich gwiazdorów usadził na ławce rezerwowych, a wpuścił dopiero w doliczonym czasie gry. Na boisko od początku wybiegł natomiast Stefan Mugosa z marudera 2. Bundesligi, ale okazało się, że grać w piłkę potrafi.
Jakość była jednak po naszej stronie, więc od początku to Polacy prowadzili grę, mieli przewagę w posiadaniu piłki, starali się dokładnie rozgrywać, a jeśli Czarnogórcy zagrażali, to – jak się spodziewano – po stałych fragmentach gry. Fakt, że już w trzech pierwszych minutach dwukrotnie (Kamil Grosicki i Kamil Glik) zagroziliśmy bramce gospodarzy, ciut ostudziło ich zapały.
Ze wspomnianego tercetu środka pola najwięcej zastrzeżeń można było mieć do niewidocznego Linetty’ego. Zieliński grał lepiej, ale też chyba w pierwszej połowie można było oczekiwać po nim więcej. Lewandowski był pieczołowicie pilnowany przez co najmniej jednego rywala, starał się więc wychodzić z pola karnego, lecz tak naprawdę w pierwszych 45 minutach rozegrał z kolegami (Zielińskim i Grosickim) jedną znakomitą akcję, której nie potrafił wykończyć pomocnik Napoli. W końcu jednak to Lewy zrobił coś, do czego już zdążył przyzwyczaić. Zdobył bramkę z rzutu wolnego, niemal z jego „klepki”, drepcząc swoje malutkie kroczki, tak jak zwykł to czynić egzekwując jedenastki. Ten gol oznaczał, że kapitan reprezentacji trafił do siatki w sześciu kolejnych meczach kadry o stawkę.
CAŁĄ KORESPONDENCJĘ MOŻNA ZNALEŹĆ W NOWYM (13/2017) NUMERZE TYGODNIKA „PIŁKA NOŻNA”
To może być nowy selekcjoner? Wykonuje dobrą pracę w klubie
Dziennikarze Przeglądu Sportowego ujawnili, że Michal Gasparik mógłby zastąpić Jana Urbana na stanowisku selekcjonera polskiej kadry. Słowak ma być poważnym kandydatem. Jednak na ostateczne decyzje będziemy musieli poczekać do zakończenia rozgrywek Ligi Narodów.
Boniek ostro o Goncalo Feio. „Jesteśmy głupim narodem”
Goncalo Feio przyznał niedawno, że w przyszłości chciałby zostać selekcjonerem reprezentacji Polski. Do tych słów bardzo mocno odniósł się Zbigniew Boniek.
Były trener Legii chce poprowadzić reprezentację Polski
Goncalo Feio nie wyklucza, że w przyszłości obejmie reprezentację Polski. Były szkoleniowiec Legii Warszawa przyznał w rozmowie z portugalskim Desporto ao Minuto, że chciałby spróbować swoich sił w roli selekcjonera.