Remis, porażka, 22 sprawdzonych zawodników i bezcenna wiedza na temat reakcji kibiców oraz mediów na kiepskie wyniki – to bilans selekcjonera Adama Nawałki po debiutanckim dwumeczu. Zyski z pewnością nie wyrównały strat, drużyna narodowa zagrała gorzej nawet niż w końcówce kadencji Waldemara Fornalika i równie nieskutecznie, ale czy mogliśmy oczekiwać czegoś innego?
ADAM GODLEWSKI
Jedyna sensowna, choć z kibicowskiej perspektywy również brutalna, odpowiedź brzmi: nie! – Obraz reprezentacji, który utrwalił się w naszej pamięci po meczach ze Słowacją i Irlandią, przypomina sernik z… buraczkami, ale niczego innego się nie spodziewałem. Bo byłoby to nieuczciwe wobec trenera Nawałki – mówi były ligowy stoper (ponad ćwierć tysiąca ligowych występów w polskiej ekstraklasie) i początkujący trener (świeżo po stażu w hiszpańskim Villarrealu) Bartosz Jurkowski. – Najłatwiej jest skrytykować, tyle że przyzwoitość wymaga, aby wszyscy dali nowemu selekcjonerowi czas na ułożenie drużyny. W czasie pierwszego zgrupowania nie mógł zrobić niczego sensownego, oprócz przyjrzenia się kandydatom do gry w kadrze, których wytypował. Teraz wraz ze sztabowcami, głównie analitykiem, powinien pochylić się nad materiałem poglądowym, który stanowi zapis wideo obu meczów.
(…)
Pytanie tylko, czy selekcjoner Nawałka jest w ogóle mądrzejszy po dwóch towarzyskich spotkaniach w kwestii przydatności zawodników z krajowych klubów do kadry. Nie dość, że skład się nie powtórzył, więc choćby Adam Marciniak i Rafał Kosznik zagrali w zupełnie innym towarzystwie, to na dodatek przeciwnicy też byli zupełnie różni, odmiennie ustawieni i umotywowani, Irlandczyków na pewno nie można posądzić o wielkie ambicje w Poznaniu. Czy zatem po jednym zaledwie rozegranym meczu, na dodatek średnio udanym, jeśli idzie o grę całej drużyny, nowy trener powinien w ogóle wyrokować, czy na przykład defensorzy Cracovii i Górnika mogą być porównywani do Sebastiana Boenischa?
– Nie! Dlatego stojąc z boku, też powinniśmy się wstrzymać z ocenami przynajmniej do kolejnego meczu w kadrze każdego ze wspomnianych obrońców. Na pewno jednak lepiej się stało, że Nawałka dał szansę nowym ludziom i nie oglądał się wyłącznie w stronę Boenischa. Znów na aktualności mogłaby bowiem zyskać wypowiedź Kuby Wawrzyniaka, że czuje się wirtualnym rezerwowym, zastępując w każdym meczu kadry dobrego, ale nieistniejącego zawodnika – ocenia Jurkowski.
(…)
Cały artykuł w najnowszym wydaniu tygodnika Piłka Nożna! Już w kioskach!
Trener Korony nie wytrzymał! Dosadnie podsumował klęskę w Poznaniu
Trener Korony Kielce nie wytrzymał po klęsce z Lechem Poznań. — Nie czuję bezradności, bardziej żal, złość i słowo, które powinno zostać wykropkowane. Wkur***nie. Przepraszam — mówił na konferencji Jacek Zieliński.