10 kwietnia to dla nas Polaków szczególna data. Bez względu na polityczne podziały, wyznania i filozofię życia, wszyscy, w takim czy innym stopniu przeżyliśmy to co wydarzyło się dokładnie dziesięć lat temu w Smoleńsku.
El Clasico w cieniu wielkiej polskiej tragedii (fot. Reuters)
To właśnie tego dnia – 10 kwietnia 2010 roku rozbił się samolot w polską delegacją zmierzająca na obchody uczczenia pamięci ofiar zamordowanych w Katyniu. Na pokładzie słynnego Tupolewa znajdowało się 96 ważnych osobistości, na czele z prezydentem RP Lechem Kaczyńskim i jego małżonką, jednak nie dotarli oni na miejsce. Maszyna nie zdołała bowiem wylądować na lotnisku w Smoleńsku i rozbiła się w pobliskim lesie, powodując śmierć wszystkich pasażerów.
Tak się złożyło, że kiedy w wiadomościach wszystkich telewizji świata królowały informacje z Polski, a pod Pałacem Prezydenckim, ale również w innych częściach kraju trwała żałoba i królowało myślenie pod tytułem „co dalej?”, w odległej Hiszpanii pełną parą trwały przygotowania do wielkiego piłkarskiego klasyku.
Real Madryt miał zmierzyć się z FC Barceloną, a stawką tego meczu miało być mistrzostwo Hiszpanii. Spotkaniu już na wiele dni przed pierwszym gwizdkiem towarzyszyły ogromne emocje – również w Polsce, gdzie grupy kibicowskie obu drużyn są bardzo liczne i aktywne. Po tym co stało się pod Smoleńskiem wszystkie to zeszło jednak na drugi plan, w jednej chwili stało dla wielu wydarzeniem bez większego znaczenia. Pokazało, że piłka nożna to wciąż najmniej ważna z bardzo ważnych spraw.
W Madrycie tego dnia byli komentarzy Canal+, którzy mieli skomentować klasyk na żywo, bezpośrednio z Estadio Santiago Bernabeu. Ani jednak Rafała Wolskiego, ani naszego redakcyjnego kolegi – Leszka Orłowskiego, tego wieczora nie usłyszeliśmy, a relację z El Clasico można było odsłuchać podczas powtórek. Mecz nie został oczywiście odwołany, jednak w Polsce zdecydowano się go pokazać bez komentarza, w absolutnej ciszy, jedyne przy akompaniamencie dźwięków napływających z boiska i trybun.
Klasyk się odbył, bo nie było innej możliwości. Na stadionie wykonano jednak ładny gest, który jak się później okazało, był pomysłem i inicjatywą Jerzego Dudka, bramkarza Realu Madryt. Przed pierwszym gwizdkiem pozwolono sobie na moment przemyślenia i zadumy, nieco inny niż znamy z polskich obiektów. Zamiast minuty ciszy, z głośników wybrzmiał pamiętny muzyczny motyw z „Pewnego razu na Dzikim Zachodzie” skomponowany przez Ennio Morricone.
Mecz, który został rozegrany dekadę temu był również pierwszym klasykiem dla Cristiano Ronaldo przed własnymi kibicami. Tak Portugalczyk, jak i pozostali piłkarze Realu Madryt wyszli na boisko w czarnych opaskach na ramionach.
Co działo się na murawie? Wtedy dla postronnego widza, szczególnie z Polski, wydawało się to nieistotne, ale pełna pula padła łupem Barcelony, która dzięki wywalczonym w Madrycie punktom wypracowała sobie przewagę, której nie oddała już do końca sezonu, zostając mistrzem Hiszpanii.
Oficjalnie: Są powołania do kadry U-20. Kogo wybrał trener Stępiński?
Selekcjoner Miłosz Stępiński ogłosił powołania na zbliżające się zgrupowanie reprezentacji U-20. Polacy zmierzą się z Niemcami i Rumunią w ramach Elite League.
Dlaczego Ellis Simms nie został powołany? Jan Urban wyjaśnił decyzję
Ellis Simms nie znalazł się na liście zawodników powołanych do reprezentacji Polski na listopadowe mecze Ligi Narodów. Napastnik Coventry City niedawno otrzymał polskie obywatelstwo i deklarował chęć gry w biało-czerwonych barwach. Jan Urban nie zdecydował się jednak dać mu szansy. Selekcjoner wyjaśnił powody swojej decyzji.