Zbigniew Mucha: Tytuł to piękna sprawa, lecz ciekawi mnie jak zostanie zdyskontowany.
No więc na nowego mistrza Polski jeszcze musimy poczekać, choć nie ma wątpliwości, że za chwilę warszawski klub kropkę nad i ostatecznie postawi. Tytuł to piękna sprawa, lecz ciekawi mnie jak zostanie zdyskontowany. Legia zdaje się nie zasypiać gruszek w popiele. Vuković – przedłużony, Mladenović – zakontraktowany, a to przecież dopiero początek lipca i stary sezon wciąż trwa. Ale to akurat bardzo dobrze, bo chcę widzieć polską drużynę dalej niż w eliminacjach europejskich pucharów.
Zwracam uwagę na trzy rozmowy w tym numerze „PN”. Coś mi podpowiada, że Aleksiej Baga wkrótce udzielać będzie więcej wywiadów polskim dziennikarzom… Jakub Moder? Kibicuję temu chłopakowi. Nie mieliśmy w naszym futbolu zbyt wielu kozaków obdarzonych takim uderzeniem. Bomby Tarasiewicza czy Karasia przeciw Brazylii w Guadalajarze wkrótce staną się legendami, czas na nowych bohaterów, a Moder ewidentnie to ma, on to po prostu potrafi. Tak samo jak Forsell. Niezwykły jest ten filigranowy Fin. Pogodny i sympatyczny, ale nie cierpi jednego – pytań o swoją wagę. W sumie słusznie, bo iluż wyrzeźbionych atletów w dopasowanych elegancko koszulkach może tylko marzyć o wyszkoleniu jakie nabył Petteri. Nawiasem mówiąc, facetowi nie brakuje mimo wszystko dystansu do siebie, skoro handluje odzieżą pod marką… „Pyzaty 10″. No i jak go nie lubić?
Ukazała się biografia Zbigniewa Bońka, pióra Romana Kołtonia, i ponoć już jest bestsellerem, w czołówce najlepiej sprzedających się książek sportowych w Polsce. Romek kilka razy opowiadał mi o niej, więc wiem jak długo pracował i sumiennie zbierał materiały. Zrozumcie mnie dobrze – nie zamierzam go reklamować, bo to spec takiego formatu, że może reklamować mnie, nie ja jego, natomiast do czytania zabiorę się z ciekawością. Choćby po to, by wyrobić sobie własną opinię – nie o głównym bohaterze, lecz właśnie o książce. I wcale nie spodziewam się ugrzecznionej lektury, pewnie sam Boniek by tego nie chciał. OK, obaj panowie się znają i szanują, ale to przecież naturalna relacja łącząca „gwiazdę” i jej „kronikarza”. Biorąc natomiast pod uwagę ile czasu autor poświęcił tej pracy, ile godzin przegadał z Zibim, do ilu dotarł rozmówców, dla których Boniek nie jest Panem Prezesem, ale zwyczajnym Zbychem, to jestem przekonany, że musi to być pozycja ciekawa, a to walor najistotniejszy. Bo nie łudźcie się drodzy Czytelnicy – czytaliście biografie/autobiografie piłkarzy i było w nich dokładnie tyle, ile oni sami zechcieli przekazać. Czego nie chcieli, o tym właśnie nie przeczytaliście. Boniek też zapewne wszystkiego nie powiedział, ale ponieważ kilkadziesiąt stron już wyrywkowo przerzuciłem, to powiem Wam jedno: warto.
Zakładam, że wiele wątków jest znanych, lecz na pewno mnóstwo historii w niej opowiedzianych pozostaje unikalnych. Pamiętam jak kilka miesięcy temu pisałem tekst o meczach, których już nie ma, o słynnych grach Reszta Świata kontra… Poprosiłem wówczas Przemka Pawlaka, który akurat z prezesem umawiał się na wywiad, by w moim imieniu zapytał o słynny mecz z Argentyną, na który Zibi dostał powołanie do zespołu Reszty Świata. Tymczasem Boniek nie chciał o tym rozmawiać. Może już wówczas zarezerwował niektóre historie na potrzeby książki – np. jak wracając z Buenos, przemycał 4 tys. dolarów w… majtkach. Albo jak za pazuchą, będąc już trzecim piłkarzem mundialu, przewiózł 100 tys. dolarów od prezesa Juve dla działaczy Widzewa! Legendarna już wymiana uprzejmości ze Zdzisławem Krzyszkowiakiem? A jakże, jest, w dodatku opowiedziana bez rękawiczek, męskimi słowami. Albo wspomnienia Janusza Kupcewicza z Hiszpanii… Miał odwagę przyznać to, o czym się szepcze w środowisku, że po awansie do półfinału mundialu Orły nieco… odreagowały. Miał odwagę opowiedzieć, co w przerwie meczu o III miejsce, nim sam strzelił cudownego gola, pomyślał o Bońku widząc jak ten namawia selekcjonera do zdjęcia z boiska właśnie Kupcewicza… Dlatego czekam na dłuższą wolną chwilę, by spokojnie przeczytać całość.
ZBIGNIEW MUCHA
ARTYKUŁ UKAZAŁ SIĘ W NAJNOWSZYM NUMERZE TYGODNIKA „PIŁKA NOŻNA” 27/2020
Pomocnik Widzewa doznał kontuzji. Będzie pauzował przez kilka tygodni
W najbliższych tygodniach szkoleniowiec Widzewa Łódź, Mateusz Stolarski, nie będzie mógł korzystać z Daniego Silvy. Portugalczyk nabawił się urazu mięśniowego.
Czy z Wieczystą Simundza zagra o posadę? Dyrektor Śląska odpowiada
W obliczu niezadowalających wyników Śląska Wrocław w przestrzeni publicznej zaczęły pojawiać się doniesienia odnośnie przyszłości jego trenera. Do sprawy odniósł się dyrektor sportowy klubu.
Opublikowano ranking najlepszych akademii. Jest wśród nich Lech Poznań
Akademia Lecha Poznań zajęła 136. lokatę w zestawieniu najlepszych szkółek piłkarskich na świecie. ,,Kolejorz'' wychował 28 zawodników spełniających kryteria CIES.