Różnica klas dzieliła w sobotę Śląsk Wrocław i Ruch Chorzów. Podopieczni Ante Simundzy odnieśli zasłużone zwycięstwo przed własną publicznością.
Wygląda na to, że Ante Simundza wreszcie trafił ze składem. Oglądając poprzednie spotkania Śląska, jak na dłoni widać było, że na murawie brakuje m.in. klasycznego napastnika. Damian Warchoł, który był desygnowany do gry na pozycji numer dziewięć od pierwszej minuty w spotkaniach z Wieczystą Kraków i Stalą Rzeszów, jest bowiem piłkarzem, który lubi operować między liniami lub schodzić w boczne sektory boiska.
W spotkaniu z Ruchem szkoleniowiec wrocławian postawił w ataku na Przemysława Banaszaka, który pozostawił po sobie bardzo dobre wrażenie. Świetnie w obronie spisał się również Mariusz Malec, zastępujący pauzującego za czerwoną kartkę Marko Dijakovicia. Na wysokie noty zasłużył także Jehor Szarabura, co może cieszyć fanów WKS-u, zwłaszcza że Śląsk nie ma obecnie zbyt szerokiego pola manewru na skrzydłach.
DWA SZYBKIE CIOSY
Śląsk objął prowadzenie już w 2. minucie za sprawą Szarabury, który silnym uderzeniem pokonał Jakuba Bieleckiego. Pięć minut później gospodarze zdobyli drugą bramkę. Marc Llinares, z którym gracze Ruchu mieli mnóstwo problemów, kiedy pojawiał się w środku boiska, napędził akcję. Hiszpan zagrał dwójkowo z Besarem Halimim, a następnie obsłużył Banaszaka, który wpisał się na listę strzelców.
Oba zespoły dzieliła różnica klas, biorąc pod uwagę kulturę gry. Wydawało się, że chorzowianie nie są w stanie zagrozić bramce strzeżonej przez Michała Szromnika, ale przebudzili się w ostatnim kwadransie pierwszej połowy. Zespół Dawida Szulczka złapał kontakt, dzięki trafieniu Denisa Ventury zza pola karnego w 32 minucie.
Obraz spotkania nie uległ jednak zmianie. Pod koniec pierwszej odsłony spotkania Banaszak skompletował dublet po asyście Halimiego.
Ante Simundza i spółka mogli głęboko odetchnąć po końcowym gwizdku arbitra. Sporo wskazuje na to, że po falstarcie w dwóch pierwszych kolejkach, wracają na właściwe tory.
Co trzy głowy to nie jedna. Wisła zrobiła swoje, Tychy nie
Na inaugurację pierwszoligowej wiosny Biała Gwiazda pewnie pokonała GKS Tychy 3:1 i zrobiła kolejny krok ku Ekstraklasie. Tyszanie, jeśli chcą uratować ligowy byt i trenerską reputację Łukasza Piszczka, muszą czym prędzej zacząć wygrywać.
Tabela Betclic 1.liga po piątkowych meczach 20. kolejki
Wisła Kraków jako lider tabeli umocniła się na prowadzeniu po zwycięstwie z GKS Tychy. Pozycję poprawiła także Odra Opolę. Jak wygląda pełna klasyfikacja?