Zagłębie uratowało remis grając w dziesięciu
Zagłębie Lubin po sześciu tegorocznych meczach ligowych wciąż ma tylko jedno zwycięstwo. Z dzisiejszego remisu „Miedziowi” mogą być jednak zadowoleni, bo przez niemal całe spotkanie z Górnikiem Zabrze grali w osłabieniu.
Gole dla zabrzan strzelali dziś obrońcy (fot. P. Dziurman/400mm.pl)
Po kilku słabszych meczach Górnik Zabrze w końcu zagrał dziś dobrą pierwszą połowę. Beniaminkowi Lotto Ekstraklasy daleko było jednak do zespołu, który zachwycał jesienią, w drugiej części dzisiejszego meczu oddał lubinianom inicjatywę i został za to skarcony.
Zabrzanom z pewnością byłoby jeszcze trudniej o punkt w meczu z Zagłębiem Lubin, gdyby spokojniejszy był Mateusz Matras. 27-latek, dla którego był to drugi mecz w Zagłębiu, w 10. minucie ostrym wślizgiem zaatakował Szymona Matuszka. Sędzia Tomasz Kwiatkowski pokazał Matrasowi czerwoną kartkę, a decyzję tę potwierdził jeszcze po wideoweryfikacji.
Górnikowi niemal od początku grało się więc łatwiej. Zabrzanie w pierwszej połowie skorzystali ze swojego największego atutu – stałych fragmentów gry. W 20. minucie Damian Kądzior dośrodkował w pole karne, a gola głową strzelił Mateusz Wieteska, dla którego było to już piąte trafienie w tym sezonie.
Po kilku minutach Zagłębie niespodziewanie wyrównało. Przy linii środkowej boiska pojedynek główkowy z Wieteską wygrał Sasa Balić i piłka trafiła do jak zwykle aktywnego Jakuba Maresa. 31-letni napastnik przebiegł kilkadziesiąt metrów i sprytnym strzałem nad Tomaszem Loską wyrównał rezultat spotkania.
Jeszcze przed przerwą zabrzanie odzyskali jednak prowadzenie. Piętnastą asystę w sezonie zaliczył Rafał Kurzawa, który zacentrował z rzutu wolnego na głowę Daniego Suareza, który pokonał Dominika Hładuna.
Po przerwie dość niespodziewanie bardziej aktywni byli lubinianie, ale gospodarze utrzymywali prowadzenie. W doliczonym czasie gry usilne starania Zagłębia przyniosło jednak efekt. Filip Starzyński efektownym strzałem z rzutu wolnego pokonał Loskę i zdobył dla Zagłębia ważny punkt.
Całą pierwszą połowę w barwach Górnika rozegrał Wojciech Hajda. 17-latek był pierwszym piłkarzem urodzonym w 2000 roku, który na mecz Lotto Ekstraklasy wyszedł w podstawowym składzie (Przemysław Bargiel w Ruchu Chorzów zawsze wchodził na murawę z ławki rezerwowych). W przerwie trener Marcin Brosz zmienił Hajdę, a w jego miejsce wpuścił 22-letniego Bartłomieja Olszewskiego.
Po inauguracyjnym meczu 27. kolejki Lotto Ekstraklasy Górnik pozostał na czwartym miejscu w tabeli, a Zagłębie wciąż jest siódme.
band, PilkaNozna.pl