Przejdź do treści
Z wizytą w Drohobyczu. Śladami Junaka

Ligi w Europie Świat

Z wizytą w Drohobyczu. Śladami Junaka

Gdyby nie wojna, to w 1940 roku najpewniej grałaby tu polska ekstraklasa. Przed Euro 2012 miasto żyło nadzieją, że przebudowany, przedwojenny stadion będzie bazą treningową reprezentacji Portugalii. Dziś na boisku w Drohobyczu można co najwyżej wypasać kozy.

 

JAROSŁAW TOMCZYK
DROHOBYCZ

 

W latach trzydziestych ubiegłego wieku niespełna czterdziestotysięczny Drohobycz opanowało absolutne futbolowe szaleństwo. Kibice walczącego o ekstraklasę miejscowego Junaka nie tylko wypełniali piękny, nowy stadion przy Truskawieckiej, ale należeli też do najliczniej uczestniczących w meczach wyjazdowych. Do Lwowa na mecz z tamtejszą Ukrainą udało się ich aż pięć tysięcy! Podróżowali w zależności od zasobności kieszeni – najbogatsi kolejową luxtorpedą, średniacy autobusami, najbiedniejsi na piechotę. Ci, którzy na wyjazd nie jechali, tłumnie gromadzili się przed pocztą w oczekiwaniu na wieści o wyniku. Według relacji w klubowym czasopiśmie, które Junak wydawał (!), po wygranych, na stację do Drohobycza zajeżdżały triumfalnie gwiżdżące lokomotywy ciągnąc wagony kompletnie pijanych i zachrypniętych kibiców, którzy niestety nie zawsze zachowywali się wzorowo, a ich przybycie raczej zwiastowało problemy dla organizatorów niż radość z większej liczby sprzedanych biletów. W 1934 roku głośna była derbowa bijatyka sympatyków Junaka i żydowskiego Betara. Władze Junaka przepraszały, łagodziły sprawę, a po miesiącu kibice w Drohobyczu znów stłukli przyjezdnych. 

POWRÓT DO PRZESZŁOŚCI

Trzeba trochę odwagi, żeby dziś w podróż do Drohobycza wybrać się samochodem. O ile główna droga od przejścia granicznego Medyka – Szeginie do Lwowa trzyma jeszcze poziom, to po odbiciu w Mościskach na południe stan rzeczy tak dobrze już nie wygląda. A jeśli przyjdzie jeszcze podróżować po zmroku to nie ma się co dziwić, gdy siedemdziesięciokilometrowa jazda wąską, nieoświetloną szosą przez Sambor zajmie prawie dwie godziny. 

Po pierwszym spacerze można zaryzykować tezę, że miasto, w którym urodził się poeta Kazimierz Wierzyński, słynne ze „Sklepów cynamonowych” Bruno Schulza, wygląda trochę jak XIX-wieczny, trochę międzywojenny skansen. Śródmieście i dzielnice willowe z reguły zaniedbane, z sypiącymi się elewacjami, a jednocześnie imponujące bogactwem sztukaterii, kutymi ogrodzeniami, pięknymi choć zdziczałymi ogrodami wokół. Jakby uśpione czekały nadejścia czasów, które pozwolą odzyskać im dawną świetność. 

Przez wieki miasto stało na soli, którą ma zresztą w herbie. Jeśli chodzi o technologię produkcji i właściwości smakowe nie mającej odpowiednika w Europie. Ale to jednak nie dzięki soli, a odkryciu w okolicach ropy naftowej Drohobycz przeżył finansowy boom. Przed wojną wydobywano w okolicach ponad 80 procent całej polskiej produkcji. Za jej sprawą miasto rozkwitło i stało się trzecim najbogatszym ośrodkiem w Galicji – po Krakowie i Lwowie. Tak bogatym, że w latach trzydziestych XX wieku zamarzono sobie w nim, by mieć swój zespół w naszej piłkarskiej ekstraklasie. 

Przy drohobyckim rynku w jednym z lokali z widokiem na górujący nad placem ratusz rozmawiamy z trzema miłośnikami drohobyckiej ziemi, pasjonatami jej historii: Wołodymyrem Sadowym, Anatolijem Zadierieckim i Jose Turczikiem. Z piłkarskiego punktu widzenia najciekawsza jest historia tego ostatniego.

– Jestem Argentyńczykiem – opowiada Turczik – urodziłem się w 1947 roku w Buenos Aires i tam w Independiente jako dziecko uczyłem się grać w piłkę. Mój ojciec, mający łemkowskie korzenie, był ideowym komunistą i w rządzonej przez prawicę Argentynie nie bardzo miał czego szukać. Wyjechaliśmy. Najpierw do czeskiego Brna, a zaraz potem tu, do Drohobycza. Ojciec szybko zderzył się z prawdziwym komunizmem i omal nie wylądowaliśmy na Syberii. W piłkę grałem tutaj dalej. Potem zostałem trenerem i nawet po rozpadzie ZSRR byłem założycielem klubu Hałyczyna, który przez rok jako trener prowadziłem w pierwszym sezonie pierwszej ligi ukraińskiej (1992-93 – dop. red.). Niestety, spadliśmy, zespół kilka lat grał w drugiej lidze, potem stał się zupełnie amatorski, dzisiaj pomału się podnosi, no ale przecież nie o tym miałem. Zawsze interesowała mnie historia miejsc, w których się znalazłem i interesuje mnie też historia futbolu w Drohobyczu, a ta jest bardzo ciekawa. Przed wojną wszystkie żyjące tu nacje miały swoje kluby, Żydzi Betar, Ukraińcy Watrę, ale pod koniec lat trzydziestych wszystkich o kilka długości wyprzedził polski Junak. 

Zanim stał się Junakiem był najpierw od 1922 roku Czarnymi, nieoficjalną filią klubu ze Lwowa, potem w 1930 został Strzelcem, a rok później przechrzcił się na Junaka. Ale kluczowa transformacja miała miejsce w roku 1937. Junak z Klubu Sportowego Przysposobienia Wojskowego i Wychowania Fizycznego stał się Wojskowo-Cywilnym, a na jego czele stanął kapitan Mieczysław Młotek.

– Udało mu się dokonać rzeczy wyjątkowej – kontynuuje Turczik. – W radzie patronackiej potrafił skupić i przekonać do finansowego zaangażowania w klub wszystkich najważniejszych decydentów w okolicy. I z obszaru polityki i gospodarki, bez względu na różnice i zapatrywania polityczne. Znaleźli się tu m.in. starosta powiatu, prezydenci Drohobycza i Borysławia, dyrektor największego przedsiębiorstwa naftowego Polmin, komendant garnizonu, a nawet dyrektor gimnazjum. 

FUTBOLOWE ELDORADO

– Przy drodze na Truskawiec wybudowano nowy kompleks sportowy, przepiękny – opowiada Sadowy – Nie tylko stadion dla piłkarzy z bieżnią lekkoatletyczną, ale też basen, korty, boiska do koszykówki, siatkówki i piłki ręcznej, bo klub o czerwono-granatowych barwach był wielosekcyjny. 

– Pieniędzy naprawdę nie brakowało – dodaje Turczik – dla piłkarzy to było prawdziwe eldorado, Junak mógł ściągnąć do siebie właściwie każdego, kogo sobie zamarzył. 

I faktycznie, do Drohobycza zaczęli zjeżdżać coraz to lepsi piłkarze. Choćby Jan Hemerling z Pogoni Lwów, Adam Niemiec z Czarnych Lwów, z Krakowa bramkarz Stanisław Geruli i Antoni Fujarski z Wisły czy Józef Kruczek z Cracovii. Ofercie nie oparł się nawet Bolesław Habowski, nie tylko podstawowy zawodnik krakowskiej Wisły, który w latach 1934-38 nie opuścił ani jednego jej ligowego meczu, ale i reprezentant Polski, członek szerokiej kadry na francuski mundial w 1938 roku. Z miejsca stał się filarem zespołu prowadzonego przez ściągniętego z lwowskiej Lechii, bardzo cenionego trenera Tadeusza Krasonia. Nie brakowało też zdolnych miejscowych jak choćby Tadeusz Makomaski, krewny Zbigniewa, słynnego powojennego lekkoatlety. Co ważne, a przecież niekoniecznie jest regułą, nakłady praktycznie od razu przełożyły się na wyniki. Gdy Młotek przejmował stery zespół plątał się na dnie A klasy, by niemal z marszu znaleźć się w bardzo silnej lwowskiej lidze okręgowej, a zaraz potem wygrywając ją zapewnić sobie prawo gry w dwustopniowych kwalifikacjach o awans do pierwszej ligi, czyli naszej dzisiejszej ekstraklasy. 


– O rosnącej pozycji klubu – kontynuuje swą opowieść Turczik – świadczy najlepiej fakt, że zanim jeszcze zaczęły się eliminacje do ligi, wiosną 1939 roku Junak został zaproszony do Lwowa na turniej o Puchar Prezydenta miasta Stanisława Ostrowskiego zorganizowany z okazji 35-lecia Pogoni Lwów, w którym oprócz gospodarzy grały jeszcze krakowskie Wisła i Cracovia, która go ostatecznie wygrała. Junak niczego wtedy nie wygrał, choć z Wisłą jeszcze kwadrans przed końcem prowadził 2:0, by przegrać ostatecznie 2:4, ale samo zaproszenie do tak elitarnego grona tej epoki było już nie lada splendorem.

Na drodze do ekstraklasy nie obyło się bez kontrowersji. W eliminacjach do finałów baraży Junak zremisował w Łucku z Policyjnym KS 1:1, ale miesiąc później się odwołał podnosząc argument, że bramki w Łucku były niższe o 18 centymetrów od regulaminowych. Powtórkę wygrał aż 7:0 i dzięki temu wyprzedził w tabeli bramkami (!) Unię Lublin, której wcześniej ustępował w tabeli o punkt (za wygraną przyznawano wówczas dwa).

W 1939 roku znalezienie się w finałach baraży o pierwszą ligę oznaczało właściwie autostradę do niej. PZPN, co jak widać ma chyba we krwi, zdecydował o poszerzeniu od kolejnego roku (grano systemem wiosna – jesień) składu najwyższej klasy rozgrywkowej z dziesięciu do dwunastu drużyn. Oznaczało to, że z czterech drużyn uczestniczących w finałowej rozgrywce – Śląska Świętochłowice, Śmigłego Wilno, Legii Poznań i Junaka – w lidze miały się znaleźć aż trzy. Kwalifikacjami do ligi krajowej żył cały Drohobycz. Junak ze swoim potencjałem uchodził za głównego faworyta turnieju, w którym zaplanowano mecze każdy z każdym u siebie i na wyjeździe. W pierwszym meczu po słabej – w opinii obserwatorów – grze z obydwu stron zremisował w Poznaniu z Legią 1:1, w drugim 10 sierpnia 1939 roku bezbramkowo u siebie ze Śląskiem. W trzeciej kolejce 10 września do Drohobycza przyjechać miał Śmigły Wilno. Niestety, już nie zdążył. 

KAMIEŃ NA KAMIENIU

Po wybuchu wojny większość zawodników wraz z prezesem Młotkiem przedostała się na Węgry, stamtąd dalej na zachód walcząc w wojskowych szeregach. Trochę później do kolegów dołączył lider zespołu Habowski, który w Drohobyczu wpadł w ręce sowieckie, znalazł się w Moskwie, gdzie zagrał nawet kilka spotkań dla tamtejszego Spartaka i dopiero z Armią Andersa wydostał się z ZSRR. W wojsku junacy stworzyli drużynę w ramach Brygady Karpackiej, do której dołączali też gracze innych polskich drużyn. Popularni Karpatczycy na swoim bojowo-futbolowym szlaku ogrywali reprezentacje Iraku i Iranu, kluby egipskie, a po wojnie większość osiadła w Anglii i tam jeszcze kopała piłkę. Bramkarz Geruli z klubem Walthamstow dotarł nawet do finału amatorskiego Pucharu Anglii i w 1952 na Wembley wystąpił w wygranym 2:1 meczu z Leyton sięgając po trofeum. Był pierwszym Polakiem, który zagrał na tym słynnym stadionie. Do Polski powrócił tylko napastnik Władysław Szewczyk, który w barwach Cracovii zdobył jeszcze w 1948 roku mistrzostwo Polski.

– Do Drohobycza nikt związany z Junakiem nie wrócił – opowiada Turczik. – Chcąc poznać historię piłki w Drohobyczu szukałem kontaktu z ludźmi tworzącymi ten klub, ale w mieście nie dotarłem do nikogo. Podobnie zresztą jeśli chodzi o Betar, tu prawie wszyscy zginęli, Żydów po wojnie zostało w mieście dosłownie kilku. Rozmawiałem ze świadkami tamtych czasów, ale tylko tymi działającymi w ukraińskich klubach. 

– Nie zostało też wiele pamiątek – dodaje Zadieriecki, którego większość polskich przodków wyjechała z Drohobycza po 1945 roku. – W naszych muzeach nie znajdziecie żadnych śladów po Junaku, czasem jakieś zdjęcie wypłynie w internecie z rzeczy, które junakowcy zabrali ze sobą. Większość przepadła w wojennej zawierusze. 

– Od lat gromadzę pocztówki, zdjęcia i dokumenty przedwojenne związane z Drohobyczem – mówi Sadowy. – Jeżdżę na giełdy kolekcjonerów, często do Polski, ale jedyne co posiadam związanego z Junakiem to pismo, zachowane zresztą w doskonałym stanie, z listopada 1938 roku do zarządu lwowskiego okręgowego związku z zapytaniem o potwierdzenie meczu z Pogonią Stryj.

A co stało się z obiektami, na których Junak bił się o awans do ekstraklasy? Jedziemy z naszymi przewodnikami na miejsce. Jakieś dwa kilometry od rynku, drogą na położony kilka kilometrów dalej na południe Truskawiec, kurort, z którym przed wojną konkurować mogła chyba tylko Krynica, a do którego na wypoczynek zjeżdżała nie tylko elita II Rzeczpospolitej, ale nawet głowy innych państw. Widok na miejscu poraża. Droga podjazdowa pełna dziur, wybojów i gwoździ, lepiej nie wjeżdżać. Główny stadion zamknięty na cztery spusty. Widać, że ktoś zaczął przebudowę – główny budynek pod centralną trybuną i trybuna po przeciwnej stronie nawet już w stanie surowym powstały – ale nie skończył. Boczne boisko to zwykłe pastwisko, główne porastają chaszcze, ale żeby je dostrzec trzeba włożyć głowę w którąś z dziur w ogrodzeniu albo wdrapać się na przerdzewiały maszt oświetleniowy.

– Po wojnie obiekt służył ukraińskim klubom, a właściwie klubowi, którego nazwa zmieniała się w zależności kto tam akurat był głównym patronem – opowiada Turczik. – Był więc Spartak, Naftowyk, Chimik, w końcu Hałyczyna. 

– Z biegiem lat wszystko niszczało – dodaje Sadowy. – Część obiektów zburzono, basen zasypano, na działkach ludzie pobudowali domy. Gdy Ukrainie wraz z Polską przyznano organizację Euro 2012 pojawiły się wielkie nadzieje. Drohobycz znalazł się na liście miast, które miały być centrami pobytowymi uczestniczących reprezentacji. Mówiono, że zamieszkają tu Portugalczycy z Cristiano Ronaldo, miasto zaczęło nawet przebudowę stadionu, ale Portugalczycy wybrali bazę w Polsce, a tu… wystarczy popatrzeć. Co nieco wyburzono, zaczęto budować jakieś zaplecze, pieniądze rozkradziono i to wszystko tak stoi. O grze w piłkę nie ma mowy, kozy można wypasać. Dla miasta to wielki ból głowy. Trzeba 20 milionów hrywien (ponad 3,5 mln zł – dop. red.), żeby coś tu doprowadzić do użytku, a skąd je wziąć jak u nas 200 dolarów uchodzi wśród ludzi za bardzo dobrą pensję? – pyta na koniec retorycznie Sadowy. 


TEKST UKAZAŁ SIĘ W TYGODNIKU „PIŁKA NOŻNA” (NR 11/2020)


Możliwość komentowania została wyłączona.

Najnowsze wydanie tygodnika PN

Nr 12/2026

Nr 12/2026

Ligi w Europie Świat

Szwedzi osłabieni w barażach? Zawodnik zachorował

Reprezentacja Szwecji może przystąpić do baraży o awans na mistrzostwa świata poważnie osłabiona. Jeden z zawodników zmaga się z chorobą.

head coach Graham Potter (Sweden) singing the national anthem ahead of the FIFA World Cup Qualifiers game on November 18th 2025 between Sweden and Slovenia at Strawberry Arena in Solna, Sweden (Photo by Peter Sonander/Sports Press Photo/Sipa USA)
2025.11.18 Solna
pilka nozna , eliminacje , kwalifikacje do mistrzostw swiata 2026
Szwecja - Slowenia
Foto SPP/SIPA USA/PressFocus

!!! POLAND ONLY !!!
Czytaj więcej

Ligi w Europie Świat

Pietuszewski się nie zatrzymuje! Kapitalna asysta Polaka [WIDEO]

Oskar Pietuszewski z asystą w meczu jego FC Porto z Bragą. Polak popisał się świetnym dograniem do Williama Gomesa, a chwilę wcześniej kapitalną długie podanie zaliczył Jakub Kiwior.

Pietuszewski się nie zatrzymuje! Kapitalna asysta Polaka [WIDEO]
Czytaj więcej

Ligi w Europie Świat

Patryk Klimala błysnął za granicą. Potwierdził dobrą formę

Patryk Klimala zdobył kolejne bramki dla FC Seoul. Ostatnio prezentuje dobrą formę.

2020.10.13 Gdynia
Pilka Nozna Mecz Eliminacyjny U-21 Polska - Bulgaria
N/z Patryk Klimala
Foto Piotr Matusewicz / PressFocus

2020.10.13 Gdynia
Football European Under-21 Championship 2021 Qualifying Round Poland - Bulgaria
Patryk Klimala
Credit: Piotr Matusewicz / PressFocus
Czytaj więcej

Ligi w Europie Świat

Miłosz Trojak: Najbardziej tęsknił będę za koreańskim jedzeniem [WYWIAD]

Po trzydziestce pierwszy raz wyjechał pograć poza krajem. Opuścił Koronę Kielce, ruszając na drugi koniec świata do Korei. Tamtejsza kultura zrobiła na nim duże wrażenie, sportowo też zaliczył awans: może pochwalić się występami na Klubowych Mistrzostwach Świata i w Azjatyckiej Lidze Mistrzów.

TQL Stadium Milosz Trojak of Ulsan, during the match between Borussia Dortmund and Ulsan, for the 3rd round of group F of the FIFA Club World Cup 2025, at the TQL Stadium this Wednesday 25. 30761 (Heuler Andrey / SPP) (Photo by Heuler Andrey / SPP/Sipa USA)
2025.06.25 Cincinnati 
pilka nozna klubowe mistrzostwa swiata FIFA
Borussia Dortmund - Ulsan HD
Foto SPP/SIPA USA/PressFocus

!!! POLAND ONLY !!!
Czytaj więcej

Ligi w Europie Świat

Wielkie powroty do reprezentacji Anglii. Thomas Tuchel ogłosił powołania

Thomas Tuchel powołał kadrę na marcowe zgrupowanie reprezentacji Anglii. Doszło do wielkich powrotów.

Harry Maguire of England during the International Friendly match England vs Brazil at Wembley Stadium, London, United Kingdom, 23rd March 2024

(Photo by Gareth Evans/News Images) in London, United Kingdom on 3/23/2024. (Photo by Gareth Evans/News Images/Sipa USA)
2024.03.23 London
pilka nozna mecz towarzyski
Anglia - Brazylia
Foto Gareth Evans/News Images/SIPA USA/PressFocus

!!! POLAND ONLY !!!
Czytaj więcej