Pierwsze niedzielne spotkanie Bundesligi zakończyło się podziałem punktów. FC Koeln mimo dwóch goli przewagi, zremisowało na swoim terenie z FSV Mainz (2:2).
Spotkanie w Kolonii dostarczyło wielu emocji (fot. Reuters)
Mecz w Kolonii miał swoje wymierne znaczenie dla układu sił w tabeli i tego, na co oba zespoły będą mogły liczyć na finiszu rozgrywek. Piłkarze FC Koeln mogli jeszcze realnie myśleć o tym, by zakwalifikować się do do europejskich pucharów, pamiętając przy okazji, że ich zapas punktowy nad strefą spadkową nie daje im stuprocentowej pewności utrzymania.
W przypadku Mainz o pucharach nie było mowy, jednak już zagrożenie spadkiem było realne. Kiedy więc po niespełna godzinie gry to gospodarze prowadzili różnicą dwóch goli po trafieniach Marka Utha z rzutu karnego oraz Floriana Kainza, wydawało się, że to miejscowi będą się po końcowym gwizdku cieszyć z kompletu punktów.
Piłka nożna raz jeszcze jednak pokazała swoją nieprzewidywalną twarz i witający się już z gąską gospodarze zostali bardzo szybko sprowadzeni do parteru.
Zamiast pójść za ciosem, ewentualnie spokojnie kontrolować przebieg wydarzeń na boisku, piłkarze Kolonii całkowicie oddali pole rywalowi i w 61. minucie zostali za to skarceni. Świetnie przed bramką przeciwnika znalazł się Taiwo Awoniyi, który szczęśliwie, bo po nodze obrońcy FC Koeln skierował piłkę do siatki.
Stracona bramka sprawiła, że w szeregi obronne gospodarzy wkradła się spora nerwowość. Efekt był taki, że Mainz ruszyło i 72. minucie cała zabawa zaczęła się od początku. Cudowną indywidualną akcją popisał się Pierre Kunde Malong, który przebiegł z piłką spory dystans i przy biernej postawie kilku rywali płaskim strzałem doprowadził do wyrównania.
Do końca zawodów stroną przeważającą byli już goście, jednak kolejnych bramek w Kolonii już nie zobaczyliśmy. Obie drużyny podzieliły się punktami, co w kontekście ich miejsce w tabeli i celów na najbliższe tygodnie niewiele zmieniło.
Hoeness spokojny o los gwiazdy. „Czuję się jak w domu”
Bayern Monachium pracuję nad nową umową dla Harry`ego Kane`a. W stolicy Bawarii są jednak optymistami ws. pozostania angielskiego napastnika na Allianz-Arena.