Wnioski po zgrupowaniu. Kadra bez wyników, charakteru i przyszłości
Dobiegło końca najdłuższe zgrupowanie reprezentacji Polski od dawna. Przez ponad dwa tygodnie Jan Urban nie zdołał odmienić kadry. Biało-czerwoni wciąż stoją w miejscu, trudno dostrzec przed nimi wyraźne perspektywy, a na dodatek mocno skomplikowali swoją sytuację. Jakie wnioski można wyciągnąć po zakończonym zgrupowaniu?
Dyskusję o natychmiastowym zwolnieniu Jana Urbana można na razie zamknąć. Cezary Kulesza potwierdził, że selekcjoner poprowadzi reprezentację w listopadowych meczach z Rumunią i Szwecją. Dopiero później PZPN ma dokładnie przeanalizować jego pracę i podjąć decyzję dotyczącą przyszłości. Nie oznacza to jednak, że Urban odzyskał mocną pozycję. Cztery punkty w czterech meczach, tylko jedno zwycięstwo i porażka w kluczowym spotkaniu w Zenicy trudno uznać za wynik broniący trenera. 6:0 z Rumunią dało mu trochę oddechu, ale nie rozwiązało problemów widocznych wcześniej. Urban dostał więc kolejną szansę, a nie pełne wotum zaufania. Listopad pokaże, czy potrafi jeszcze nadać tej reprezentacji wyraźny kierunek.
Słabe wyniki sprawiają, że dyskusja o przyszłości Jana Urbana jest naturalna, ale PZPN ma też inny problem: nie widać oczywistego następcy. Najczęściej przewija się Jerzy Brzęczek, który wykonał bardzo dobrą pracę z reprezentacją U-21, lecz kluczowy mecz z Włochami zakończył się bolesnym 2:6. W Polsce nie mamy naturalnego następcy, a PZPN raczej nie będzie ryzykował opcją zagraniczną. Zmiana dla zmiany jest bezsensu. Być może właśnie dlatego selekcjoner dostał jeszcze listopadowe mecze na obronę swojej pozycji.
Zespół bez charakteru
Problem nie polega na tym, że piłkarzom nie zależy. Znacznie bardziej niepokoi sposób, w jaki drużyna reaguje, gdy spotkanie zaczyna układać się źle. Ze Szwecją po dobrym fragmencie przed przerwą Polska zgasła w drugiej połowie. W Zenicy również z każdą minutą oddawała Bośniakom coraz więcej pola, a w drugiej połowie była tłem.
Bednarek po spotkaniu ze Szwecją mówił o braku pazerności oraz komunikacji, a Zieliński po meczu w Bośni przyznawał, że zespołowi zabrakło energii. To w praktyce opis problemu z charakterem boiskowym. Brakuje zawodnika, który w kryzysowej chwili potrząśnie drużyną, zażąda agresywniejszej gry i weźmie odpowiedzialność.
KONIEC MECZU
Przegrywamy z Bośnią i Hercegowiną.
____
FT #BIHPOL 🇧🇦🇵🇱 1:0 https://t.co/WKiQMm60Bj
Wiktor Nowak przyjechał na zgrupowanie jako debiutant, a wyjeżdża jako realny kandydat do podstawowego składu. W pierwszym meczu z Bośnią wszedł z ławki i natychmiast poprawił tempo gry, a następne trzy spotkania rozpoczynał już od pierwszej minuty. Dawał środkowi pola odbiór, dynamikę, odwagę w wyprowadzaniu piłki i podania do przodu. W Zenicy stworzył Świderskiemu najlepszą okazję Polaków. Nie można jednak przesadzić z zachwytami. W końcówkach spotkań ze Szwecją i Bośnią również tracił wpływ na grę i nadal musi udowodnić, że potrafi utrzymywać poziom przez pełne 90 minut. Mimo wszystko właśnie Nowak jest największym personalnym zyskiem tych dwóch tygodni. Na plus trzeba zapisać również Marcina Bułkę, który umocnił się w roli numeru jeden.
… a Świderski największym przegranym zgrupowania
Jeżeli Nowak wyjeżdża ze zgrupowania z dużo mocniejszą pozycją, Karol Świderski znajduje się na drugim biegunie. Dostał bardzo dużo minut i kilka różnych ról, ale nie wykorzystał żadnej z nich. Nawet w wygranym 6:0 spotkaniu z Rumunią należał do najmniej przekonujących Polaków. Jeszcze bardziej bolała sytuacja w Zenicy, gdy dostał świetne podanie od Nowaka i zmarnował najlepszą okazję pierwszej połowy.
Problem jest tym większy, że Polska potrzebuje alternatywy dla Lewandowskiego. Mateusz Żukowski dopiero zbiera doświadczenie, Świderski nie daje obecnie odpowiedniej jakości, a kolejnego sprawdzonego napastnika w tej kadrze właściwie nie ma. Zgrupowanie miało pokazać Urbanowi nowe możliwości w ofensywie. Zamiast odpowiedzi dostał kolejny znak zapytania.
😬 Bez polotu, bez punktów. Podopieczni Jana Urbana zawiedli w meczu z Bośnią… ❌
Występy Biało-Czerwonych oceniliśmy w skali 1-10. Zgadzacie się z naszą opinią? 🤔💬 https://t.co/mYV61NeYoA
W końcówce spotkania Urban nie miał nawet klasycznej „dziewiątki”, którą mógłby wprowadzić z ławki. Problem jest więc szerszy niż sama nieobecność Lewandowskiego. Reprezentacja ma bardzo wąskie pole manewru w ataku, a każda absencja kapitana natychmiast obnaża brak wartościowych alternatyw.
6:0 z Rumunią było wyjątkiem, a nie rozwiązaniem problemów
Bilans siedmiu strzelonych goli w czterech meczach można byłoby uznać za przyzwoity, gdyby nie jeden szczegół. Aż sześć padło przeciwko Rumunii, która od 22. minuty grała w dziesięciu. W pozostałych trzech spotkaniach Polska zdobyła jedną bramkę. Z Bośnią przez 180 minut nie strzeliła ani razu. Dlatego efektowna wygrana na Narodowym bardziej zaburzyła obraz zgrupowania, niż pokazała trwałą poprawę. Tamtego wieczoru Lewandowski, Zieliński czy Szymański wykorzystali osłabienie rywala dokładnie tak, jak powinni, ale trzy dni później w Zenicy wróciły stare problemy z kreowaniem i wykańczaniem akcji. Polska potrafiła rozbić przeciwnika, któremu mecz całkowicie się rozsypał. Nadal nie pokazała jednak, że regularnie potrafi łamać dobrze zorganizowaną defensywę.
Prawa strona daje zdecydowanie więcej spokoju
O ile na lewej stronie Urban przez całe zgrupowanie szukał odpowiedniego rozwiązania, o tyle po przeciwnej stronie sytuacja wygląda znacznie stabilniej. Matty Cash nie rozegrał czterech spektakularnych spotkań, ale praktycznie w każdym dawał solidny poziom, zarówno w ustawieniu z wahadłami, jak i później w czwórce obrońców. W Zenicy należał do lepiej ocenianych Polaków, a jego długie przerzuty kilka razy pozwalały szybko zmieniać stronę ataku. Paradoksalnie jedna z pozycji, która przez lata była w reprezentacji przedmiotem ciągłych dyskusji, obecnie wydaje się jedną z najmniej problematycznych. Jeśli Cash jest zdrowy, Urban nie musi kombinować.
FOT: Pawel Andrachiewicz / PressFocus
Potulski zasłużył na więcej, niż dostał
Kacper Potulski rozpoczął pierwszy mecz z Bośnią i był jednym z pozytywnych zaskoczeń. Nie popełniał poważnych błędów, dobrze wyglądał w pojedynkach i spokojnie radził sobie z kolejnym występem na poziomie reprezentacyjnym. Tym bardziej dziwi, że później praktycznie zniknął z boiska. Ze Szwecją Urban wrócił do bardziej doświadczonych stoperów, a Polska straciła trzy gole. W kolejnych spotkaniach podstawowy duet stworzyli Bednarek i Kiwior. Oczywiście młodego obrońcy nie należy na siłę kreować na zbawcę defensywy, ale skoro jednym z celów zgrupowania było szukanie nowych rozwiązań, Potulski pozostawił po sobie wystarczająco dobre wrażenie, by w listopadzie dostać kolejną szansę.
Liderzy dawali błyski, ale zabrakło stabilności
Zgrupowanie bardzo dobrze pokazało również problem największych nazwisk. Lewandowski przeciwko Rumunii przypomniał swoją klasę i zdobył hat-tricka, ale w pierwszym meczu z Bośnią był jednym z najsłabszych zawodników na boisku. Zieliński miał świetne momenty, strzelił pięknego gola Rumunii, lecz w Zenicy nie potrafił przejąć kontroli nad zespołem, gdy rywal zaczął dominować. Bednarek trafił do siatki w Warszawie, by trzy dni później sprokurować rzut karny decydujący o porażce. Kiwior również nie uniknął błędów.
Liga Narodów jest prawie przegrana. Konsekwencje mogą być większe
Po czterech kolejkach Polska ma tylko cztery punkty. Szwecja zgromadziła dziesięć, Bośnia osiem, a Rumunia pozostaje bez punktu. Do rozegrania zostały spotkania w Rumunii i u siebie ze Szwecją. Biało-czerwoni, chcąc jeszcze wskoczyć na drugie miejsce, muszą wygrać oba i jednocześnie liczyć, że Bośnia zdobędzie najwyżej jeden punkt w starciach ze Szwecją i Rumunią.
Stawką nie jest wyłącznie pozycja w Lidze Narodów. Pierwsze lub drugie miejsce oznacza drugi koszyk w losowaniu eliminacji Euro 2028. Trzecia lokata spycha Polskę do trzeciego, a więc zwiększa ryzyko trafienia na dwóch mocnych przeciwników już w grupie eliminacyjnej. Cztery słabe mecze jesienią mogą więc mieć konsekwencje długo po zakończeniu tej edycji Ligi Narodów.
To może być nowy selekcjoner? Wykonuje dobrą pracę w klubie
Dziennikarze Przeglądu Sportowego ujawnili, że Michal Gasparik mógłby zastąpić Jana Urbana na stanowisku selekcjonera polskiej kadry. Słowak ma być poważnym kandydatem. Jednak na ostateczne decyzje będziemy musieli poczekać do zakończenia rozgrywek Ligi Narodów.
Boniek ostro o Goncalo Feio. „Jesteśmy głupim narodem”
Goncalo Feio przyznał niedawno, że w przyszłości chciałby zostać selekcjonerem reprezentacji Polski. Do tych słów bardzo mocno odniósł się Zbigniew Boniek.
Były trener Legii chce poprowadzić reprezentację Polski
Goncalo Feio nie wyklucza, że w przyszłości obejmie reprezentację Polski. Były szkoleniowiec Legii Warszawa przyznał w rozmowie z portugalskim Desporto ao Minuto, że chciałby spróbować swoich sił w roli selekcjonera.
Probierz musi odejść!!!
Nie mamy? A Maciej Skorża?
Chyba już tej mąki chleba nie będzie….?