Hitowy mecz na Stadio Giuseppe Meazza nie zachwycił, jednak znacznie więcej powodów do radości mają lokalni kibice. Włosi pokonali skromnie Anglików 1:0 po trafieniu autorstwa Giacomo Raspadoriego.
Zwycięstwo piłkarzy Manciniego (fot. Forum)
Z dużej chmury mały deszcz – tak jednym słowem można opisać spotkanie na szczycie Ligi Narodów pomiędzy Włochami a Anglikami. Atmosfera w Mediolanie była na najwyższym poziomie i już w trakcie odśpiewania hymnów czuć było prestiż tego spotkania.
Niestety na boisku było znacznie gorzej. W pierwszej połowie w ogóle nic się nie działo. W statystykach nieco przeważali Anglicy, jednak w żaden sposób nie przełożyło się to na panowanie na boisku a przede wszystkim na wynik spotkania.
Po przerwie niewiele się zmieniło. Mecz nabrał rumieńców od 68. minuty, gdy Giacomo Raspadori trafił do siatki. 22-letni zawodnik Napoli fantastycznie wypracował pozycję strzelecką w obrębie pola karnego Anglików i soczystym uderzeniem posłał futbolówkę wprost do siatki bramki Synów Albionu.
W 77. minucie Harry Kane miał znakomitą akcję na wyrównanie. Anglik dwukrotnie uderzył w kierunku bramki, jednak Donnarumma popisał się dwoma skutecznymi interwencjami.
Włosi mieli okazję podwyższyć wynik meczu, lecz po akcji w 85. minucie piłka odbiła się od słupka.
Italia dowiozła wynik 1:0 i zgarnęła komplet punktów, dzięki czemu jest na 2. miejscu w grupie, tuż za plecami Węgrów.
Znacznie gorsza sytuacja jest w obozie angielskim. To piąte spotkanie Synów Albionu w Lidze Narodów bez zwycięstwa. Trzy zakończyły się porażką i dwa remisem. Aktualnie piłkarze Southgate z dwoma oczkami na koncie zamykają stawkę i są pewni spadku do Dywizji B. Angielscy kibice mają duże powody do obaw przed zbliżającymi się mistrzostwami świata.
Sytuacja w Meksyku jest bardzo napięta. Wskutek wojny z kartelami państwo jest na skraju wojny domowej. Za kilka miesięcy odbędą się tam mecze mistrzostw świata, czy Meksykanie stracą prawa organizacyjne?