Witold Ziober doznał poważnej kontuzji podczas meczu pomiędzy Nerem Poddębice i Włókniarzem Zelów w czwartej lidze. Sytuacja jednak nie jest tak tragiczna, jak początkowo informowaliśmy.
Syn byłego reprezentant Polski, Jacka, w trakcie wspomnianego spotkania został brutalnie zaatakowany przez bramkarza rywali. Początkowo informowaliśmy o złamanym kręgosłupie, ale teraz publikujemy oświadczenie zawodnika.
Oświadczenie Witolda Ziobera w sprawie ostatnich publikacji medialnych
Szanowni Państwo,
w związku z publikacjami, jakie w ostatnich godzinach pojawiły się na mój temat w mediach, pragnę zabrać głos w celu wyjaśnienia niektórych kwestii.
Faktem jest, że w sobotnim spotkaniu między Nerem Poddębice a Włókniarzem Zelów odniosłem kontuzję. Została ona szczegółowo opisana w oświadczeniu na stronie mojego klubu na podstawie fragmentów wypisu ze szpitala. Pragnę jednak uspokoić wszystkich zainteresowanych moim losem, że sytuacja nie jest tak tragiczna, jak wskazywałyby na to niektóre publikacje medialne, i przy szczęśliwych okolicznościach w ciągu kilku miesięcy powinienem powrócić do pełnej dyspozycji. W najbliższym czasie czekają mnie kolejne konsultacje ze specjalistami, którzy już kiedyś pomagali mi przy wcześniejszych urazach, i dopiero po nich podejmę decyzję co do dalszego leczenia.
Doprecyzowania wymaga kwestia oświadczenia Neru Poddębice, ochoczo cytowanego przez media w kraju, które zawierało prośbę o finansowe wsparcie klubu w celu pokrycia kosztów leczenia, jakie mnie czeka. Chciałbym podkreślić, że opublikowana prośba była efektem niefortunnego nieporozumienia. Od początku stałem na stanowisku, że wszelkie kwestie finansowe związane z moim leczeniem powinny być jedynie sprawą między mną samym i klubem i nie należy w nie angażować osób trzecich. Jednocześnie nie spodziewałem się, że sprawa ta zyska tak ogromny rozgłos medialny. Sam nie czyniłem również żadnych starań, by dziennikarze nagłośnili sprawę mojej nieszczęśliwej kontuzji i rzekomej potrzeby pieniężnego wsparcia.
Pragnę podkreślić, że nie oczekuję od nikogo jakiejkolwiek pomocy finansowej. Nie jest to pierwszy uraz w moim życiu. Przy poprzednich kontuzjach wymagających zabiegów byłem w stanie samemu pokryć ich koszty i również w tym przypadku jestem przygotowany, by zapłacić za rehabilitację czy ewentualne operacje. Jeśli nawet koszty leczenia przekraczałyby moje możliwości, posiadam w swoim otoczeniu grupę najbliższych mi osób, które mogłyby okazać mi w takim momencie stosowne wsparcie.
Od prezesa Neru Poddębice otrzymałem informację, że wpłynęły już pierwsze kwoty przeznaczone na moje leczenie. Osobom, które zaoferowały swoją bezinteresowną pomoc, bardzo dziękuję za dokonane wpłaty. Jednocześnie proszę wszystkich, by zaprzestali dalszego wysyłania przelewów na zamieszczone w oświadczeniu konto. Jeśli ktoś naprawdę ma chęć pomocy, to lepiej, by wybrał faktycznie potrzebujące osoby – dzieci z domu dziecka czy też biedne rodziny – którym pieniądze, zwłaszcza przed zbliżającymi się świętami, z pewnością przydadzą się bardziej niż mnie. Wszystkich dziennikarzy proszę również, by nie zajmowali się już tematem mojej kontuzji. Jeżeli naprawdę zależy Wam na moim szybkim powrocie do zdrowia, uszanujcie moją wolę i pozwólcie w spokoju rozpocząć walkę o ponowne występy na boisku.
Trener Korony nie wytrzymał! Dosadnie podsumował klęskę w Poznaniu
Trener Korony Kielce nie wytrzymał po klęsce z Lechem Poznań. — Nie czuję bezradności, bardziej żal, złość i słowo, które powinno zostać wykropkowane. Wkur***nie. Przepraszam — mówił na konferencji Jacek Zieliński.