Niedawno bardzo głośno było o ewentualnym przejściu Marcina Wasilewskiego z Anderlechtu do warszawskiej Legii. Okazało się jednak, że obrońca do Warszawy się nie przeprowadzi, mimo że kilka dni wcześniej wszystko było na dobrej drodze….
– Było bardzo blisko. Tak mi się wydaje. Skoro spotkałem się z szefem klubu i rozmawiałem o szczegółach kontraktu, to tak było. Dyskutowaliśmy o różnych opcjach. Umowa do końca sezonu albo na półtora roku – mówi na łamach Przeglądu Sportowego Marcin Wasilewski.
– W miniony piątek okazało się, że nic z tego. Reprezentująca mnie pani mecenas Agata Wantuch usłyszała, że jednak się nie dogadamy – przyznaje Wasyl.