– Pozycja, która zajmujemy, nie jest dziełem przypadku. To efekt naszej ciężkiej pracy, która przy odrobinie szczęścia mogłaby być nieco lepsza – ocenia w rozmowie z PilkaNozna.pl gracz Korony Kielce – Aleksandar Vuković.
– Forma, którą prezentujemy, wystarcza nam na miejsce, które zajmujemy obecnie i nie ma w tym dzieła przypadku. Nasze sukcesy i szczęście nie muszą jednak wiecznie trwać, dlatego musimy robić wszystko, by utrzymać dobrą dyspozycję – przyznał Vuković.
– Korona Kielce poprzedni sezon zakończyła dwie pozycje nad strefą spadkową. Kilkanaście miesięcy później klub ma realne szanse na wywalczenia mistrzostwa Polski. Co wydarzyło się w tym czasie, że możliwości drużyny tak znacząco się zmieniły? – W poprzednim sezonie z różnych powodów zawaliliśmy rundę wiosenną. Nie wnikałbym teraz w to, co rzeczywiście miało na to wpływ, choć przyznam, że zespół wyciągnął z tego konsekwencje.
– W porównaniu do poprzedniej edycji rozgrywek zmienił się choćby trener. Leszek Ojrzyński do niedawna był postacią anonimową w T-Mobile Ekstraklasie, a odkąd objął Koronę, stał się nie tylko rozpoznawalny, ale i szanowany. – Najważniejszą osobą w każdym klubie jest trener. To właśnie on ma największy wpływ na dyspozycję drużyny i osiąganą przez nią wyniki. Nie inaczej jest w Koronie.
– Odkąd jest pan zawodnikiem Korony, w klubie przewinęło się kliku trenerów. Na czym polega fenomen Ojrzyńskiego, że właśnie pod jego wodzą klub osiąga najlepsze wyniki? – Mam nadzieję, że o fenomenie trenera Ojrzyńskiego porozmawiamy za dwa lub trzy lata. W Polsce bowiem bardzo szybko można zapracować na miano gwiazdy, ale jeszcze szybciej można zostać zrównanym z ziemią. Póki co, nasz opiekun na pewno udowodnił, że zasłużył na swoją swoją szansę i znakomicie realizuje swoją robotę. Po 20. kolejkach jest jednak za wcześniejsze na to żebyśmy popadali w zachwyt.
– Korona to zespół nieobliczalny, który potrafi pokonać takie firmy jak Śląsk Wrocław, Legię Warszawa, Wisłę Kraków, ale traci punkty ze średniakami typu PGE GKS Bełchatów, Zagłębie Lubin czy Łódzki Klub Sportowy. Wystarczyłoby jednak, żeby drużyna z Kielc zdobyła sześć punktów więcej z niżej notowanymi rywalami, a po 20. kolejkach to nie Legia, a właśnie Korona byłaby liderem T-Mobile Ekstraklasy… – Osobiście nie dzielę przeciwników na tych z górnej półki i dolnej, bo w starciu z każdym rywalem można wywalczyć trzy punkty. Sadzę że na niemal wszystkie nasze wygrane uczciwie zapracowaliśmy, dlatego nie były one dziełem przypadku. Sytuacja wygląda podobnie w przypadku naszych remisów i porażek. Wyjątek stanowi konfrontacja z zespołem z Bełchatowa, w której nieco pechowo straciliśmy dwa oczka.
– Mimo wszystko Korona dość nieoczekiwanie znajduje się w ligowej czołówce. – Wszyscy doskonale zdajemy sobie sprawę z miejsca, które zajmujemy w ligowej tabeli. Wiemy też, co nam „grozi”, jeżeli podtrzymamy dobrą dyspozycję. Do kolejnych spotkań podchodzimy jednak ze spokojną głową. W niedzielę zmierzymy się ze Śląskiem. Na pewno będzie to mecz trudny, tym bardziej że zagramy na terenie rywala. Żadnej presji narzucić sobie nie damy, tym bardziej, że przed startem sezonu mówiło się, że podobnie jak Cracovia walczyć będziemy o utrzymanie. W rzeczywistości nie boimy się nikogo, dlatego we Wrocławiu zagramy o komplet punktów.
– Korona już nie raz w tym sezonie udowodniła, że stać ją na wywalczenie miejsca premiowanego grą w europejskich pucharach, ale czy w przypadku realizacji tego celu będziecie gotowi do gry na tak wysokim poziomie? – Na tę chwilę tylko Legia, Wisła i ewentualnie Lech są drużynami przygotowanymi do solidnego zaprezentowania się na międzynarodowej arenie. Pozostałym ekipom sporo do tego pułapu brakuje, co nie znaczy, że nie mogą się spróbować w Lidze Europy czy nawet Lidze Mistrzów, choć o sukces łatwo by zapewne nie było. Póki co nam w Kielcach nie wolno mówić, a nawet myśleć o pucharach, bo jest na to zdecydowanie za wcześnie. Musimy skoncentrować się przede wszystkim na najbliższym meczu, potem na kolejnym, a co z tego wyniknie to się okaże.
– Najbliższym rywalem kielczan będzie Śląsk Wrocław, który ostatnio zawodzi. Zniżka formy wicemistrza Polski będzie atutem Korony? – Przygotowując się do meczu nie można sugerować się tylko jednym czy dwoma ostatnimi występami rywala. Śląsk nie najlepiej zaczął drugą część sezonu, ale wciąż ma o co walczyć. Poza tym jest to drużyna, która jak podkreśla trener Orest Lenczyk, gra świetną piłę. My natomiast nie gramy tak pięknie, ale możemy tylko postarać się im przeszkodzić.
– A co stanęło na przeszkodzie pana powrotu do Legii? Stołeczny klub był ponoć zainteresowany ponownym sprowadzeniem pana na Łazienkowską. – Szczerzę mówiąc było w tym za mało prawdy, by teraz o tym mówić.
Tabela po piątkowych meczach 33. kolejki Ekstraklasy
Pogoń Szczecin oraz Korona Kielce wygrały swoje spotkania na otwarcie kolejki. Zagłębie oddaliło się od pucharów, a Widzew znów jest bliski spadku z ligi. Jak wygląda pełna tabela?