Listopad 2015. „Die Welt” ocenia pierwsze miesiące pracy Thomasa Tuchela w Dortmundzie i wskazuje zawodników, których uznaje za przegranych w oczach nowego szkoleniowca. Obok Romana Weidenfellera, Adnana Januzaja, Nevena Suboticia i Svena Bendera wymienia też i Łukasza Piszczka, prorokując nawet, że jeśli jego sytuacja nie ulegnie radykalnej poprawie, najprawdopodobniej nie wypełni on umowy i opuści klub przy najbliższej nadarzającej się okazji.
Foto: Imago sportfotodienst/Reuters Forum
Łukasz miał wtedy problemy z biodrem, jego kariera znalazła się na wirażu, a rundę życia rozgrywał na prawej obronie Matthias Ginter, bądź co bądź mistrz świata z 2014. Sam dałem się zwieść i na chwilę zwątpiłem w Łukasza. Też należałem do grona tych, którzy twierdzili, że notującego takie liczby Gintera Piszczu raczej już nie przeskoczy. Jakżeż się parszywie pomyliłem.
Luty 2017. Po meczu z Wolfsburgiem, w którym Piszczek zdobył jednego gola, a dwa kolejne dograł, Tuchel wystawia naszemu reprezentacyjnemu obrońcy laurkę: – Kocham go. Jako osobowość i jako człowieka. Nie ma dnia, by przyszedł do klubu bez uśmiechu. To wielki profesjonalista i niezwykle rodzinny człowiek. Jest najlepszym wzorem do naśladowania, jaki tylko można sobie wyobrazić. Jest ucieleśnieniem wszystkich wartości, które powinny cechować Borussię.
Znaczące słowa, biorąc pod uwagę fakt, iż Tuchel nie należy do ludzi przesadnie wylewnych i nie szasta pochwałami na lewo i prawo, jak zwykł to czynić w Bayernie Pep Guardiola. Nie boi się też publicznie zrugać piłkarza, jeśli uzna to za zasadne. Piszczek nie dał mu ku temu nigdy nawet cienia pretekstu.
W poniedziałek „Kicker” poinformował, że klub zamierza przedłużyć umowę z naszym internacjonałem do 2019 roku, wychodząc naprzeciw jego oczekiwaniom, bo Łukasz otwarcie mówi, że nigdzie się z Dortmundu ruszać nie zamierza i chciałby, by Dortmund był ostatnim przystankiem w jego karierze. Czy faktycznie tak będzie? W 2019 Łukasz będzie miał dopiero 34 lata, a jego przygotowanie fizyczne i motoryczne pozwala przypuszczać, że o ile nie będzie miał dość piłki, będzie w stanie pograć jeszcze rok lub dwa na przyzwoitym bundesligowym poziomie. Czy akurat w Dortmundzie? Czas pokaże.
Co sprawia, że Piszczek ma tak mocną pozycję w klubie, który w lecie obrał kurs na młodzież? Czemu nie dają mu rady ani mistrzowie świata, czyli wspomniany już wyżej Ginter i Erik Durm, ani wielka nadzieja niemieckiej piłki, czyli Felix Passlack?
Piszczu, mówiąc oględnie, wciąż daje radę pod względem fizycznym. Jest silny, a do tego nadal biega dużo i szybko, a to dla Tuchela niezwykle istotne w kontekście graczy grających przy linii. Może nie jest już aż tak dynamiczny jak kiedyś, w końcu wiek i kontuzje zrobiły swoje, ale wciąż utrzymuje odpowiedni poziom, wystarczający na wymogi Bundesligi. W tym sezonie przebiegł dla przykładu więcej kilometrów niż Philipp Lahm, mimo iż rozegrał mniejszą liczbę minut. Oczywiście, kluczowe jest, w jakim tempie te kilometry są pokonywane, ale i w tym względzie nasz as jest lepszy niż niemiecka legenda, co widać na załączonej poniżej grafice, zaczerpniętej z oficjalnych statystyk Bundesligi, prowadzonych przez firmę Hermes.
Piszczek nie tylko pokonuje więcej kilometrów niż Lahm, ale też czyni to w większym tempie. Biegi z prędkością 17 kilometrów na godzinę stanowią u Łukasza 14,79% wszystkich przebieżek. U Lahma procent ten wynosi 13,79. Różnice może nie są wielkie, ale dają pogląd na to, jak perfekcyjnie wytrenowany jest organizm Łukasza. Tym bardziej, jeśli weźmiemy pod uwagę, że liczby wykręcane przez niego zaniżane są przez wspomnianą wyżej pozycję półśrodkowego obrońcy, w naturalny sposób ograniczającą liczbę sprintów, a przez to ilość kilometrów pokonywanych przez zawodnika w szybkim tempie w trakcie meczu. Także więc i dlatego wyniku Łukasza nie da się porównać do najlepiej biegających bocznych obrońców w lidze. Ci bowiem osiągają wskaźniki szybkich przebieżek na poziomie ponad 17% (Alaba 17,27, Schmelzer 17,70), mimo to widać jednak, że Piszczu biegowo radzi sobie wciąż nieźle, a piłkarsko to tak czy inaczej ścisły ligowy top na pozycji bocznego obrońcy, zarówno w ofensywie, jak i defensywie. O grze do przodu najlepiej świadczą gołe liczby. Portal transfermarkt.de zalicza mu 5 trafień i 4 asysty w 29 meczach, uwzględniając wszystkie rozgrywki, w których udział bierze BVB w tym sezonie, co jak na bocznego obrońcę jest wynikiem wręcz znakomitym. Piszczu potrafi właściwie wszystko. Umie grą na jeden kontakt wyjść spod pressingu rywala, potrafi złamać akcję do środka, umie dokładnie dośrodkować, zachować zimną krew pod bramką przeciwnika, a także posłać kapitalną prostopadłą piłkę nawet w największym tłoku, czego dowodem chociażby genialna asysta do Christiana Pulisicia w rewanżowym meczu z Benfiką Lizbona, dająca niezwykle istotnego gola na 2:0. Przez lata pokutowało przekonanie, że słabą stroną Łukasza jest gra w defensywie, ale szczegółowe statystyki dowodzą, że to kompletna bzdura. Piszczek wygrywa aż 66% pojedynków w defensywie, co należy do najlepszych wyników wśród zawodników grających na jego pozycji w całej lidze, świetnie radzi sobie z odbiorem piłki (blisko 69% skutecznych odbiorów, co także plasuje go w ścisłej ligowej czołówce na jego pozycji), a do tego dokłada 63% wygrywanych pojedynków powietrznych. Naprawdę trudno znaleźć w jego grze destrukcyjnej jakiś zdecydowanie słaby element.
Tuchel i cały Dortmund cenią Piszczka także za uniwersalność. To właśnie dzięki tak dobrej grze w defensywie, Łukasz jest w stanie zagrać na trzech pozycjach i na każdej z nich zagwarantuje odpowiednio wysoki poziom. W większości meczów zajmuje oczywiście pozycję bocznego obrońcy, kiedy jednak Borussię czekają trudne bądź naprawdę ważne mecze, Tuchel przechodzi na system z trzema środkowymi obrońcami, w którym Łukasz spełnia rolę pół-prawego. Dzięki niemu, Borussia zyskuje w środku pola kolejną opcję do rozegrania, piłkarza niezwykle odpowiedzialnego za piłkę, zachowującego chłodną głowę nawet wtedy, kiedy gra pod presją rywala lub rywali, który na dodatek potrafi prostopadłym zagraniem uruchomić atak drużyny. Można natomiast zakładać, że gdyby zdrowy i w pełni formy był Sven Bender, Łukasz, przy takim ustawieniu drużyny, zająłby miejsce Durma na pozycji prawego wahadła i również na niej poradziłby sobie bardzo dobrze, bo ma wręcz idealne predyspozycje do grania na niej.
Po odejściach Kuby Błaszczykowskiego i Kevina Grosskreutza, przy braku wychowanków, którzy szerszą ławą wprowadzani by byli do zespołu oraz wobec permanentnych problemów zdrowotnych trapiących Marco Reusa, Piszczek wyrósł na piłkarza, z którym dortmundzka publika najchętniej się identyfikuje. Ma on także ważną rolę do wypełnienia wewnątrz zespołu – od kogoś te zdolne, dortmundzkie dzieciaki muszą się przecież uczyć. Mimo wielkich możliwości, potrzebują boiskowych autorytetów. – Od czasu do czasu trzeba chłopaków trochę wyhamować, ewentualnie przypomnieć im, że na boisku są jeszcze koledzy. Czasami mają zbyt gorące głowy – mówi w wywiadzie dla klubowej gazetki.
Trudno się zatem dziwić Watzkemu i Zorcowi, że są zdecydowani na kontynuowanie współpracy z Łukaszem. To w końcu najlepszy boczny obrońca w historii polskiej piłki. Tak przynajmniej twierdzi gazeta „Ruhrnachrichten” w jednym z tekstów mu poświęconych. Ma rację?
Bayern rusza po potrójną koronę! Bawarczycy w finale Pucharu Niemiec
Kilka dni temu Bayern Monachium dopiął swego w Bundeslidze. W Lidze Mistrzów wciąż ma szanse na puchar, a teraz mistrzowie awansowali do finału Pucharu Niemiec.
Jakub Kamiński na stałe w FC Koln? Są nowe informacje niemieckich mediów
Sezon 2025/26 Jakub Kamiński spędzony na wypożyczeniu z Wolfsburga do FC Koln. Polak radzi sobie na tyle dobrze w zespole z Kolonii, że ten myśli o jego wykupie definitywnym.