Reprezentacja Polski zawiodła w ostatnim meczu eliminacji. Biało-czerwoni pozbawieni swoich liderów przegrali 1:2 z Węgrami.
Szczęsny musiał dwukrotnie wyciągać piłkę z siatki. (fot. 400mm.pl)
Biało-czerwoni przystąpili do meczu w eksperymentalnym składzie. Najstarsi górale nie pamiętają meczu reprezentacji, w którym w jedenastce nie było nikogo z tercetu Kamil Glik, Grzegorz Krychowiak, Robert Lewandowski. Węgrzy również nie mogli wystawić optymalnego zestawienia. Pewni awansu Polacy nie mogli sobie pozwolić na porażkę, ale spotkanie – pomimo rangi eliminacyjnej – miało posmak towarzyski.
Polakom zajęło 10 minuty, aby stworzyć realne zagrożenie pod bramką gości. Akcję napędził Jakub Moder, który dograł do Krzysztofa Piątka. Strzał polskiego napastnika zablokował Atilla Szalai. W 19 minucie zakotłowało się pod bramką Denesa Dibusza. Jan Bednarek nie zdołał przeciąć dośrodkowania Piątka, Karol Świderski nie miał miejsca, aby skutecznie dobić, a zbierającemu się z murawy obrońcy Southampton sprzed nogi wygarnął piłkę węgierski golkiper. Przewaga gospodarzy rosła z każdą upływającą chwilą.
Tak przynajmniej się wydawało. W 23 minucie odgryźli się piłkarze Marco Rossiego. Wojciech Szczęsny odbił przed siebie piłkę wstrzeloną przez Kevina Vargę. Na szczęście, dla Polaków, żaden z Węgrów nie zdążył z dobitką. W 35 minucie Dibusz nie miał problemów z obroną strzału Modera zza pola karnego. Odpowiedź Madziarów była zabójcza. Dośrodkowanie Zsolta Nagya z rzutu wolnego przedłużył Tymoteusz Puchacz, a strzałem z głowy Wojciecha Szczęsnego pokonał Andras Schaefer. Tuż przed przerwą kolejne uderzenie oddał Moder. Pomocnik Brighton&Hove uderzył jednak zbyt lekko, żeby sprawić problemy Dibuszowi. Do przerwy było 1:0 dla Węgier.
Biało-czerwoni rozpoczęli drugą połowę w zmienionym składzie: Matty’ego Casha zastąpił Kamil Jóźwiak, zaś miejsce Modera zajął Piotr Zieliński. W 49 minucie po rzucie rożnym do sytuacji strzeleckiej doszedł Piątek, jednak Dibusz zatrzymał strzał niemal z zerowego kąta. W odpowiedzi po raz pierwszy po przerwie zatrudniony został Szczęsny. Polski golkiper miał więcej pracy w 53 minucie, kiedy musiał potężnie wysilić się, żeby obronić strzał Szabolcsa Schoena.
W 61 minucie Polacy doprowadzili do wyrównania. Po rzucie rożnym Bednarek asystował Szalaiem, a napastnik PAOK popisał się celną główką. W 70 minucie rezerwowy Piotr Zieliński przestrzelił z dystansu. Szczęścia po uderzeniach zza pola karnego szukali również Paweł Dawidowicz i Arkadiusz Milik. W 80 minucie Węgrzy wrócili na prowadzenie. Polska defensywa została rozklepana, a Daniel Gazdag popisał się pięknym trafieniem. Pięć minut później Milik uderzył zbyt lekko, żeby zaskoczyć Dibusza. Więcej szans nie było. Polacy przegrali 1:2.
Nie mogę tego zrozumieć. Gramy mecz o baraże u siebie i nieco łatwiejszego rywala, a selekcjoner wystawia statystów do gry. Za to na pełnej wychodzi przeciwko wielkiej Andorze, którą powinniśmy ograć trzecim garniturem. Przecież to jawne działanie na szkodę firmy.
Jakub Błasczykowski po Gali Tygodnika „Piłka Nożna”. „Myślałem, że wygra Oskar Pietuszewski”
Jednym ze znakomitych gości Gali 2026 był Jakub Błaszczykowski, który do hotelu Hilton przybył wraz z małżonką Agatą. Piłkarz Roku 2010 i 2012 chętnie skomentował tegoroczne nagrody.
Co z Pietuszewskim w reprezentacji? Jan Urban zabiera głos!
Oskar Pietuszewski jest ostatnio na ustach wielu kibiców, chcących zobaczyć go w pierwszej reprezentacji. O młodym talencie FC Porto wypowiedział się selekcjoner Jan Urban.
Gala Tygodnika „Piłka Nożna”. Piłkarz Roku 2025 – Robert Lewandowski
Czy Robert Lewandowski jest najlepszym piłkarzem w historii Polski, pozostaje kwestią otwartą. W futbolu nie ma obiektywnej miary pozwalającej szacować klasę poszczególnych sportowców, każdy ma prawo do subiektywnego spojrzenia i własnego wyboru. Być może ktoś, kiedyś, przez krótki czas grał lepiej niż Lewy. Natomiast nie ma żadnych wątpliwości co do trzech kwestii:
Gala Tygodnika „Piłka Nożna”. Piłkarka Roku 2025 – Ewa Pajor
Po raz szósty w karierze i czwarty z rzędu Ewa Pajor została wybrana Piłkarką Roku w plebiscycie tygodnika „Piłka Nożna”. Po takich 12 miesiącach w jej wykonaniu po prostu nie mogło być inaczej.