Reprezentacja Polski rozegra dzisiaj drugie spotkanie w ramach eliminacji mistrzostw świata. Biało-czerwoni podejmą w Warszawie na stadionie Legii Andorę, a każdy inny wynik niż pewne zwycięstwo drużyny PauloSousy będzie olbrzymią niespodzianką.
Dzisiaj miejsca na pomyłkę już nie ma. Żadne wytłumaczenia i usprawiedliwienia nie pomogą. Trzeba wyjść na boisko, zdominować rywala, strzelić kilka goli i dopisać sobie komplet punktów. Tylko taki scenariusz pozwoli realnie myśleć, że praca Portugalczyka z biało-czerwonymi idzie we właściwą stronę.
W spotkaniu z Węgrami widać było zupełnie inny pomysł na grę naszej drużyny narodowej. Polacy chcieli utrzymywać się przy piłce, atakowali rywala na jego połowie, w ofensywie postawili na inne warianty niż za kadencji Jerzego Brzęczka. Nowe rozwiązania sprawdziły się, ale tylko po części. W grze biało-czerwonych przez godzinę było widać strach, frustrację i brak kreatywności w formacjach atakujących, a Robert Lewandowski nie doczekał się ani jednego podania w pole karne przeciwników…
Winy zostały odkupione przez ostatnie dwa kwadranse. Polacy ruszyli odważnie do ataków, odrobili dwubramkowe straty i do końca walczyli o pełną pulę. Ostatecznie wywieźli z Budapesztu jedno oczko, co było celem minimum.
Na marcowe mecze musieliśmy założyć, że dorobek czterech punktów jest absolutnie w zasięgu biało-czerwonych. Czymś w rodzaju obowiązku, który trzeba spełnić, aby realnie myśleć o awansie na mundial i nie zawalić po całości startu kwalifikacji. Remis z Budapesztu udało się przywieźć, dzisiaj trzeba zrobić swoje, czyli pewnie zwyciężyć i w spokojnej atmosferze przygotowywać się do finału marcowego trójmeczu, czyli starcia na Wembley.
Potyczka z Andorą powinna być formalnością. W końcu gramy z piątą od końca europejską drużyną z rankingu FIFA, która ostatni mecz wygrała w październiku 2019 roku. Po drodze nie była w stanie pokonać takich „potęg” jak: Łotwa, Wyspy Owcze, Wyspy Zielonego Przylądka czy Malta. Wyobrażacie sobie, że Polska straciłaby punkty z którymś z tych rywali? Przecież to byłaby totalna kompromitacja.
Z Andorą graliśmy raz, dziewięć lat temu również na stadionie Legii, na ostatniej prostej przygotowań do Euro 2012. Dzisiaj sytuacja jest bardzo podobna, bo mecze eliminacji MŚ są jednocześnie przedostatnim etapem przygotować do finałów Euro. Z tą różnicą, że reprezentacja Polski gra o punkty, a nie towarzysko…
Oficjalnie: Są powołania do kadry U-20. Kogo wybrał trener Stępiński?
Selekcjoner Miłosz Stępiński ogłosił powołania na zbliżające się zgrupowanie reprezentacji U-20. Polacy zmierzą się z Niemcami i Rumunią w ramach Elite League.
Dlaczego Ellis Simms nie został powołany? Jan Urban wyjaśnił decyzję
Ellis Simms nie znalazł się na liście zawodników powołanych do reprezentacji Polski na listopadowe mecze Ligi Narodów. Napastnik Coventry City niedawno otrzymał polskie obywatelstwo i deklarował chęć gry w biało-czerwonych barwach. Jan Urban nie zdecydował się jednak dać mu szansy. Selekcjoner wyjaśnił powody swojej decyzji.