Wyjazdowy remis 2:2 z Jagiellonią zapewne lekko poprawił nastroje przy ulicy Reymonta w Krakowie, ale ogólnego wrażenia zatrzeć nie sposób. To jest od wielu lat najgorszy sezon Wisły Kraków, drużyny, która ma wszelkie szanse ukończyć rozgrywki w dolnych strefach tabeli przy ujemnym bilansie bramkowym. I dlatego niezbędne będą wzmocnienia, o czym otwarcie mówi prezes Jacek Bednarz.
GRZEGORZ PAZDYK
Tak wielkiego rozczarowania pewnie by nie było, gdyby Wisła w ostatnich dekadach spisywała się w lidze słabo albo co najwyżej przeciętnie. Ale nic z tych rzeczy. W minionym piętnastoleciu aż ośmiokrotnie zdobywała mistrzostwo Polski, cztery razy kończyła rozgrywki jako wicemistrz, a raz wskoczyła na najniższy stopień podium. Sygnał ostrzegawczy zabrzmiał przed niespełna rokiem, gdy Wisełka kończyła rozgrywki na siódmej lokacie, co przyjęto jako uzasadnione rozczarowanie. Ale chyba nikt nie spodziewał się, że kolejny sezon okaże się aż tak mizerny.
– W bieżącym stuleciu Wisła z całą pewnością była największą siłą ekstraklasy – mówi prezes zarządu Jacek Bednarz. – Jeśli uwzględnimy tylko wymierne sukcesy, Wisła z przygniatającą przewagą przewodzi reszcie ligowej stawki i na dobrą sprawę nikt nie ma prawa stanąć obok nas. Nie przesadzę, jeśli powiem, że w tym okresie nie było w polskiej rzeczywistości drugiej takiej drużyny.
Koniec pięknej serii
To jednak piękne, ale tylko wspomnienia. – Jeśli patrzymy na teraźniejszość w kontekście tego, do czego Wisła nas przyzwyczaiła, ten sezon trzeba uznać za stracony – mówi Bednarz. – Nie zostaniemy przecież mistrzem Polski, nie wystąpimy w europejskich pucharach. Wiadomo dlaczego. W półfinale Pucharu Polski dwukrotnie ulegliśmy jedną bramką Śląskowi Wrocław. Ale staram się patrzeć na sytuację klubu z perspektywy czasu, w którym w Krakowie pracuję. Już rok temu wiadomo było, że mogą przyjść trudniejsze momenty. I one się pojawiły. Niewątpliwie mamy do czynienia z obniżką jakości zespołu.
(…)
Cały artykuł w najnowszym wydaniu tygodnika Piłka Nożna!
Mecz przyjaźni w Katowicach na remis! Wielkie wydarzenie na Śląsku
GKS Katowice w meczu towarzyskim zremisował z zaprzyjaźnionym Banikiem Ostrawa 1:1. Niestety dla drużyny Rafała Góraka, ale Mateusz Wdowiak zszedł z urazem.