Słoweński szkoleniowiec nie ukrywał rozczarowania po przegranym spotkaniu ze Stalą Rzeszów 1:2. Na konferencji prasowej przyznał, że sfera mentalna jego piłkarzy jest do poprawy.
Pierwszy wyjazd Śląska Wrocław po spadku do Betclic 1. ligi nie zakończył się pomyślnie dla drużyny z Dolnego Śląska. Piłkarze Ante Simundzy przegrali ze Stalą Rzeszów 1:2, grając od 22. minuty jednego zawodnika mniej. Czerwoną kartkę obejrzał nowy nabytek WKS-u – Marko Dijaković.
Mimo niezłej gry i stwarzaniu większej liczby sytuacji bramkowych, Śląsk nie podołał i do Wrocławia wrócił bez punktów. Zatem po dwóch kolejach sezonu, spadkowicze z Ekstraklasy mają na koncie jeden punkt. Na konferencji prasowej olbrzymiego rozczarowania nie krył szkoleniowiec Śląska – Ante Simundza.
– Do czasu, gdy Dijaković otrzymał czerwoną kartę, byliśmy zdecydowanie lepszą drużyną. Natomiast takie rzeczy w piłce się zdarzają i musimy być na nie lepiej przygotowani mentalnie. Uważam, że mimo straty zawodnika wciąż potrafiliśmy grać z rywalem na równym poziomie. Dzisiaj wszystko było przeciwko nam i trzeba się z tego podnieść. Chciałbym przeprosić również kibiców za wynik, bo dali nam dużo wsparcia.To ciężkie przywitanie z ligą. Nie może być tak, że jedna dłuższa piłka zrobiła nam tyle problemów – mówił trener wrocławian.
Co trzy głowy to nie jedna. Wisła zrobiła swoje, Tychy nie
Na inaugurację pierwszoligowej wiosny Biała Gwiazda pewnie pokonała GKS Tychy 3:1 i zrobiła kolejny krok ku Ekstraklasie. Tyszanie, jeśli chcą uratować ligowy byt i trenerską reputację Łukasza Piszczka, muszą czym prędzej zacząć wygrywać.
Tabela Betclic 1.liga po piątkowych meczach 20. kolejki
Wisła Kraków jako lider tabeli umocniła się na prowadzeniu po zwycięstwie z GKS Tychy. Pozycję poprawiła także Odra Opolę. Jak wygląda pełna klasyfikacja?