Claudio Ranieri nie zawsze mógł liczyć na tak dobre oceny od dziennikarzy jak obecnie. Szkoleniowiec Leicester City uważa zaznacza, że w tym klubie po prostu dano mu spokojnie pracować, a efekty przyszły same.
Leicester zmierza po tytuł mistrza Anglii
Włoch ma bardzo bogate CV. 64-latek prowadził czołowe kluby ze swojej ojczyzny – Napoli, Fiorentinę, Juventus, Inter i Romę. Za granicą też spędził sporo czasu. Najlepiej poznali go kibice z Hiszpanii, gdzie trenował Valencię i Atletico Madryt. Jego osiągnięcia z ostatnich lat zdecydowanie nie są jednak imponujące. Po raz ostatni zdobył jakieś trofeum w 2004 roku. Wówczas z Nietoperzami zwyciężył w meczu o Superpuchar UEFA.
Szczególnie krytykowany Ranieri był po tym, jak odsunięto go od trenowania reprezentacji Grecji. Teraz dziennikarze z Anglii go chwalą.
– To dobrze. Jednak wiele razy razy bywałem na okładkach włoskich gazet, podobnie zresztą jak greckich – wspomina Ranieri, sugerując, że dziennikarze nie oceniali go sprawiedliwie. – Jestem takim samym trenerem, jakim byłem wtedy. W Grecji pracowałem z zawodnikami tylko 15 razy w ciągu czterech miesięcy. Trzy dni przed każdym meczem, bez spotkań towarzyskich, bez niczego. Co miałem zrobić? Nie jestem magikiem, tylko człowiekiem pracy – dodaje 64-latek.
Zanosi się na to, że niebawem Ranieri będzie mógł świętować zdobycie mistrzostwo Anglii. Na pięć kolejek przed końcem Lisy mają siedmiopunktową przewagę nad Tottenhamem.