GKS Tychy uległ na wyjeździe 1:2 Ruchowi Chorzów w 15. kolejce 1. Ligi i przegrał aż 8 z 9 ostatnich meczów na zapleczu Ekstraklasy. Trener drużyny gości, Artur Skowronek, zabrał głos na konferencji prasowej.
– Zagraliśmy słabą pierwszą połowę – nawet bym powiedział, że fatalną. Ruch bardzo dobrze funkcjonował – szukał zmiany strony, co płynnie mu wychodziło. Nie potrafiliśmy założyć pressingu i mieliśmy dużo problemów w tej części gry. Dopiero w 30. minucie otrzepaliśmy się i złapaliśmy to, co mieliśmy grać – ustawienie, trochę posiadania piłki i zaczęliśmy coś kreować – mówił Artur Skowronek na konferencji prasowej.
– W przerwie piłkarze dostali korekty, jak lepiej funkcjonować w pressingu, ale przede wszystkim, żeby złapać spokój w tym, co sobie zaplanowaliśmy i trenowaliśmy. Taki bodziec, plus zmiany, które były bardzo dobre, pomogły drużynie. Przy lepszej skuteczności można by nawet powiedzieć, że remis to byłoby za mało. Oczywiście, myślę o wykreowanych sytuacjach – Ruch próbował dalej robić swoje. Ostatnie 30 minut to było to, czego oczekiwałem. Niestety, w piłce gra się 90 min i teraz dużo musimy za to zapłacić – dodał trener GKS-u.
– Czy nie brakuje nam trochę liderów na boisku? To głęboka sprawa. To z pewnością nie miejsce i czas, by o tym opowiadać. Na pewno jest to młoda drużyna, która – z perspektywy murawy – kilku takich ludzi by potrzebowała – wyjaśniał szkoleniowiec.
– Nie mam wyników jako trener, ale to nie może na mnie wpływać. Uważam, że z tej perspektywy, drużyna nie dostaje żadnego napięcia. Mamy fatalną serię, która nigdy nie buduje. Dalej mam w sobie siłę i wiarę. Zobaczymy, co dalej – opowiadał.
– Funkcjonujemy momentami. To coś, co trzeba naprawić. Należy funkcjonować 95 minut na placu gry, prezentując pełną determinację i głód, by odwrócić sytuację. Myślę, że druga połowa pokazała, że to już naprawdę kwestia czasu, by złapać bodziec, czyli zwycięstwo, odwrócić kartę i żeby piłkarze bardzo mocno uwierzyli w siebie – wyjaśniał Skowronek.
Miedź znalazła następcę dla Keity. Młody Polak z zagranicznym doświadczeniem
Mimo 10. miejsca po rundzie jesiennej Betclic 1 ligi, Miedź Legnica ma szansę nawet na bezpośredni awans do PKO BP Ekstraklasy. Pomóc w tym ma Mateusz Kowalski, który po prawie czterech latach wrócił do Polski.