Choć poznański Lech przegrał w pierwszym meczu II rundy kwalifikacyjnej do Ligi Europy 0:1, Łukasz Trałka, piłkarz Kolejorza jest absolutnie przekonany, że był to tylko wypadek przy pracy, a w czwartkowej potyczce z estońskim Nomme Kalju Lech pokaże swoją siłę i skuteczność.
– Analizując z boiska tamten mecz, wydawało mi się, że bardzo słabo to wszystko wyglądało z naszej strony. A potem, kiedy jeszcze raz na wideo analizowaliśmy tamto spotkanie, okazało się, że sytuacji mieliśmy naprawdę sporo. Może nie tych stuprocentowych, ale takich, w których zabrakło tylko podania poprzedzającego. Tego było wręcz od groma – mówi Trałka. – Wystarczyła odrobina spokoju i na pewno byśmy jakieś gole strzelili. Dlatego kluczowa wydaje się właśnie poprawa skuteczności tego zagrania pod bramkę, no i samo wykorzystywanie okazji. Wtedy powinniśmy nastrzelać Estończykom bramek. Przy tym oczywiście musimy być uważni w obronie, a już na pewno uniknąć takich błędów, jaki zdarzył nam się w Tallinnie przy trafieniu dla Kalju Nomme – dodaje.
Liga Europy nie dla Polaka. FC Porto podjęło decyzję
Oskar Pietuszewski zaliczył znakomite wejście do FC Porto. Nie wystarczyło to jednak, aby 17-letni skrzydłowy został zgłoszony do wiosennej części rywalizacji w Lidze Europy.