O tym, że nasz futbol znajduje się w stanie rozkwitu nikogo przekonywać nie trzeba. Ćwierćfinał Euro 2016 wywalczony przez reprezentantów Polski i grupa Ligi Mistrzów, w której zaistniała Legia Warszawa, przeskakując na dodatek do wiosennej tury Ligi Europy, to dowody trudne do zakwestionowania. A przecież hitem wszech czasów dla zawodników urodzonych między Tatrami a Bałtykiem okazało się letnie okno transferowe. Cenione i wysoko notowane zagraniczne kluby na pupili Adama Nawałki wydały grubo ponad 100 milionów euro. Słowem – tak dobrze nie było nigdy wcześniej!
Pewnie, reprezentacja Polski ma na koncie trzecie miejsca w mundialach, Widzew Łódź kwalifikował się do półfinału Pucharu Mistrzów, Górnik Zabrze wystąpił nawet w finale Pucharu Zdobywców Pucharów, zaś Legia Warszawa w półfinałach obu tych rozgrywek, oraz w ćwierćfinale Champions League, ale to wszystko zamierzchłe czasy. A zważywszy na dynamikę rozwoju futbolu w ostatnich dekadach – nawet prehistoria. Dziś już bardzo ostrożnie trzeba wypowiadać wyświechtaną przez lata formułkę, że pieniądze w piłkę nie grają. Kasa ma bowiem kolosalny wpływ na pogłębianie przepaści między najlepszą częścią Europy – liczoną od Madrytu i Barcelony, wiodącą przez Londyn i Manchester, dotykającą Paryża oraz Turynu, i zasięgiem obejmującą Monachium – a resztą świata. Prawda jest bowiem taka, że cała reszta jest niczym plankton dla wspomnianych wielorybów, dlatego tym bardziej miłe, że z pańskiego stołu – i to wcale nie resztkami – mogą pożywić się nasze zespoły, a także poszczególni zawodnicy. A i w redakcji „PN” mieliśmy wielką frajdę przyznając tradycyjne klasy w dorocznym rankingu polskich piłkarzy. Epitet: międzynarodowa pojawiał się – i to zasadnie, bez naciągania – z niespotykaną częstotliwością w nowożytnej erze futbolu, którą (mocno umownie), datujemy na początek obecnego stulecia.
W każdym razie elektorzy w składzie: Michał Czechowicz, Adam Godlewski, Paweł Gołaszewski, Łukasz Konstanty, Zbigniew Mroziński, Zbigniew Mucha, Leszek Orłowski i Przemysław Pawlak, który był sekretarzem wyborów, z wielką przyjemnością pracowali przy tworzeniu niniejszej klasyfikacji. Czytelnikom życzymy dobrej lektury, sobie podobnych doznań przy podsumowaniu kolejnego roku, zaś piłkarzom – utrzymania wznoszącego trendu co najmniej do rosyjskiego mundialu. Amen!
(…)
LEWI OBROŃCY
Problem z lewą stroną defensywy polski futbol ma od lat. Piłkarzy, którzy prezentują odpowiedni poziom i grają właśnie na tej pozycji jest niewielu, a kilku z nich zostało przesuniętych z innych miejsc na boisku, aby załatać lewą flankę bloku obronnego. Mistrzostwa Europy przyniosły jednak prawdziwego bohatera, którego pokochała cała Polska i to nie tylko ze względu na zabawne filmiki w mediach społecznościowych.
Artur Jędrzejczyk, który rok temu zajął siódme miejsce, ale w zestawieniu prawych defensorów, ostatnie dwanaście miesięcy może zaliczyć jako najlepszy okres w karierze. Wiosną odbudował się w warszawskiej Legii, latem był pewniakiem w kadrze Nawałki, a jesienią odzyskał miejsce w składzie Krasnodaru. Do kilku asyst dołożył trzy gole – po jednym w barwach mistrzów Polski, reprezentacji i w rosyjskiej ekstraklasie.
Plecy Jędzy ogląda jego były kolega z Legii, a teraz z kadry – Maciej Rybus. Wydawało się, że Euro 2016 to będzie czas, kiedy Rybka będzie pływał po francuskich boiskach i może sobie wywalczyć transfer do silnego zachodniego klubu. W grze na mistrzostwach przeszkodziła mu jednak kontuzja, ale przenosiny z Rosji na Zachód i tak doszły do skutku. Rybus trafił do Olympique Lyon, gdzie radzi sobie całkiem dobrze. Zarówno Ryba jak i Jędza to piłkarze klasy reprezentacyjnej – co do tego, nikt nie może mieć najmniejszych wątpliwości.
Do klasy krajowej zaliczyliśmy obrońców, którzy na co dzień biegają po boiskach polskiej ekstraklasy. Zestawienie otwiera Jakub Wawrzyniak, który od lat jest w czubie naszej klasyfikacji i poniżej pewnego poziomu nie schodzi. Tuż za nim jest Maciej Sadlok, który wyrósł na podporę krakowskiej Wisły. Akcje defensora Białej Gwiazdy stały nieco wyżej niż Piotra Tomasika, dla którego minione 12 miesięcy było fantastyczne. Obrońca jest pewniakiem w Jagiellonii Białystok, a do dobrej gry w defensywie dorzucił również kilka asyst. Zestawienie zamykają Paweł Jaroszyński z Cracovii oraz Adam Marciniak z Arki Gdynia.
(…)
ŚRODKOWI POMOCNICY
Można było mieć obawy, czy Karol Linetty dobrze zrobił, przechodząc akurat do Serie A. W wielu przypadkach w ostatnich latach polscy piłkarze nie radzili sobie najlepiej we Włoszech, często spędzali czas na ławce rezerwowych lub trybunach. Były piłkarz Lecha w pierwszej części sezonu pokazał, że nie taka liga straszna, jak ją malują. Polak niemal zawsze wybiega na boisko w podstawowym składzie, krok po kroku buduje pozycję w klubie, jeśli jeszcze tylko poprawi nieco statystyki (3 asysty i zero goli w pierwszych 15 meczach ligowych), będzie można ogłosić, że przeprowadzka udała się z wszech miar. I może już za rok lub dwa urodzony w 1995 roku piłkarz zasłuży na klasę międzynarodową? Musi jednak wysoką formę potwierdzić także w reprezentacji i zaliczyć w niej kilka spektakularnych występów. Tuż za Linettym piłkarz Wisły Kraków – Krzysztof Mączyński, którego nadal ceni i powołuje Nawałka. Uczestnik ME 2016 póki co nie miał jeszcze okazji sprawdzić się w mocnej europejskiej lidze, więc powinien jak najszybciej zdecydować się na transfer. Czasu nie zostało wiele, wszak w maju stuknie mu trzydziestka.
Kolejne miejsca zajmują panowie o nazwisku Murawski. Wyżej Rafał, doświadczony i pracujący na łatkę niezniszczalnego gracz Pogoni. Radosław mocno jednak naciska na starszego kolegę. Już jest kapitanem Piasta Gliwice i jednym z najlepszych graczy aktualnego wicemistrza Polski, a ma dopiero 22 lata. Piąta lokata przypadła w udziale nieco zapomnianemu i niedocenianemu Januszowi Golowi, który czwarty sezon występuje w lidze rosyjskiej i nie jest w niej statystą. Na boisku pojawia się regularnie, zalicza asysty, czasem strzeli gola. Z kolei Dominik Furman to jedna z większych zagadek polskiego futbolu. W ekstraklasie potrafi błyszczeć, w zagranicznych klubach nie może wywalczyć miejsca w podstawowym składzie.
(…)
Całe zestawienie można znaleźć w nowym numerze tygodnika „Piłka Nożna”
Zbigniew Boniek optymistą przed finałem ze Szwecją. „Jesteśmy lepszą drużyną”
We wtorek reprezentację Polski czeka wielki, ostateczny bój o udział w mistrzostwach świata. Zbigniew Boniek podkreśla, że Polacy są lepszą drużyną od Szwecji.
Lewy znów przejdzie do historii? Potrzebny jeden gol
Robert Lewandowski może we wtorek samodzielnie awansować na 5. miejsce wśród najlepszych strzelców reprezentacji w historii. Potrzebuje do tego tylko gola w spotkaniu ze Szwecją.
EURO U-19 nie dla Polaków. Zdecydowała porażka z Anglikami
Reprezentacja Polski do lat 19 nie zagra na młodzieżowym EURO. Biało-czerwoni nie zdołali sprawić sensacji, odwracając trudne położenie w grupie eliminacyjnej.