To nie oni grają na boisku, rzadko w obecnym dziesięcioleciu mają ambicje ingerowania w wyjściowe składy, najczęściej wyręczają się już także dyrektorami sportowymi przy dokonywaniu transferów. Trudno jednak nie zauważyć, że między dynamiką działalności prezesa klubu – właśnie tę elitarną grupę funkcjonującą w futbolu „PN” wzięła pod lupę – a wynikami finansowymi i/lub sportowymi zachodzi coraz większa korelacja. Co oznacza, że nasze sportowe spółki akcyjne coraz mocniej upodabniają się do firm z innych branż. I starają się coraz lepiej przystosowywać do rynkowych wymogów, co oznacza nadejście biznesowej… normalności w naszej ligowej piłce.
ADAM GODLEWSKI
Taka jest geneza rankingu, który publikujemy poniżej. Termin ogłoszenia wyników jest oczywiście nieprzypadkowy, za nami półmetek zasadniczego sezonu w obu najwyższych zawodowych ligach w Polsce. A zatem czas, w którym w klubach powinny być dokonywane pierwsze bilanse, zwłaszcza sportowe, i podejmowane kroki w celu wprowadzania korekt, jeśli zachodzi taka potrzeba. Niech nikt nie dziwi się, że w poniższym zestawieniu brakuje przedstawiciela Śląska Wrocław, bo – po prawdzie – na dziś finalistą Pucharu Polski tak naprawdę nikt nie zarządza. Absencja szefa Zagłębia Lubin też dla nikogo nie może być niespodzianką, gdyż miedziowy klub jest wzorcowym przykładem na to, jak nie powinno się kierować zawodowym zespołem. A pewnie rozdźwięk między wyłożoną gotówką i (nie)osiągniętym wynikiem jest przykładem najbardziej spektakularnej klapy pod naszą szerokością geograficzną.
(…)
8. Anita OSUCH (Zawisza Bydgoszcz) Beniaminek z serca krajowego futbolu, którym od czasu wygranych przez Zbigniewa Bońka wyborów na prezesa PZPN stała się Bydgoszcz, zaskakuje wyłącznie pozytywnie. Trener Ryszard Tarasiewicz dostał nie tylko jak na drużynę nowicjusza bardzo dobrych piłkarzy, i mimo że gremialnie byli ściągani do Zawiszy już w trakcie sezonu, potrafił szybko wkomponować do składu zarówno Polaków, ale też Francuza i Portugalczyków. Dlatego ewentualna nieobecność beniaminka zarządzanego – przynajmniej oficjalnie – przez jedyną na tym poziomie kobietę w grupie mistrzowskiej, byłaby dużą niespodzianką.
(…)
2. Artur JANKOWSKI (Górnik Zabrze) Dzielnie walczył o pozostanie Adama Nawałki do końca rundy przy Roosevelta, ale wizerunkowa porażka, którą w tej sprawie poniósł, rychło może okazać się zwycięstwem, ponieważ łączenie funkcji przez selekcjonera nie wyszłoby nikomu na zdrowie. A po porażce ze Słowacją AN zostałby zlinczowany przez media. Trenerska sukcesja została w Zabrzu zapewniona zresztą bardzo sprawnie, a Jankowski nie tylko sprawia wrażenie gościa, który wie, czego chce, ale po miesiącach rozmaitych zawirowań wyprowadził Górnik na prostą. A nawet więcej – są podstawy, aby twierdzić, że KSG już na trwałe zadomowi się ścisłej krajowej czołówce.
1. Bogusław LEŚNODORSKI (Legia Warszawa) Prezesa Legii można lubić lub nie, ale nie sposób nie docenić, że wyprowadził klub z Łazienkowskiej na nieosiągalne dla krajowej konkurencji – zapewne długo – poziomy w kilku dziedzinach. Jako pierwszy w historii polskiego futbolu zbudował 9-cyfrowy budżet, nakręcił na niespotykaną skalę reklamową machinę w klubie, podpisał wart aż 6 milionów złotych (czyli o połowę wyższy od poprzedniego) kontrakt ze sponsorem koszulkowym, którym została Fortuna. Podobnie ma stać się wkrótce ze stadionem, a na korzystniejszych zasadach przedłużona została też umowa ze sponsorem technicznym, którym pozostał Adidas. Współżycie z kibicami nie jest pod naszą szerokością geograficzną łatwe dla żadnego prezesa, ale od początku kadencji Leśnodorskiego frekwencja przy Łazienkowskiej jest co najmniej przyzwoita. Jeśli idzie o wynik sportowy – w kraju znakomity, za granicą poniżej oczekiwań. Tyle że gdy przypomnimy sobie lata największej chwały Legii w LM, to zanim w pokonanym polu pozostawione zostały IFK Goeteborg, Blackburn Rovers i Rosenborg Trondheim, sezon wcześniej kibice musieli przełknąć gorzką pigułkę po porażkach z Hajdukiem Split. Wówczas nauka nie poszła w las, obecnie – zwłaszcza po udanej końcówce w grupie LE – może być podobnie.
Leśnodorski zdystansował krajową konkurencję, mimo że jest nowicjuszem w branży i tak naprawdę wielu kwestii musi się jeszcze nauczyć. W profesjonalny – własny! – system skautingu już zainwestował, więc następne transfery powinny być jeszcze bardziej przemyślane i trafne.
(…)
Cały artykuł w najnowszym wydaniu tygodnika Piłka Nożna! Już w kioskach!
Niesamowity występ Rodrigueza. Dwa gole i trzy asysty w jednym meczu
Pablo Rodriguez rozegrał kapitalne spotkanie przeciwko Koronie Kielce. Hiszpański pomocnik był bezsprzecznie najlepszym piłkarzem na boisku, zdobywając dwie bramki i dokładając trzy asysty.