Przejdź do treści
Tomasz Urban: Wielki Brat patrzy

Ligi w Europie Bundesliga

Tomasz Urban: Wielki Brat patrzy

W sierpniu 2017 roku Bundesliga przejdzie największą rewolucję w historii. Wszystkiego można by się było spodziewać, ale nie tego, że liga, która od zawsze uchodziła za skrajnie konserwatywną, w tak ważnej dla całego futbolu sprawie stanie się nagle europejskim pionierem. Na Bundesligę patrzeć będą z zaciekawieniem wszyscy piłkarscy kibice na świecie. I to wcale nie ze względu na Bayern czy Borussię Dortmund.


– Będziemy jedyną ligą na świecie, która będzie mogła od nowego sezonu podczas wszystkich meczów korzystać z powtórek wideo – oznajmił niedawno z dumą, podczas noworocznej imprezy zorganizowanej przez DFL (spółka zarządzająca Bundesligą), jej przewodniczący Christian Seifert

Nadchodzi rewolucja

Jeszcze kilka lat temu, wypowiedź ta, mówiąc oględnie, nie wywołałaby wśród niemieckich kibiców i dziennikarzy wielkiego entuzjazmu. W prasie pojawiało się mnóstwo artykułów krytykujących zapędy zwolenników wideoweryfikacji. Opisywano w nich hipotetyczne sytuacje, których nawet oko kamery nie byłoby w stanie rozwikłać i dodawano z przekąsem, ale też i przesadą, że wprowadzenie powtórek wideo to początek końca niemieckiej piłki. Dziś jednak zdecydowana większość obserwatorów ligi tęsknie czeka na ów wynalazek. Wydarzenia ostatnich lat, czy nawet miesięcy sprawiły, że Niemcy zaczęli się mocno zastanawiać nad poziomem sędziowania na swoim podwórku. Pojawiły się narzekania, że brakuje na boiskach osobowości pokroju Floriana Meyera czy Markusa Merka. Prawda tymczasem jest chyba zupełnie inna. Sędziowie wcale nie są gorsi niż kiedyś, tyle że piłka podlega olbrzymim zmianom i oko ludzkie, przy dzisiejszym tempie rozgrywania akcji, najnormalniej w świecie przestaje za futbolówką nadążać. Owszem, zdarzają się legendarne wpadki, których nijak nie da się usprawiedliwić, słynny „Phantom-Tor” Stefana Kiesslinga zdobyty w meczu z Hoffenheim w 2013 roku, ale tydzień w tydzień dochodzi do sytuacji, których sędziowie nie wyłapują ze względu na ich dynamikę. Uderzenia łokciem, wymuszane rzuty karne, czy też niesłuszne wykluczenia z gry bądź brak czerwonej kartki w sytuacji, kiedy powinna ona zostać pokazana, to bundesligowy chleb powszedni.


W Niemczech zorganizowano konferencję poświęconą opisowi stanu przygotowań do wprowadzenia zapisu wideo. Niemcy już niemal od roku pracują nad wdrożeniem tego systemu i jest to pierwsza faza dwuletniego jak na razie projektu. Druga faza, ta właściwa, zacznie się oczywiście wraz z początkiem nowego sezonu. Całe centrum dowodzenia umiejscowiono w Kolonii, do której w każdy weekend zjeżdżają na szkolenia ligowi sędziowie. Każdy z nich musiał wziąć udział w dwóch takich sesjach w trakcie rundy jesiennej, a wiosną będzie się musiał tam stawić raz jeszcze. Wszystko przebiega dokładnie tak samo, jak będzie się odbywać od sierpnia, z tą oczywiście różnicą, że Replay-Center, jak nazwano to niemieckie „Houston”, nie ma póki co łączności z arbitrami prowadzącymi poszczególne mecze. Arbitrzy analizują kontrowersje i rozstrzygają je na bieżąco „na sucho”, siedząc przy kilku (maksymalnie ośmiu) monitorach, pokazujących ujęcia danej sytuacji z wszystkich możliwych kamer. Od nowego sezonu, na ich miejscach zasiadać będą tak zwani asystenci-wideo, którzy rekrutować się będą zarówno z grona obecnych jak i byłych ligowych arbitrów. Wszystko, jak to u Niemców w zwyczaju, musi być przed premierą zapięte na ostatni guzik i dopracowane w najdrobniejszych szczegółach, tym bardziej że naszym zachodnim sąsiadom mocno zależy na tym, by pokazać światu, że ten kilkumilionowy wydatek nie jest inwestycją w słomianego misia. Nie do pomyślenia dla Niemców jest sytuacja, by w Bundeslidze system pracował tak, jak podczas ostatnich klubowych mistrzostw świata. W półfinałowym meczu Realu Madryt z meksykańskim Club America, sędzia główny, na wniosek sędziego-wideo, anulował gola dla Realu, którego wcześniej uznał, by po chwili znowu zmienić zdanie i zaliczyć jednak trafienie, mimo iż gracze z Meksyku zdążyli wznowić grę rzutem wolnym pośrednim. Wcześniej natomiast, w meczu Kashima Antlers – Atletico Nacional de Medellin, sędzia Viktor Kassai przyznał Japończykom na podstawie zapisu wideo rzut karny, przegapiając zupełnie fakt, że faulowany zawodnik w początkowej fazie akcji znajdował się na pozycji spalonej. Pomieszanie z poplątaniem.

Co będzie weryfikowane?

Jak zatem ma to wyglądać w praktyce? Na pewno inaczej niż w tenisie i siatkówce, czyli nie na zasadach challenge’u. To nie piłkarze ani trenerzy będą decydować o tym, kiedy powtórka wideo ma zostać użyta, a sędzia główny bądź asystent-wideo, którzy będą pozostawać ze sobą w łączności, przy czym asystent wideo będzie mógł wkroczyć do akcji dopiero wtedy, gdy z obrazu w sposób absolutnie jednoznaczny będzie wynikać, że sędzia boiskowy pomylił się w ocenie sytuacji. Dodatkowo arbiter główny będzie miał do dyspozycji kącik wideo usytuowany przy boisku, gdzie sam będzie mógł obejrzeć zapis danej sytuacji. To do niego będzie należała ostateczna decyzja, nawet jeśli asystent-wideo zasugeruje mu inne rozstrzygnięcie spornej kwestii. Piłkarze i trenerzy domagający się natarczywie wideoweryfikacji mają być, według wytycznych DFB, konsekwentnie karani kartkami. I to chyba najsłabszy punkt całego systemu, bo naprawdę trudno sobie wyobrazić, by piłkarze i trenerzy, w ferworze emocji, nie domagali się od sędziego sprawdzenia zapisu danej sytuacji, mając przekonanie, że to właśnie oni mają rację. Jest jednak i dobra informacja: – Dążymy do tego, by płynność meczu była możliwie jak największa. Testy wykazują, że na podjęcie decyzji po wideoweryfikacji potrzeba sędziom między 10 a 40 sekund i jesteśmy z tego wyniku bardzo zadowoleni – mówi Hellmut Krug, przewodniczący wydziału sędziowskiego przy DFB, doradca DFL w sprawach sędziowskich i kierownik całego projektu, dodając, że w początkowej fazie testów trwało to nawet półtorej minuty. 

Jeśli jednak ktoś sądzi, że wideoweryfikacja rozwiąże na niemieckich boiskach wszelkie problemy związane z kontrowersyjnymi decyzjami podejmowanymi przez arbitrów, to jest w grubym błędzie. Po pierwsze system obejmował będzie tylko i wyłącznie cztery obszary. Pierwszy z nich to oczywiście gole. Sędzia będzie miał możliwość sprawdzić, czy w akcji poprzedzającej zdobycie bramki gracze drużyny atakującej nie popełnili faulu lub nie zagrali piłki ręką. Weryfikowane będą też pozycje spalone i sytuacje, w których piłka opuszcza plac gry. Drugi to rzuty karne. Arbiter będzie mógł się upewnić czy przewinienie w ogóle miało miejsce, a jeśli tak, to czy miało ono miejsce w ramach szesnastki czy już poza nią. Trzeci to wykluczenia zawodników z gry na skutek czerwonej kartki, czwarty zaś dotyczyć będzie sytuacji, w których sędzia pomyli zawodników, karząc ich kartkami. 

Po opublikowaniu tych czterech zakresów działania w Niemczech podniosło się larum, bo nagle okazało się, że jedna z głośniejszych kontrowersji jesieni, czyli wyrzucenie z boiska Marco Reusa, mimo ewidentnie błędnej decyzji arbitra, nie mogłaby zostać poddana sprawdzeniu. Reus bowiem wyleciał z boiska w efekcie dwóch żółtych kartek.

Po drugie zaś, system w większości przypadków daje oczywiście odpowiedź na pytanie, czy decyzja podjęta przez sędziego głównego była zasadna czy nie, ale jednak nie zawsze. 

– Jesienią sędziowie podjęli w Bundeslidze 44 niewłaściwe decyzje mieszczące się w spektrum naszego zainteresowania. System wideo był w stanie zweryfikować 33 z nich. W pozostałych jedenastu przypadkach mielibyśmy materiał do dyskusji – powiedział na konferencji Ronny Zimmermann z wydziału sędziowskiego DFB. Można zatem zakładać – i mówią o tym otwarcie przedstawiciele DFB – że system będzie rozstrzygał 80 procent spornych sytuacji. Znamy to zresztą. Przecież niejednokrotnie oglądamy w telewizji jakąś sytuację po kilka razy i to w zwolnionym tempie, a mimo tego nie potrafimy jednoznacznie orzec, jaką decyzję powinien w danej chwili podjąć sędzia. Jeśli zatem, jak mawiają przeciwnicy powtórek wideo, futbol żyje z dyskusji, to mogą przestać się obawiać. Dyskusja będzie trwać nadal. 

Inna sprawa, że 44 kontrowersyjne sytuacje, to średnio tylko nieco ponad 2,5 sytuacji na całą kolejkę, co oznacza, że system w założeniu ma być używany naprawdę relatywnie rzadko. 


Zwolennicy kontra przeciwnicy

Nieudane eksperymenty przeprowadzane na żywym organizmie podczas KMŚ rozgrywanych w Japonii sprawiły, że euforia związana z wprowadzeniem tej wytęsknionej przez wielu innowacji, nieco przygasła. Środowisko piłkarskie jest podzielone. Zwolenników jest oczywiście więcej, ale krytyków, i to tych prominentnych, wcale nie brakuje. Władze DFL i przedstawiciele wydziału sędziowskiego DFB są jednak przekonani, że ich starania przyniosą skutek i Bundesliga rozświetli drogę pozostałym ligom, a nade wszystko światowej federacji, która w marcu 2018 roku ma podjąć wiążącą decyzję w sprawie wprowadzenia bądź odrzucenia wideoweryfikacji w innych ligach i rozgrywkach. Testy odbywają się i będą się nadal odbywać nie tylko w Niemczech. Pozwolenie na nie uzyskały także federacje: australijska, brazylijska, holenderska, portugalska i amerykańska, nigdzie jednak postępy w pracach nad nią nie są tak zaawansowane, jak w Niemczech. FIFA też zresztą nie próżnuje. W listopadzie ubiegłego roku przetestowała tę technologię w spotkaniu towarzyskim rozgrywanym w Mediolanie pomiędzy Włochami a Niemcami. 

– Jeśli system zostanie rozwinięty, absolutnie będzie go można zaakceptować. Obecna regulacja, z sędzią siedzącym przed monitorem, mi się podoba – stwierdził po meczu Joachim Loew dodając, że nie ma nic przeciwko ewentualnym krótkim przerwom w meczu, potrzebnym arbitrom na podjęcie właściwej decyzji. Zadowolony był również prezydent FIFA Gianni Infantino, który zdradził, że w meczu tym miały miejsce trzy sytuacje, które arbiter główny konsultował z asystentem-wideo. W dwóch z nich chodziło o ewentualne rzuty karne, w jednej o pozycję spaloną. We wszystkich trzech przypadkach sędzia na boisku właściwie oceniał sytuację, a asystent przy monitorze tylko go w tym utwierdzał.

Wideoweryfikacja zmieni piłkę. To jest bezsporne. Wydaje się też, że z tej drogi nie ma odwrotu. Technologia postępuje zbyt szybko, by w grze o wielkie miliony zdawać się tylko na nos, oko i intuicję jednego człowieka. KMŚ okazały się niewypałem, ale można w ciemno zakładać, że Niemcy maksymalnie spożytkowali czas na testy i w Bundeslidze system ten będzie funkcjonował o wiele lepiej. Wątpliwości i pytania nadal jednak pozostają. A może to tylko strach przed nieznanym?

Tomasz Urban

ARTYKUŁ UKAZAŁ SIĘ RÓWNIEŻ W NAJNOWSZYM WYDANIU TYGODNIKA „PIŁKA NOŻNA”

Możliwość komentowania została wyłączona.

Najnowsze wydanie tygodnika PN

Nr 36/2026

Nr 36/2026

Ligi w Europie Bundesliga

Bayern skończył piękną serię. Wszystko przez remis z Schalke

Bayern Monachium zremisował dziś 0:0 z Schalke 04 Gelsenkirchen. W ten sposób Bawarczycy zakończyli serię trwającą niemal 2 lata.

1. Bundesliga - FC Schalke 04 - FC Bayern Munchen am 05.09.2026 in der Veltins-Arena auf Schalke Trainer Vincent Kompany Muenchen unzufrieden, enttauscht, enttaeuscht, niedergeschlagen *** 1 Bundesliga: FC Schalke 04 vs. FC Bayern Munich on September 5, 2026, at the Veltins Arena in Schalke Coach Vincent Kompany Munich: dissatisfied, disappointed, disheartened, dejected MH
2026.09.05 Gelsenkirchen
pilka nozna liga niemiecka
FC Schalke 04 - FC Bayern Munchen
Foto IMAGO/PressFocus

!!! POLAND ONLY !!!
Czytaj więcej

Ligi w Europie Bundesliga

Piłkarz Legii Warszawa o Robercie Lewandowskim: Najlepszy napastnik w historii Bayernu

Robert Lewandowski ma za sobą piękną karierę w szeregach drużyny Bayernu Monachium. Mówił o niej były zawodnik Die Roten, a obecnie piłkarz Legii Warszawa.

(211103) -- MUNICH, Nov. 3, 2021 (Xinhua) -- Robert Lewandowski of Bayern Munich celebrates his second goal during a UEFA Champions League Group E match between Bayern Munich of Germany and SL Benfica of Portugal in Munich, Germany, on Nov. 2, 2021. (Photo by Philippe Ruiz/Xinhua)

2021.11.02 Monachium
Pilka nozna Liga Mistrzow
Bayern Monachium - Benfica Lizbona
Foto Philippe Ruiz/Xinhua/PressFocus

!!! POLAND ONLY !!!
Czytaj więcej

Ligi w Europie Bundesliga

Napastnik opuścił Chelsea. Zagra w Bundeslidze

RB Lipsk wzmocniło ofensywę, pozyskując Marca Guiu. 20-letni środkowy napastnik przenosi się do Bundesligi z Chelsea. Podpisał kontrakt do 2031 roku.

Charlton Athletic v Chelsea, Emirates FA Cup Marc Guiu of Chelsea during the Charlton Athletic v Chelsea Emirates FA Cup Third Round match at The Valley, London, England on 10 January 2026 Credit: Dylan Hepworth/Every Second Media Editorial use only. All images are copyright Every Second Media Limited. No images may be reproduced without prior permission. All rights reserved. Premier League and Football League images are subject to licensing agreements with Football DataCo Limited. see https://www.football-dataco.com Copyright: xIMAGO/EveryxSecondxMediax ESM-1744-0178 DylanxHepworthx/xEveryxSecondxMediax
2026.01.10 Londyn
pilka nozna , Puchar Anglii
Charlton Athletic - Chelsea Londyn
Foto IMAGO/PressFocus

!!! POLAND ONLY !!!
Czytaj więcej

Ligi w Europie Bundesliga

Reguła jednak nie trafi do BVB! Niemcy postawili na innego zawodnika

Nastąpił niespodziewany zwrot w sprawie transferu Marcela Reguły. Reprezentant Polski do lat 21 ostatecznie nie zostanie zawodnikiem Borussii Dortmund – informują Meczyki.

2026.08.02 Warszawa
Pilka nozna PKO Ekstraklasa sezon 2026/2027
Legia Warszawa - KGHM Zaglebie Lubin
N/z Marcel Regula
Foto Tomasz Folta / PressFocus

2026.08.02 Warszawa
Football PKO Ekstraklasa season 2026/2027
Legia Warszawa - KGHM Zaglebie Lubin
Marcel Regula
Credit: Tomasz Folta / PressFocus
Czytaj więcej

Ligi w Europie Bundesliga

Stalmach z golem w debiucie! Słodko-gorzki występ Polaka [WIDEO]

Werder Brema przegrał aż 1:4 z Freiburgiem. Jedynego gola dla pokonanych strzelił debiutujący Dariusz Stalmach, który wszedł na boisko w 46. minucie.

Stalmach z golem w debiucie! Słodko-gorzki występ Polaka [WIDEO]
Czytaj więcej