„To boli”. Xabi Alonso skomentował porażkę Realu Madryt z PSG
Przygoda Realu Madryt z tegorocznymi Klubowymi Mistrzostwami Świata zakończyła się dla niego w bolesny sposób. PSG udzieliło prawdziwej lekcji nowoczesnego futbolu Królewskim, którzy fatalnie zaprezentowali się w defensywie i przegrali 0:4. Po tym spotkaniu do jego przebiegu oraz przyszłości całego projektu odniósł się trener Realu, Xabi Alonso.
Fatalne błędy w obronie, brak klarownej koncepcji i słaba organizacja gry. To główne przyczyny wysokiej porażki Realu Madryt z PSG w półfinale Klubowych Mistrzostw Świata. Paryżanie rozbili Królewskich4:0, nie dając im żadnych szans, i to właśnie oni zagrają w wielkim finale.
Podopieczni Luisa Enrique udowodnili, że są obecnie na fali, a wdrożone przez niego pomysły przynoszą wymierne efekty. Na zupełnie przeciwległym biegunie i początku swojej pracy w Madrycie jest natomiast Xabi Alonso, który zapewne dzięki tej przegranej uzmysłowił sobie, jak wiele ma do zrobienia.
Na pomeczowej konferencji prasowej Bask odniósł się do wydarzeń na MetLife Stadium i wskazał przyczyny tak bolesnej klęski. – Jest wiele do przeanalizowania i nauczenia się. Teraz wiemy, gdzie jesteśmy, gdzie szukać, gdzie chcemy być i jak się do tego przygotować – powiedział Alonso.
– PSG to drużyna. My dopiero zaczynamy. Cierpieliśmy, było ciężko. Jest wiele rzeczy, które chcemy robić lepiej. Dzisiaj to boli. Możemy się poprawić. Jest duży margines. Znaleźliśmy kilka pozytywów, wychodzimy z tego jako lepszy zespół.
– Ten turniej pokazał mi, kim jesteśmy i co możemy poprawić. To ostatni mecz sezonu 2024/25. Nasz sezon zaczyna się w sierpniu. To nie jest to, czego chcieliśmy, ale jest, jak jest. Na naszej drodze będzie więcej porażek. Taki jest futbol – skwitował 43-latek.
Nowy sezon Primera Division rozpocznie się 17 sierpnia. Los Blancos w pierwszej kolejce zmierzą się z Osasuną. Wnioskowali o przełożenie tego meczu o tydzień, ale La Liga nie przychyliła się do ich prośby. (JG)
Takie rzeczy tylko w Turcji. Trener Fenerbahce zniknął po swojej dymisji!
Chaos w Fenerbahçe po meczu Ligi Mistrzów z AS Romą. Ismail Kartal podał się do dymisji po remisie 1:1, ale zarząd tureckiego klubu nie przyjął jego rezygnacji. Okazuje się, że trener… zniknął.