Jest ich trzydziestu – trzydziestu wspaniałych – ale nagrodę dostanie tylko jeden. Kogo ogłosi zwycięzcą „France Football”? Tym razem elekcja wzbudza niezwykłe emocje, bo nie ma zdecydowanego faworyta.
LESZEK ORŁOWSKI
Spróbujmy przyjrzeć się na chłodno, kto i czym zapracował sobie na najważniejszy indywidualny laur w futbolu. Nie unikniemy także wycieczek w głąb dusz i umysłów 180 elektorów – dziennikarzy piłkarskich z tyluż krajów na świecie.
W historii futbolu zdarzało się, że Złotą Piłkę dostawali zawodnicy, którzy okazywali swą wyższość w bardzo różny sposób, triumfowali na bardzo różnych polach. Nie ma kryterium, które dla elektorów wybijałoby się zdecydowanie ponad inne, choć oczywiście każdy kibic ma w tym temacie swoją teorię. Przez całe dziesięć lat, od 2008 do 2017, nagrodę zgarniali na zmianę tylko Leo Messi i Cristiano Ronaldo, więc można było sądzić, iż dopóki kopią oni piłkę, nikt inny nie ma szans. Jednak zeszłoroczny triumf Luki Modricia ową epokę zakończył, a stało się to oczywiście także w związku z odseparowaniem się w 2016 roku elekcji „FF” od wyborów FIFA, czyli wykluczeniem z grona głosujących wielu osób pełniących ważne stanowiska, ale nie śledzących uważnie futbolowych wydarzeń.
(…)
Któryś z trzech tenorów?
Jest zatem wielce prawdopodobne, że najwyżej oceniony zawodnik triumfatora Ligi Mistrzów nie tylko nie zdobędzie Złotej Piłki, ale też znajdzie się poza podium. Elektorzy mają bowiem do dyspozycji trzech wielkich gwiazdorów światowego futbolu pozbawionych konkurencji nie tylko we własnym klubie, ale nawet we własnej lidze. Każdego należałoby przynajmniej umieścić w pierwszej trójce.
Istotnym kryterium wyboru w wielu dotychczasowych edycjach Złotej Piłki był także dorobek bramkowy danego, wybitnego napastnika. Tytuł króla strzelców jednej z najmocniejszych lig, zwłaszcza w połączeniu z tytułem jej mistrza i wzmocniony Złotym Butem, to mocny i niepodważalny atut. Wszak wielu piłkarzy i trenerów podkreśla, że liga jest najważniejsza, a laury w niej wywalczone najbardziej drogocenne, gdyż ich zdobycie, w odróżnieniu od pucharów, wymaga długotrwałego wysiłku i stabilizacji na bardzo wysokim poziomie. Że zaś najmocniejsze ligi są obecnie dwie, a w angielskiej tytułem króla snajperów, z mało imponującym zresztą urobkiem, podzieliło się trzech zawodników, rosną szanse El Pichichi i zarazem zdobywcy Złotego Buta. To oczywiści Leo Messi, który w Primera Division uskładał aż 36 goli, z czego 21 od stycznia do maja. Jakby tego było mało, został także królem strzelców Ligi Mistrzów z dwunastoma golami, z których sześć wbił w fazie pucharowej. No i jak tu rzucić kamieniem w elektora, który zlekceważy końcowe niepowodzenie Messiego w Lidze Mistrzów i Copa America oraz słaby start do sezonu 2019-20 (29 października przełamany fenomenalnym meczem z Realem Valladolid) i tak czy owak wytypuje jego?
Messi wygrywa zresztą także w innej kategorii: piłkarza, który w swych najlepszych meczach w danym roku sprawił najwięcej radości miłośnikom wyrafinowanego futbolu, wzniósł się na najwyższy poziom futbolowego artyzmu. Pod tym względem jest zresztą bezkonkurencyjny od lat i stosowaniu tego kryterium współzawdzięcza swoje pięć Złotych Piłek.
Cristiano Ronaldo także dzięki niemu ma tak bogatą gablotę, z tym że tu bardziej niż o artyzmie należy mówić o atletyzmie. W minionym tygodniu gruchnęła plotka, że Cristiano wygrał i tym razem, bo reporterzy „FF” już byli u niego, by przygotować okolicznościowy materiał. Jednak trudno w to uwierzyć, to musiała być jakaś fałszywka. Cristiano jest wiecznym kandydatem do Złotej Piłki, zawsze należy oceniać jego szanse wysoko. Jednak jego zwycięstwo akurat teraz byłoby mimo wszystko niespodzianką. Na niwie klubowej miał bowiem średnio udany rok. Został wprawdzie mistrzem Włoch, ale Juve i bez niego wygrywało uprzednio siedem razy z rzędu, natomiast nie przypilnował Ligi Mistrzów, choć jego hat-trick w rewanżowym meczu 1/8 finału z Atletico był jednym z najbardziej spektakularnych jej momentów. W Serie A tytułu króla strzelców także nie wywalczył, ustępując takim graczom jak Fabio Quagliarella, Krzysztof Piątek czy Duvan Zapata – niczego nie ujmując Pionie i dwóm pozostałym – trochę jednak wstyd.
(…)
CAŁY TEKST MOŻNA ZNALEŹĆ W NOWYM (45/2019) NUMERZE TYGODNIKA „PIŁKA NOŻNA”
Tymoteusz Puchacz od września jest zawodnikiem azerskiego Sabah FK i pokazuje się z bardzo dobrej strony. Wygląda na to, że dojdzie do transferu definitywnego.
Pietuszewski się nie zatrzymuje! Kapitalna asysta Polaka [WIDEO]
Oskar Pietuszewski z asystą w meczu jego FC Porto z Bragą. Polak popisał się świetnym dograniem do Williama Gomesa, a chwilę wcześniej kapitalną długie podanie zaliczył Jakub Kiwior.
Miłosz Trojak: Najbardziej tęsknił będę za koreańskim jedzeniem [WYWIAD]
Po trzydziestce pierwszy raz wyjechał pograć poza krajem. Opuścił Koronę Kielce, ruszając na drugi koniec świata do Korei. Tamtejsza kultura zrobiła na nim duże wrażenie, sportowo też zaliczył awans: może pochwalić się występami na Klubowych Mistrzostwach Świata i w Azjatyckiej Lidze Mistrzów.