Szwedzi znów nie zdobyli Częstochowy, ale o optymizm trudno [KOMENTARZ]
Bezbramkowy remis Rakowa z Hammarby IF to nie jest wynik, który przekreśla szanse Medalików na awans do play-off Ligi Konferencji. Bardziej niż brak zwycięstwa martwi jednak forma drużyny Dawida Kruczka, daleka od oczekiwań.
Spotkanie z wicemistrzem Szwecji z pewnością nie było tym, które kibice pod Jasną Górą pamiętać będą latami. Raków nawet nie najgorzej je rozpoczął, pierwszy kwadrans z dwiema „główkowymi szansami” Emrelego i Makucha mógł napawać nadzieją, ale z każdą kolejną minutą ta nadzieja ulatywała. Goście gdy już zbadali teren, odważnie ruszyli do przodu i potrafili podopiecznych Kruczka długimi fragmentami zamykać w hokejowym zamku na ich przedpolu. Może i nie rodziły się z tego jakieś zapierające dech w piersiach okazje, ale gospodarze zupełnie nie byli w stanie wyrwać się spod wysokiego pressingu. Raków przegrywał walkę o środek pola, silni przecież fizycznie Koczergin i Repka, trafili w tej strefie na jeszcze od siebie silniejszych, a przy tym bardziej dynamicznych. Nie można odmówić Częstochowianom zaangażowania i waleczności w dusznej, ciężkiej pogodzie, ale argumentów piłkarskich brakowało. Zdarzało się, że najbardziej wysunięty Emreli schodził aż pod środkowych obrońców by mieć kontakt z piłką.
FOT. Jarosław Tomczyk
W drugiej połowie przewaga przyjezdnych zdawała się jeszcze większa, a już na pewno mieli oni lepsze bramkowe okazje. Medaliki jeśli już stwarzały zagrożenie to jedynie po stałych fragmentach gry. Dopiero w ostatnim kwadransie nieco zepchnęli Hammarby do defensywy, ale to wszystko było zbyt mało by przyniosło choć jedną bramkę. Uczciwie mówiąc, z przebiegu gry Raków powinien być zadowolony, że tego meczu nie przegrał. Trudno się w tej sytuacji dziwić wyraźnemu zadowoleniu trenera gości na pomeczowej konferencji, z którego emanowało przekonanie, że u siebie jego podopieczni rozstrzygną sprawę na swoją korzyść. Nie wyartykułował tego wprawdzie wprost, ale skoro dał do zrozumienia że osiągnął wynik, który chciał, a naprawdę silny jego zespół jest u siebie, to wnioski są oczywiste.
FOT. Jarosław Tomczyk
O wnioskach i ich wyciąganiu mówił też po meczu trener Kroczek. Pytany w czym upatrywać szans w rewanżu przyznał, że kluczem będzie wygranie walki o środek pola co w Częstochowie się nie udało. W teorii to proste, w praktyce będzie jednak znacznie trudniejsze, ale być może bardziej ofensywne ustawienie Hammarby na swoim boisku okaże się szansą do prostopadłych piłek i szybkich ataków. Rok temu na tym etapie rozgrywek Raków przegrał pierwszy meczu siebie z Maccabi Hajfa 0:1, a jednak potrafił odwrócić losy dwumeczu. Teraz może być trudniej, ale dopóki piłka w grze, nic nie jest w niej wykluczone, o czym nie raz się już przekonaliśmy.
Włoskie media chwalą Polaków. Zebrali komplementy za mecz w Lidze Konferencji
Atalanta Bergamo odniosła pewne zwycięstwo nad Pafos. W obu drużynach wystąpił Polak. Zarówno Nicola Zalewski, jak i Radosław Majecki mogli zaliczyć swoje występy do udanych.
UEFA potwierdza. Dwa polskie kluby pewne gry w fazie ligowej europejskich pucharów w kolejnym sezonie!
UEFA zatwierdziła kalendarz rozgrywek klubowych na sezon 2027-28. Polska po raz pierwszy już przed startem sezonu ma zagwarantowany udział dwóch drużyn w fazie ligowej europejskich rozgrywek.
Medaliki za burtą, co dalej z Kroczkiem? [KOMENTARZ]
Przez ponad 210 minut dwumeczu z Hajdukiem Raków nawet przez chwilę nie był na prowadzeniu. Trudno więc mieć wątpliwości, stawiając pytanie, czy z Europą pożegnał się zasłużenie.
Raków pożegna się z pucharami szybko????