Reprezentacja
Ukrainy rozegra w listopadzie bardzo trudne, wyjazdowe spotkania z
Niemcami i Szwajcarią w Lidze Narodów. Wcześniej jednak zespół
prowadzony przez selekcjonera Andrija Szewczenkę zmierzy się w
towarzyskim meczu z Polską.
Andrij Szewczenko prowadzi reprezentację Ukrainy od 2016 roku (Foto: Łukasz Skwiot)
Ukraińcy
zachowują szansę na zajęcie pierwszego miejsca w swojej grupie LN.
Po czterech kolejkach mają w dorobku sześć punktów. Prowadząca
Hiszpania wyprzedza ich zaledwie o punkt.
Przed
decydującymi spotkaniami ukraińską drużynę czeka sprawdzian w
Chorzowie.
–
Szkoda, że przeciwko nam nie wystąpi Robert Lewandowski. Cieszymy
się, kiedy możemy zmierzyć się z rywalem, który gra w
najsilniejszym składzie. To znakomity piłkarz i zawsze ogląda się
go z przyjemnością, ale wiemy, że Polacy mają jeszcze innych
bardzo dobrych zawodników – powiedział Szewczenko podczas
wtorkowej konferencji prasowej. – Przed nami szereg wyzwań. Zadaniem
trenera jest ułożenie gry w taki sposób, aby któregoś z
zawodników nie przeciążyć, dlatego należy umiejętnie rotować
składem, by rozegrać trzy dobre spotkania – dodał.
Zgodnie
z zapowiedzią selekcjonera, reprezentacja Ukrainy nie wystąpi w
środę w najmocniejszym składzie.
–
Podobnie jak trener Polaków, będę chciał dać jutro szansę
piłkarzom, którzy do tej pory występowali mniej, aby mogli się
wykazać. Nie można jednak powiedzieć, że będą to rezerwowi,
ponieważ mamy jedną, podstawową drużynę, a nie pierwszą i
drugą. Trzon zespołu cały czas jest uzupełniany, mamy
konkurencję, która musi istnieć w każdej drużynie – oznajmił
były znakomity napastnik.
Towarzyski
mecz Polska – Ukraina zostanie rozegrany na Stadionie Śląskim.
Początek środowego spotkania zaplanowano na godzinę 20:45.
Tuchel zaskoczył powołaniami. Po raz kolejny brakuje gwiazdora
Thomas Tuchel ogłosił powołania na Ligę Narodów. W reprezentacji Anglii po raz kolejny zabraknie gwiazdora Manchesteru City. Kogo zobaczymy w kadrze Anglików?
Reprezentacja Polski straci potencjalnego reprezentanta? Otrzymał powołanie
Julian Zakrzewski Hall był piłkarzem przymierzanym do reprezentacji Polski ze względu na swoje korzenie. Coraz bardziej prawdopodobne staje się to, że nie będzie mu dane zagrać w biało-czerwonych barwach.