Szef sędziów dla „PN”: Nie było karnego dla Wisły!
Po meczu Wisły z Legią posypały się gromy na arbitrów prowadzących klasyk polskiej ekstraklasy. Główny sędzia, Hubert Siejewicz, całą winę za pomyłkę przy pierwszym golu dla gości wziął przed kamerami na siebie, tymczasem – jak poinformował „PN” Zbigniew Przesmycki, prezes kolegium sędziów – przy wystawianiu oceny błąd w ogóle nie będzie przypisywany arbitrowi z gwizdkiem.
Zbigniew Przesmycki komentuje pracę sędziów w meczu Wisła-Legia
– Największy błąd, warsztatowy, popełnił asystent biegający na linii, Radosław Siejka – mówi Przesmycki. – Nie przewidział podania do atakującego zawodnika Legii, które było ewidentne, i nie nadążył za akcją, nie mógł więc widzieć, że przy dośrodkowaniu futbolówka była za linią końcową. Skoro nie widział, to wątpliwości rozwiał na korzyść atakujących i nie podniósł chorągiewki, ale taka uczciwa postawa absolutnie nie rozgrzesza asystenta. Nie bez winy, choć mniejszej, jest także asystent pracujący za bramką. Sebastian Jarzębak zapomniał, że na szkoleniach uczulaliśmy, iż ten asystent nie ma prawa opuścić linii końcowej. Tymczasem, gdy Sebastian znalazł się na linii piłki, zamiast przesunąć się w bok w kierunku chorągiewki, uskoczył do tyłu i w ten sposób stracił właściwą perspektywę i możliwość oceny, czy piłka pełnym obwodem znalazła się poza boiskiem.
Co ciekawe, Przesmycki broni natomiast wszystkich sędziów za niepodyktowanie rzutu karnego dla Wisły po zagraniu ręką Tomasza Jodłowca. – Ręce zawodnika Legii były ułożone w sposób naturalny, piłkarz bronił się przed zagraniem ręką, ale nie zdążył jej zabrać. Nie powiększał jednak swego pola, nie bronił dostępu do bramki, nie był atakowany przez rywala, nie przecinał dośrodkowania. To była bardzo dobra decyzja zespołu sędziowskiego, podjęta po błyskawicznej konsultacji. Bo rzutu karnego nie było!
Aby jednak Siejewicz nie poczuł się w pełni rozgrzeszony po zawodach w Krakowie, głównego arbitra obarcza fakt, że nie pokazał czerwonej kartki Siergiejowi Parecje za atak wyciągniętą nogą na Kubie Koseckim. – Karny w tym przypadku się nie należał, bo legionista był na pozycji spalonej, ale czerwona kartka za bardzo niebezpieczne zagranie była ewidentna.
Mecz przyjaźni w Katowicach na remis! Wielkie wydarzenie na Śląsku
GKS Katowice w meczu towarzyskim zremisował z zaprzyjaźnionym Banikiem Ostrawa 1:1. Niestety dla drużyny Rafała Góraka, ale Mateusz Wdowiak zszedł z urazem.