Szalone widowisko w Łodzi! ŁKS rozmontował Śląsk w cztery minuty
To był mecz, w którym działo się absolutnie wszystko. Gole, pirotechnika, zwroty akcji i ogromne emocje. O losach spotkania zadecydowało zaledwie kilka minut drugiej połowy.
Wszystko, co najważniejsze w tym meczu, wydarzyło się w okolicach 70. minuty. Do tego czasu utrzymywał się bezbramkowy remis, ale później rozpoczął się prawdziwy rollercoaster. Spotkanie było wyrównane, choć w drugiej połowie doszło do krótkiej przerwy, pirotechnika odpalona na trybunach ograniczyła widoczność na boisku.
Pierwsi cios zadali goście z Wrocławia. Kozak zdobył bramkę bezpośrednio z rzutu wolnego, a zasłonięty bramkarz gospodarzy nie zdołał zareagować. Reakcja ŁKS-u była jednak natychmiastowa. Zaledwie trzy minuty później Fabian Piasecki kapitalnym uderzeniem pokonał Szromnika, doprowadzając do wyrównania.
Na tym emocje się nie skończyły. Po kolejnych pięciu minutach Craciun pewnie wykorzystał rzut karny, dając ŁKS-owi prowadzenie i komplet punktów. Dzięki temu zwycięstwu łodzianie awansowali o kilka pozycji w górę tabeli, a kibice mogli świętować jeden z najbardziej emocjonujących meczów tej rundy.