Sampdoria Genua zakończyła sezon ligowy w efektowny sposób. Drużyna z Ligurii pokonała w ostatniej kolejce mistrza Włoch, a więc Juventus FC (2:0).
Sampdoria pokonała na zakończenie sezonu Juventus (fot. Reuters)
Dla piłkarzy Juventusu sezon zakończył się już jakiś czas temu i w niedzielę byli oni myślami przy letnich wypoczynkach, a także tym, z kim przyjdzie im współpracować po ich zakończeniu. Wiadomo bowiem, z Turynem żegna się z Massimiliano Allegri, a to oznacza, że nikt nie może być pewny swojej pozycji i każdy musi dawać z siebie wszystko nawet w meczach o pietruszkę.
Polscy kibice na pewno ostrzyli sobie zęby na to starcie, ale nie mogło być inaczej. Na boisku mieliśmy bowiem oglądać aż trzech naszych reprezentantów, jednak ostatecznie mecz od początku zaczęło tylko dwóch – Bartosz Bereszyński oraz Karol Linetty po stronie Sampdorii. Jeśli zaś chodzi o Wojciecha Szczęsnego, to tym razem musiał się on zadowolić tylko ławką rezerwowych w ekipie „Starej Damy”.
Spotkanie w Genui na oszałamiającym poziomie nie stało, co jednak najdobitniej było widać w postawie gości. Juventus podczas całego meczu oddał zaledwie jeden celny strzał, a co za tym idzie, trudno było mistrzowi Włoch zdobyć gola.
Lepsza pod tym względem była Sampdoria, która oddała trzy celne uderzenia i jak się okazało, przyniosło to jej aż dwie bramki. Oba padły w samej końcówce. W 84. minucie wynik otworzył Gregoire Defrel, a w doliczonym czasie gry świetnie z rzutu wolnego przymierzył Gianluca Caprari i zwycięstwo gospodarzy stało się faktem.
Obaj wspomnieni reprezentanci Polski, a więc Linetty i Bereszyński przebywali na boisku od początku do końca.
Juventus reaguje na kontuzję Grabary. Szykuje się powrót do Turynu
Po kontuzji Kamila Grabary, Juventus FC na gwałt potrzebuje klasowego dublera dla Guglielmo Vicario. Włoskie media donoszą, że turyńczycy mają już na oku potencjalnego następcę Polaka.
Włoskie media podzielone w ocenie Zielińskiego po hicie. Nie brakuje krytycznych głosów
Włoskie media oceniły występ Polaka w hitowym starciu z Romą. Największe zarzuty kieruje się wobec defensywnych poczynań Polaka. W ofensywie też nie błyszczał.