Stępiński wyklęty. „Widzew pokrzywdzony? Sam zrobił to samo!”
Właściciel Widzewa Łódź podczas niedzielnego spotkania z Mariuszem Stępińskim i jego agentami zachował spokój i do przeprowadzki napastnika podszedł ze zrozumieniem. Piłkarz na drugi dzień pojawił się na zajęciach, ale przez Radosława Mroczkowskiego został jednak odesłany do domu. W internecie trwa nagonka na piłkarza.
Czy całą sprawę można było rozwiązać inaczej? Teoretycznie tak, ale w brutalnej rzeczywistości – nie. Teoretycznie zawodnik mógł podpisać nowy kontrakt z klubem, wpisując w umowę kwotę odstępnego, kilka razy wyższą od ekwiwalentu za wyszkolenie (zapewne trochę ponad milion euro). Wówczas zgłaszające się po Stępińskiego firmy musiałyby przelać na konto łódzkiego klubu wspomnianą kwotę. Brutalna rzeczywistość wygląda jednak zupełnie inaczej. Dzięki temu, że Stępiński może przejść do nowego klubu za grosze, jego menedżer ma w ręku karty pozwalające ubiegać się o wyższe zarobki dla zawodnika – to po pierwsze, konkretną kwotę dla piłkarza za sam podpis – to po drugie oraz wyższą prowizję dla siebie. Lepiej wychodzi więc na tym kontraktujący nowego piłkarza klub oraz menedżer ze swoim klientem. A co z zespołem, w którym młodzieniec występował wcześniej? Kto by się martwił…
Może brzmi to wszystko, jak rozmowa dowódców armii nad wyborem miasta, nad którym sformować atomowy grzyb, ale niestety – w tym biznesie sentymentów nie ma. W całej sprawie łódzcy kibice podają przykład Linettego, który przedłużył przecież umowę z Lechem i wypiął się na Legię. Jasne, to oczywista prawda, tyle tylko, że pasuje nijak do sytuacji, z którą mamy do czynienia w tym przypadku. W grę wchodzą o wiele większe pieniądze, a przede wszystkim, zupełnie inne możliwości piłkarskiego rozwoju! Co zyskałby Linetty przechodząc z Lecha do Legii? Oprócz większej kasy i tłumu wrogów przy Bułgarskiej, zupełnie nic. Co zyskuje Stępiński przechodząc do średniaka w Bundeslidze? Kasę, racja, ale przede wszystkim możliwość występów w – nie bójmy się tego powiedzieć – drugiej najsilniejszej lidze piłkarskiej świata!
Zakładając, że nasze wiadomości się potwierdzą i Stępiński ostatecznie przejdzie do FC Nuernberg: na pewno nie będzie jechał tam z podkulonym ogonem, jak Milik do Leverkusen. Napastnik Górnika przeprowadzając się na BayArena wiedział, że w początkowym okresie nie powącha murawy w szerszym zakresie czasowym. Tam jest Kiessling, czyli aktualnie najlepszy, niemiecki napastnik nie tylko w Bundeslidze, ale w ogóle. Stępiński przechodząc do Norymbergi o miejsce w składzie będzie miał o wiele łatwiej. Za rywali będzie miał niedoświadczonego Roussela Ngankama i reprezentanta Czech, ale notorycznie zawodzącego w ostatnim czasie, Tomasa Pekharta.
Stanowisko klubu przedstawione lakonicznie na stronie internetowej nakazuje sądzić, że klub nie odsunął Mariusza Stępińskiego od pierwszej drużyny, nie przesunął go do Młodej Ekstraklasy. Piłkarzowi Widzewa wygasł po prostu z dniem 12 maja 2013 roku dotychczasowy kontrakt, którego nie zdecydował się przedłużyć.
Staraliśmy się uzyskać rozwinięcie tej interpretacji w klubie, ale niestety nie udało się nam dodzwonić do rzecznika prasowego, a jednocześnie członka zarządu, Michała Kuleszy. Nie uzyskaliśmy więc odpowiedzi klubu na kilka niezwykle istotnych pytań: jak skonstruowany był kontrakt Stępińskiego? Czy rzeczywiście wygasł po ukończeniu przez piłkarza 18 roku życia? Co teraz? Czy piłkarz ma jeszcze cokolwiek wspólnego z drużyną, czy może jechać na wakacje?
– Mariuszowi wygasł kontrakt, ale według obowiązujących przepisów może być do dyspozycji trenera Mroczkowskiego do 30 czerwca. Trener jednak przekazał dzisiaj Mariuszowi, że nie będzie korzystał z jego usług – tłumaczy nam agent Stępińskiego, który odniósł się także do nagonki, jaka rozpętała się w łódzkim środowisku w stosunku do zawodnika. – Mariusz już dwa lata temu mógł odejść na Zachód, ale zdecydował się grać w Widzewie. Poza tym Widzew nagle zapomniał, w jaki sposób ściągnął do siebie Mariusza! Wówczas też wyciągnął go z Pogoni Zduńska Wola za kwotę o wiele niższą, niż wynosiła realna wartość zawodnika. A teraz robi się z Widzewa ofiarę… – mówi agent.
Co teraz ze Stępińskim? Czy przez dwa miesiące będzie wyrwany z treningowego rytmu? – Bardzo pomagają nam selekcjonerzy młodzieżowych zespołów narodowych, którzy w obliczu kłopotów Mariusza w klubie od razu zaprosili go na konsultacje, żeby pozostawał w ciągłym treningu. Słowa uznania dla trenerów Dorny i Sasala – mówi Masłowski.
Odnośnie wyboru nowego klubu, oficjalna informacja zostanie podana w perspektywie kilku kolejnych dni. Według naszych informacji Stępiński zagra w sezonie 2013-14 w FC Nuernberg.
Jak informuje Legia.Net, Michał Pazdan rozpoczął treningi z drugim zespołem Legii Warszawa. Były reprezentant Polski i były gracz stołecznego klubu od poniedziałku pracuje z rezerwami, które występują w II lidze.
Mógł trafić z Rakowa do Francji. „Prawie wszystko było dogadane”
Srđan Plavšić, były zawodnik Rakowa Częstochowa, mógł po występach w Lidze Europy trafić do Francji. Skrzydłowy w rozmowie z Mozzart Sport zdradził kulisy niedoszłego transferu do OGC Nice. – Prawie wszystko było już ustalone – wspomina.
Już w poprzednim sezonie błyszczał na ekstraklasowych boiskach. W bieżącym wybija się na tyle, że – być może – jest nawet najlepszym piłkarzem naszej ligi. Świetne występy Ajdina Hasicia w Cracovii zaowocowały powołaniem do reprezentacji Bośni i Hercegowiny.
Łukasz Milik o planie Górnika: „Chcemy rozwijać zawodników i ich sprzedawać”
Górnik Zabrze chce rozwijać młodych zawodników, zwiększać ich wartość i na ich sprzedaży budować stabilność klubu. Łukasz Milik, dyrektor sportowy, w rozmowie z beIN SPORTS opowiedział m.in. o założeniach projektu i współpracy z Lukasem Podolskim.
Marek Koźmiński zachwycony Górnikiem. „To nie jest przypadek, że tak idzie”
Górnik jest największym pozytywnym zaskoczeniem początku sezonu Ekstraklasy – uważa Marek Koźmiński w rozmowie ze Stolicą Sportu. Były reprezentant Polski docenia pracę trenera Michala Gasparika i uważa, że zabrzanie mogą jeszcze sporo namieszać w walce o mistrzostwo.