– Myślę, że oczekiwania wobec nas przed rundą nie były wielkie. Wiadomo, że w letnim okienku transferowym drużyna przeszła przebudowę, odeszło sporo zawodników. Trener wspominał w niektórych wywiadach, że przeszliśmy trzęsienie ziemi. I faktycznie można było to do tego porównać – powiedział zawodnik Widzewa Łódź, Mariusz Stępiński.
– Pierwsze mecze pokazały, że jesteśmy dobrym zespołem i nie będziemy walczyć o utrzymanie, tylko o coś więcej, jak np. środek tabeli. A potem, gdy się uda zdobyć trzydzieści punktów, to powalczymy o coś więcej. Przy tej rundzie można dopisać taki maleńki plusik – stwierdził Stępiński.
– Przed rundą moim marzeniem było strzelić dwie bramki. Wiadomo, że nie mogłem zdobyć tego gola w pierwszych meczach. Zakładałem sobie, że jak strzelę dwie bramki, to będzie okay. Strzeliłem trzy, zaliczyłem jedną asystę, a w większości meczów wchodziłem z ławki rezerwowych. Jest jeszcze dużo do poprawy, ale myślę, że przy moich występach także można dostawić maleńki plusik. No i był to jakiś krok do przodu w mojej karierze. Trzeba zapytać trenera, jak to wyglądało z jego perspektywy. Ale wydaje mi się, że nie mam powodów do zmartwień – wyznał młody piłkarz łódzkiej drużyny.
Stolarski uderza w swoich podopiecznych. „Nie chodzi o aspekty piłkarskie, ale mentalne”
Widzew Łódź jedynie zremisował w sparingu z drugoligowym Górnikiem Łęczna. Po spotkaniu w język nie gryzł się szkoleniowiec ekipy z Alei Piłsudskiego, Mateusz Stolarski.