Stawowy o szansach Cracovii dowiedział się od… ochroniarza
Piłkarze Cracovii mogli w sobotnie popołudnie praktycznie zapewnić sobie awans do T-Mobile Ekstraklasy, ale dość niespodziewanie przegrali na własnym boisku z GKS-em Tychy 0:1. Ich sytuacja w ligowej tabeli jest teraz bardzo skomplikowana, a szanse na promocję niewielkie.
Swojego rozczarowania po porażce z Tychami nie ukrywał szkoleniowiec Cracovii, Wojciech Stawowy. Co ciekawe, opiekun Pasów o tym, że jego drużyna wciąż liczy się w wyścigu po awans dowiedział się już po zejściu z boiska… od ochroniarza.
– Zaraz po zakończeniu meczu z GKS-em znałem wyniki z innych boisk. Wiedziałem, że spotkania Termaliki i Zawiszy się jeszcze nie skończyły, ale że obie drużyny prowadzą. Dopiero jeden z ochroniarzy, gdy zobaczył, w jakim jestem stanie, powiedział, bym się nie martwił, bo zmienił się wynik w Bydgoszczy. Nie bardzo chciałem wierzyć, ale spojrzałem w ekran telewizora i okazało się, że to prawda – powiedział Stawowy na pomeczowej konferencji prasowej.