Był prawdopodobnie najlepszym amerykańskim bramkarzem w historii. Tim Howard grał w wielkim Manchesterze United, następnie z powodzeniem kontynuował karierę w bardzo mocnym wówczas Evertonie, a także udanie reprezentował Stany Zjednoczone na najważniejszych światowych imprezach.
MARCIN HARASIMOWICZ
LOS ANGELES
Jego występ w meczu z Belgią na mundialu w Brazylii przeszedł do historii, dzięki rekordowej liczbie udanych interwencji. Po tym spotkaniu dostał gratulacje od ówczesnego prezydenta USA Baracka Obamy, a media obwołały go „ministrem obrony narodowej”. W kadrze zaliczył 121 spotkań, w nich aż 62 zwycięstwa. W Premier League rozegrał 354 mecze. Przed ostatnim w karierze występem przeciwko LAFC, golkiper rywali Tyler Miller powiedział z przekonaniem: – Howard był najlepszy w historii.
Golkiper (od niedawna ekspert stacji TNT) osiągnął to wszystko pomimo poważnych problemów zdrowotnych, które ujawnił w opublikowanej pięć lat temu biografii – od dziecka zmagał się z OCD oraz syndromem Tourette’a. Żaden zawodowy piłkarz nie wspiął się tak wysoko, jednocześnie lecząc tak skomplikowaną neurologiczną przypadłość. Ostatni mecz rozegrał w niedzielę 6 października na Banc of California Stadium w Los Angeles. Colorado Rapids teoretycznie mieli jeszcze szanse na awans do play-offów, ale już tylko czysto matematyczne – nie tylko musieli pokonać najlepszych w lidze LAFC na ich terenie, ale także liczyć na potknięcie Dallas FC (wygrali 6:0) w konfrontacji ze Sporting Kansas City. Nic takiego nie nastąpiło – porażka 1:3 przypieczętowała los ekipy z Kolorado, wyznaczając jednocześnie kres kariery Howarda.
Jak podchodził pan do ostatniego meczu? Żal było, że to już koniec? W życiu żałowałem wielu rzeczy, ale akurat nie decyzji o zakończeniu kariery – mówi Howard. – Dlatego, że dobrze to przemyślałem. Na pewno jestem trochę smutny, ale również szczęśliwy. To dziwne uczucie. Sporo myśli przychodzi do głowy w takim momencie. Wiem jednak, że to jest właściwy moment na to, aby pożegnać się z karierą zawodowego piłkarza. Jestem dumny z tego, co osiągnąłem.
(…)
Co zamierza pan robić w przyszłości? Najpierw zamierzam odpocząć, zrelaksować się… Napiję się dobrej whisky, a potem się zastanowię! Na pewno chcę spędzić więcej czasu z dziećmi i po prostu – cieszyć się życiem. Niebawem zapewne wrócę do pracy. Mam dużo planów, na pewno nie będę się nudzić.
(…)
CAŁY TEKST MOŻNA ZNALEŹĆ W NOWYM (42/2019) NUMERZE TYGODNIKA „PIŁKA NOŻNA”
Luis de la Fuente przedłużył kontrakt z reprezentacją Hiszpanii do 2032 roku!
Luis de la Fuente będzie dalej prowadził reprezentację Hiszpanii. Królewska Hiszpańska Federacja Piłkarska oficjalnie potwierdziła przedłużenie kontraktu z selekcjonerem, który pozostanie na stanowisku przynajmniej do 2032 roku.
Zinedine Zidane nie ma wątpliwości. „To najlepszy piłkarz na świecie”
W sierpniu bieżącego roku Zinedine Zidane został nowym selekcjonerem reprezentacji Francji. Zastąpił na tym stanowisku Didiera Deschampsa, który prowadził Trójkolorowych nieprzerwanie od 2012 roku. Przed swoim pierwszym zgrupowaniem i debiutem zdobywca Złotej Piłki wypowiedział się na temat jednej ze swoich największych gwiazd.
Tuchel zaskoczył powołaniami. Po raz kolejny brakuje gwiazdora
Thomas Tuchel ogłosił powołania na Ligę Narodów. W reprezentacji Anglii po raz kolejny zabraknie gwiazdora Manchesteru City. Kogo zobaczymy w kadrze Anglików?
Reprezentacja Polski straci potencjalnego reprezentanta? Otrzymał powołanie
Julian Zakrzewski Hall był piłkarzem przymierzanym do reprezentacji Polski ze względu na swoje korzenie. Coraz bardziej prawdopodobne staje się to, że nie będzie mu dane zagrać w biało-czerwonych barwach.