Latem zaplanowano wybory nowych władz Polskiego Związku Piłki Nożnej. Co to może oznaczać dla nowego selekcjonera reprezentacji Polski PauloSousy?
W kontrakcie JerzegoBrzęczka (swoją drogą były selekcjoner ustalił już wszystkie szczegóły na temat swojego odejścia, PZPN będzie mu płacił jeszcze przez kilka miesięcy) był zapis, na mocy którego po finałach mistrzostw Europy nowy prezes polskiej federacji mógłby bezboleśnie rozwiązać kontrakt z selekcjonerem i wskazać jego następcę. Takie klauzule są normalne, ponieważ nowy szef PZPN powinien mieć komfort w wyborze najważniejszego trenera w kraju i nie oglądać się na ruchy poprzednika.
W przypadku umowy Sousy takiego zapisu jednak nie ma, o czym piszemy w najnowszym wydaniu „PN”. Portugalczyk ma jednak świadomość, że nowy prezes PZPN będzie patrzył mu na ręce i dokładnie analizował wszystkie spotkania biało-czerwonych do sierpnia. A po drodze mamy przecież kluczowe mecze w eliminacjach mistrzostw świata oraz przede wszystkim turniej finałowy mistrzostw Europy. Jeśli wyniki nie będą zadowalające, nowe władze federacji z pewnością będą rozważały zmianę na stanowisku selekcjonera.
Wybory nowego szefa PZPN odbędą się 18 sierpnia tego roku. Pierwotnie były zaplanowane na zeszły rok, ale z uwagi na pandemię koronawirusa zostały przełożone, a tym samym kadencja ZbigniewaBońka wydłużyła się o 12 miesięcy. Teraz zmiany terminu wyborów nie będzie, a od jesieni władze w federacji przejmie nowa osoba.
Kto przejmie stery w PZPN? Rok temu na oficjalnej stronie polskiej federacji ogłoszono kandydaturę MarkaKoźmińskiego, który jest bliskim współpracownikiem Bońka, a obecnie pełni rolę wiceprezesa. Termin wyborów został jednak przełożony, ale nic nie wskazuje na to, aby Koźmiński miał się wycofać ze startu. W mediach przewijają się także nazwiska BogusławaLeśnodorskiego oraz CezaregoKuleszy.