Już w niedzielę Franciszek Smuda rozpocznie walkę o ligowe punkty w Ratyzbonie. Początek ma niebywale ciężki, bo na dzień dobry zagra niemal ze wszystkimi zespołami z czołówki. – Czeka nas bardzo trudne zadanie – mówi na łamach PS były selekcjoner reprezentacji Polski.
W niedzielę Jahn Regensburg zagra z wiceliderem i głównym kandydatem do awansu – Herthą Berlin. – Najważniejsze to nie przegrać, bo Hertha ma skład bardzo silny. Ale taka porażka na dzień dobry mogłaby chłopaków podłamać. Początek rundy rewanżowej nie jest dla nas łatwy. Gramy ze wspomnianą Herthą, z liderem – Eintrachtem Brunszwik, z czwartym w tabeli Energie Cottbus i z Bochum, tak jak my, walczącym o utrzymanie. Później zaczną się spotkania z serii być albo nie być. Szkoda, że nie mamy pełnej rundy, bo dwa spotkania rewanżowe rozegrane zostały jesienią – mówi Smuda.
– Jesteśmy w bardzo trudnej sytuacji, lecz nie beznadziejnej. Cieszę się, że udało się pozyskać bramkarza. To była najbardziej paląca kwestia. Teraz mamy Timo Ochsa z TSV Monachium – przyznaje.
Smuda odniósł się także do sytuacji polskiej kadry i konkurencji w bramce reprezentacji. – To nie mój biznes. Waldek Fornalik uznał, że jest mu potrzebny i jest to jego sprawa. Ja bym go nie powołał. W mojej kadrze Boruca by nie było. Byliby młodzi chłopcy. Stawiałbym na takich jak Wojtek Szczęsny – mówi Smuda.
Hoeness spokojny o los gwiazdy. „Czuję się jak w domu”
Bayern Monachium pracuję nad nową umową dla Harry`ego Kane`a. W stolicy Bawarii są jednak optymistami ws. pozostania angielskiego napastnika na Allianz-Arena.