W sobotnim wydaniu dziennika Fakt przytoczona została wypowiedź niemieckiego dziennikarza Juergena Scharfa, według którego Franciszek Smuda „wszystkich oszukał”. Franz po przyjeździe do Ratyzbony obiecał utrzymanie, a teraz Jahn jest w zasadzie zdegradowane.
Już dawno nie słyszeliśmy większej bzdury, niż zarzuty niemieckiego redaktora. I nie wynika to z jakieś osobistej słabości do byłego selekcjonera, sympatii, którą wzajemnie mogli się byśmy darzyć. Chodzi o zdrowy rozsądek, którego w tej sytuacji niektórym po prostu brakuje.
W poniedziałek dziennikarze Faktu prezentują krótką i emocjonalną wypowiedź Smudy w temacie ewentualnego oszustwa: – Nie, nie, nie! Ja nikomu nic nie obiecałem, nikogo nie oszukałem.
Choćby nawet obiecał utrzymanie, argumentacja niemieckiej strony i tak jest idiotyczna.
Franz do Regensburga przychodził w momencie, gdy ekipa Jahn plasowała się na ostatnim miejscu w tabeli 2.Bundesligi. Nie samo miejsce było tu jednak najgorsze, a fatalny styl gry beniaminka, który po prostu nie przystawał poziomem do tej klasy rozgrywkowej. W tym aspekcie wiele się nie zmieniło – Smuda musiał rzeźbić przez całą wiosnę w materiale niewdzięcznym. Miał miesiąc na nauczenie się zespołu, „dotknięcie” piłkarzy, poznanie potencjału. W tym czasie dokonano pięciu transferów do klubu (w tym dwóch bramkarzy) oraz trzech z klubu. Nie były to jednak ruchy spektakularne. Ot, jeden ligowy dżem zastąpił inny ligowy dżem. Przeciętność aż wylewała się z szatni, Smuda jedyne, co mógł zrobić, to zaszczepić w zespole gen mordercy. Jahn, owszem, grało ambitnie i twardo, ale to było zdecydowanie za mało na 2.Bundesligę. Efekt jest taki, że Regensburg na cztery mecze przed końcem sezonu wciąż zamyka tabelę, a do miejsca barażowego traci już 12 oczek. Spadek jest oczywisty.
Oskarżanie Smudy o spadek jest w tym przypadku dziecinne i nieodpowiedzialne. No, chyba, że ktoś na siłę chce znaleźć w Regensburgu kozła ofiarnego.
Oczywiście czym innym jest odpowiedź na pytanie, czy Franz dobrze zrobił idąc w ogóle do Ratyzbony. Na łamach Faktu były selekcjoner reprezentacji Polski zarzeka się, że to była dobra decyzja. My jednak mamy odmienne zdanie. – Absolutnie nie żałuję, że tam poszedłem. Nic nie popsułem, ja swoje nazwisko będę miał, od urodzenia mam i tym się nie martwcie. Nie ma się co martwić! – mówi zdenerwowany Smuda. Według nas Franz połakomił się na wizję niemieckich boisk, o których przecież marzył. Myślenie życzeniowe zastąpiło w tym przypadku zdrowy rozsądek, bo nikt poważny nie zdecydowałby się na wzięcie zespołu grającego tak fatalnie i mającego tak marne perspektywy. A może Smuda przecenił samego siebie? Może myślał, że gdy zrobi coś z niczego choć w części odkupi swoje winy z Euro?
Pewnym jest, że Franz odejdzie z Regensburga. Przegląd Sportowy wciąż utrzymuje, że trener jest dogadany z Wisłą Kraków. Dla upokorzonego dwukrotnie w ostatnich 12 miesiącach Smudy byłby to prawdziwy dar niebios.
Belgijski pomocnik zasili Bayern? Niebawem początek negocjacji
Mistrzowie Niemiec rozpoczynają działania przed zbliżającym się letnim okienkiem transferowym. Jednym z celów Bawarczyków na to lato ma być piłkarz Atalanty – Charles De Ketelaere.