– Na Bragę na pewno trzeba uważać, bo mają niezłą siłę ofensywną i w piłkę na pewno grać potrafią. To jest ciekawy zespół, który pokazał się z dobrej strony w europejskich pucharach, grał w Lidze Mistrzów i dlatego trzeba do niego podejść z respektem – powiedział napastnik Lecha Poznań, Bartosz Ślusarski przed meczem 1/16 Ligi Europejskiej z zespołem SC Braga.
– Oglądaliśmy mecze Bragi i nie jest to drużyna, której nie można strzelić gola. Myślę, że Lech jest drużyną, która jest w stanie sobie poradzić w tym meczu. Jesteśmy na tyle klasową drużyną, że jestem dobrej myśli – podkreślił „Ślusarz”.
W czwartkowym meczu niemal na pewno nie wystąpią Grzegorz Wojtkowiak i Dimitre Injac. – Patrząc na mecze w ostatniej rundzie, to jest na pewno niezbyt ciekawa sytuacja. Myślę jednak, że kadra Lecha jest na tyle szeroka, że trener wystawi innych zawodników, którzy będą musieli sobie radzić na tych pozycjach – ocenił napastnik.
Dodatkowym osłabieniem mistrzów Polski może być mniejsza ilość fanów na stadionie przy ul. Bułgarskiej. Decyzją UEFA na trybunach będzie mogło zasiąść nieco ponad 29 tysięcy kibiców. – Każdy by chciał, żeby ten stadion był pełny i gdyby była taka możliwość, to na pewno by był. Pewnych rzeczy nie można jednak przeskoczyć i trzeba się liczyć po prostu z tym, że tych kibiców będzie mniej. Wszyscy, którzy znają kibiców z Poznania, wiedzą, że w liczbie 29 tysięcy będą w stanie zrobić taką wrzawę, że na pewno nam ona pomoże – zaznaczył Ślusarski.
Jagiellonia Białystok jest liderem, Wisła Płock i Górnik Zabrze znajdują się na podium, a w strefie spadkowej Legia Warszawa, Widzew Łódź i Bruk-Bet Termalica Nieciecza. Zobacz, jak wygląda tabela Ekstraklasy po sobotnich spotkaniach.
SKRÓT MECZU: Jagiellonia Białystok 4:1 Motor Lublin
Do przerwy na tablicy wyników widniało 1:1, ale w drugiej połowie Jaga wrzuciła kolejne biegi i rozbiła Motor Lublin. Obejrzyj gole i najciekawsze akcje spotkania.
Legia Warszawa w dramatycznych okolicznościach uratowała punkt. Gdy wydawało się, że Arka dowiezie zwycięstwo do końca, w doliczonym czasie gry do siatki trafił Antonio Colak.