– Wywalczyliśmy Puchar Polski w dramatycznych okolicznościach. Ale na niego zasłużyliśmy – oświadczył Maciej Skorża po wygranymi przez Legię rzutami karnymi z Lechem.
Tak dla Skorży jak i Jose Mari Bakero był to mecz o przedłużenie nadziei na pracę w kolejnym sezonie. Po niepowodzeniach w lidze tylko zdobycie trofeum ratowało obu szkoleniowcom sezon. Zdobycie Pucharu to dla Skorży klasyczna klamra. Trzy lata temu jego Wisła Kraków uległa w finale Legii, a ostatniego strzelił Jakub Wawrzyniak. Teraz jego Legia karnymi wygrała, a decydujące trafienie zadał znowu Wawrzyniak. Trener Legii na konferencję prasową przybył bez marynarki krawata, które stracił, gdy na boisku po zakończeniu meczu pojawili się warszawscy kibice.
– Lech na początku był lepszy, zasłużenie strzelił gola i mógł prowadzić wyżej. Później zmieniliśmy taktykę, co poprawiło naszą grę. W efekcie wyrównaliśmy. W końcówce mogliśmy przechylić szalę zwycięstwa na naszą korzyść. Mieliśmy również trochę szczęścia przy uderzeniu Kiełba, które wylądowało na poprzeczce. O wygranej zadecydowały rzuty karne, znakomicie interweniował Wojtek Skaba przy pierwszej „jedenastce”. My wykorzystaliśmy wszystkie szanse. Wierzę, że ta wygrana okaże się pozytywnym bodźcem. Mam nadzieję, że w lidze zaczniemy grać lepiej i zdobędziemy możliwie największą ilość punktów.
Całą drużyna pokazała ogromny charakter. Po słabej pierwszej połowie nie załamaliśmy się, chociaż rywalizowaliśmy z dobrym zespołem. W szatni nie musieliśmy się motywować. Każdy wiedział, że gramy źle. Cieszę się, że zespół pozytywnie zareagował,
Pomimo tej wygranej koncentrujemy się na lidze. W piątek czeka nas ciężki mecz z Koroną Kielce. Nie wiem kogo będę mógł wystawić. Jednak zrobimy wszystko, aby odrobić stratę do wicelidera.
Manu w drugiej połowie zagrał tak, jakbym sobie tego życzył. Portugalczyk pokazał, że umie utrzymać się przy piłce. Strzelił gola w finale rozgrywek o Puchar Polski, który pomógł nam zdobyć to trofeum. Strzelił swojego pierwszego gola dla Legii w najważniejszym momencie. Obecność Michała Kucharczyka na ławce rezerwowych wynikła ze względów taktycznych. Chciałem, aby wykorzystał zmęczenie rywala. Inaki Astiz i Dickson Choto grali na własne życzenie. W spotkaniu ligowym Hiszpan doznał urazu żeber i do końca nie wiedzieliśmy, czy zdoła wyzdrowieć. Podobnie było z „Dixim”. Przyznam, że przed spotkaniem nie zakładałem kontuzji naszych dwóch środkowych obrońców, dlatego postawiłem na Ivicę, a w końcówce wpuściłem Alejandro Cabrala. Obecność Argentyńczyka okazała się trafnym wyborem, bo umiejętnie utrzymywał się przy piłce. Jeżeli nasi defensorzy nie wykurują się do piątku to Ivica może zagrać na środku obrony dzielił się wrażeniami uszczęśliwiony szkoleniowiec Legii.
Jakub Błasczykowski po Gali Tygodnika „Piłka Nożna”. „Myślałem, że wygra Oskar Pietuszewski”
Jednym ze znakomitych gości Gali 2026 był Jakub Błaszczykowski, który do hotelu Hilton przybył wraz z małżonką Agatą. Piłkarz Roku 2010 i 2012 chętnie skomentował tegoroczne nagrody.