Nie było niespodzianki w pierwszym sobotnim meczu ligi hiszpańskiej. Sevilla wykorzystała atut własnego boiska i rozgromiła Levante (5:0) wracając na trzecie miejsce w tabeli.
Sevilla nie dała żadnych szans Levante (fot. Reuters)
Sevilla przegrała dwa ostatnie mecze, dlatego na Estadio Ramon Sanchez Pizjuna dobrze wiedzieli, że kolejna wpadka po prostu nie wchodzi w grę. Warto bowiem dodać, że do dwóch wspomnianych porażek, w dwóch wcześniejszych spotkaniach drużyna z Andaluzji jedynie remisowała.
Nic więc dziwnego, że gospodarze od początku ruszyli do zdecydowanych ataków, ale przez całą pierwszą połowę bili głową w mur. Worek z bramkami rozwiązał się dopiero po zmianie stron, a wynik spotkania otworzył Wissam Ben Yedder i jak się okazało, był to pierwszy kamień, który poruszył lawinę.
W 60. minucie na 2:0 strzałem sprzed pola karnego podwyższył Andre Silva, a kiedy kilka chwil później trzeciego gola zdobył Franco Vazquez, było już jasne, że Sevilla nie wypuści z rąk zwycięstwa.
Gospodarzom wciąż jednak było mało i w 80. minucie dołożyli kolejnego gola – tym razem na listę strzelców wpisał się Pablo Sarabia, który pewnie wykorzystał rzut karny. Rezultat ustalił w doliczonym czasie Quincy Promes i zwycięstwo Sevilli stało się faktem.
Po sobotnim meczu Andaluzyjczycy mają na swoim koncie 36 punktów, tyle samo co Real Madryt. Strata Sevilli do Atletico to już pięć „oczek”, a do Barcelony dziesięć.
Decyzja zapadła! Znamy przyszłość Flicka w Barcelonie
Kontrakt łączący Hansiego Flicka z Barceloną wygasa wraz z końcem czerwca 2027 roku. Fabrizio Romano poinformował o decyzji, jaką podjął Hansi Flick w sprawie pozostania w klubie.