W ostatnich tygodniach wiele mówiło się o zainteresowaniu Realu Madryt takimi piłkarzami jak Robert Lewandowski, Harry Kane czy Mohamed Salah, jednak niewykluczone, że pierwszym wzmocnieniem „Królewskich” podczas letniego okienka transferowego zostanie ktoś zupełnie inny. Chodzi o Sadio Mane, który zdaniem „France Football” jest już po słowie z hiszpańskim klubem.
Sadio Mane na celowniku Realu Madryt (fot. Reuters)
Francuscy dziennikarze uważają, że w Madrycie rozpoczęli przygotowania do wielkiej przebudowy zespołu, tak by móc walczyć nie tylko na odcinku europejskim, ale przede wszystkim krajowym, gdzie od dłuższego czasu dominuje Barcelona. Jednym z piłkarzy, którzy mieliby wzmocnić kadrę „Los Blancos” ma zostać właśnie Sane.
Reprezentant Senegalu ma za sobą znakomity sezon, podczas którego zaliczał się do absolutnie kluczowych graczy Liverpoolu. Na wszystkich frontach wystąpił on w 44 meczach, w których strzelił 20 goli i zapisał na swoim koncie 9 asyst, przyczyniając się m.in. do awansu „The Reds” do finału Ligi Mistrzów, gdzie jednak lepszy okazał się Real.
Co ważne, „France Football” podaje, że Sadio Mane chciał przejść się do drużyny z Madrytu, ale w momencie, gdy prowadził ją jeszcze Zinedine Zidane. Jak wiadomo, trener pożegnał się przed kilkoma dniami z Realem, a nie wiadomo czy nowy szkoleniowiec będzie widział dla Senegalczyka miejsce w swojej drużynie.
Wartość 26-latka wycenia się aktualnie na około 70 milionów euro (za transfermarkt.de), a Liverpool wcale nie jest zmuszony do jego sprzedaży. Mane ma bowiem ważny kontrakt do 2021 roku i dlatego na Anfield znajdują się w niezwykle komfortowej pozycji przed ewentualnymi negocjacjami.
Arbeloa zabrał głos po bójce w szatni Realu Madryt. „To ja jestem za to odpowiedzialny”
Konferencja prasowa Realu Madryt przed El Classico została zdominowana przez ostatnie zdarzenie z udziałem Fede Valverde oraz Aureliena Tchouameniego. Ostatnie wydarzenia w Los Blancos skomentował Alvaro Arbeloa.
Kuriozalna czerwona kartka w La Liga. Co zrobił bramkarz?! [WIDEO]
Czegoś takiego dawno nie widzieliśmy. Bramkarz Osasuny kompletnie stracił kontrolę i zagrał piłkę bardzo daleko od własnego pola karnego. Sergio Herrera otrzymał czerwoną kartkę.