Do ogromnej niespodzianki doszło w pierwszym spotkaniu 14. kolejki Primera Division. Ostatnia w tabeli Granada pokonała bowiem przed własną publicznością Sevillę, która aspiruje do czołowych lokat w tabeli.
Sevilla doznała w Granadzie zaskakującej porażki (foto: Ł.Skwiot)
Drużyna z Sewilli była uznawana za murowanego faworyta sobotniego meczu, ale nie mogło być inaczej. Podopieczni Jorge Sampaoliego dotrzymują w końcu w lidze kroku największym, natomiast Granada zamyka stawkę i jest aktualnie murowanym kandydatem do spadku z ligi.
Goście od początku mieli jednak spore problemy z wywiązaniem się faworyta i wbrew przedmeczowym zapowiedziom nie udało się im zyskać przewagi nad dużo niżej notowanym przeciwnikiem. Kibice Sevilli mogli być zaniepokojeni postawą swoich zawodników, a ich zdumienie jedynie się powiększyło w 27. minucie, kiedy to wynik spotkania otworzyli gospodarze.
Prowadzenie Granadzie dał Andreas Pereira, który po strzeleniu gola zaprezentował przed kamerami podkoszulek z napisem „Froca Chape”, co miało być hołdem dla zmarłych w głośnej katastrofie samolotu, który kilka dni temu rozbił się w Kolumbii. Na jego pokładzie byli m.in. piłkarze brazylijskiego klubu Chapecoense.
Pierwsza połowa zakończyła się skromnym prowadzeniem Granady i wydawało się, że po zmianie stron Sevilla ruszy do odrabiania strat. Jak się jednak okazało, gospodarze mieli inny plan na drugiej 45 minut i udało się im podwyższyć wynik za sprawą kapitalnego uderzenia Davida Lombana.
Już w doliczonym czasie gry Sevilla zdołała zmniejszyć rozmiary porażki, jednak gol strzelony przez Ben Yaddera okazał się tylko trafieniem honorowym. Granada wygrała (2:1) i dopisała na swoje konto niezwykle ważne – w kontekście walki o utrzymanie – trzy punkty.
Flick zdradza w sprawie Garcii. Wiadomo już, kiedy wraca do gry
Trener FC Barcelony zdradził, że Joan Garcia jest już gotowy do gry. Hansi Flick planuje wystawić go w podstawowym składzie na najbliższy mecz z Getafe.
Raphinha wciąż poza grą. Wiadomo, w których meczach Barcelony nie zagra
Raphinha wrócił do Barcelony z kontuzją, którą nabawił się w trakcie zgrupowania reprezentacji Brazylii. Hansi Flick nie będzie mógł jeszcze skorzystać ze swojego absolutnego lidera.