Niespodzianek
na Euro 2016 ciąg dalszy! W rozegranym w Nicei meczu 1/8 finału
reprezentacja Islandii wygrała 2:1 z Anglią i uzyskała sensacyjny
awans do ćwierćfinału mistrzostw Europy! Wszystkie bramki tego
spotkania padły już w pierwszej połowie zmagań.
Reprezentacja Islandii dzielnie i skutecznie walczyła z wyżej notowaną Anglią (foto: Ł. Skwiot)
Poniedziałkowe
spotkanie rozgrywane w Nicei rozpoczęło się od mocnego uderzenia.
Być może nie wszyscy kibice zdążyli zająć swoje miejsca na
trybunach, a już padła pierwsza bramka. W trzeciej minucie gry
islandzki bramkarz Hannes Halldorsson sfaulował we własnej
szesnastce Raheema Sterlinga, a słoweński sędzia Damir Skomina bez
chwili zawahania wskazał na jedenasty metr. Rzut karny wykorzystał
Wayne Rooney: tym samym kapitan reprezentacji Anglii strzelił
swojego 53. gola w 115. występie w drużynie narodowej.
Angielscy
kibice mogli cieszyć się z prowadzenia swoich piłkarzy, jednak ich
radość trwała zaledwie 120 sekund. Dwie minuty po golu Rooneya
reprezentacja Islandii niespodziewanie doprowadziła do remisu: Arona
Gunnarsson wykonał daleki rzut z autu, w polu karnym piłkę głową
przytomnie zgrał Kari Arnason, a całą akcję strzałem z bliskiej
odległości sfinalizował obrońca Ragnar Sigurdsson.
Po
stracie gola podopieczni trenera Roya Hodgsona ruszyli do ofensywy. W
15. minucie gry Dele Alli uderzał z powietrza sprzed pola karnego,
jednak piłka kopnięta przez angielskiego pomocnika przeleciała tuż
nad poprzeczką bramki reprezentacji Islandii. Chwilę później tak
samo zakończyła się próba uderzenia z dystansu w wykonaniu
Harry’ego Kane’a.
Wydawało
się, że kwestią czasu będzie odzyskanie prowadzenia przez
Anglików, tymczasem padł drugi gol, ale dla Islandii. W 18. minucie
Jon Dadi Bodvarsson podał do 25-letniego napastnika Kolbeinna
Sigthorssona, ten wykorzystał bierną postawę angielskich obrońców
i płaskim strzałem z linii pola karnego pokonał Joe’a Harta.
Należało
się spodziewać, że druga bramka dla niżej notowanych przeciwników
zmusi zespół Roya Hodgsona do huraganowej ofensywy. Anglicy nie
byli jednak w stanie zaskoczyć bardzo dobrze zorganizowanej obrony
reprezentacji Islandii. Właściwie jedyną sytuacją z pierwszej
połowy, o której warto wspomnieć, było efektowne uderzenie
Harry’ego Kane’a z 28. minuty: angielski napastnik mocno strzelił z
woleja, ale piłkę zatrzymał bramkarz Halldorsson.
Po
przerwie Roy Hodgson zdecydował się na zmiany w składzie, a na
murawie stadionu w Nicei zameldowali się Jack Wilshere (46. minuta)
oraz Jamie Vardy (60). Roszady personalne na niewiele się jednak
zdały: Anglia wciąż prowadziła nieporadną grę przeciwko
zdyscyplinowanej taktycznie drużynie Islandii. Dość powiedzieć,
że w drugiej połowie reprezentacja Anglii była bliższa stracenia
kolejnego gola, niż doprowadzenia do remisu. W 56. minucie środkowy
obrońca Ragnar Sigurdsson mógł zdobyć swoją drugą bramkę w tym
spotkaniu, ale jego efektowne uderzenie przewrotką (!) w
instynktowny sposób wybronił Joe Hart.
Do
ostatniego gwizdka arbitra Damira Skominy sensacyjny wynik meczu w
Nicei nie uległ już zmianie. Islandia utrzymała prowadzenie do
końca zawodów i ostatecznie wygrała 2:1 z reprezentacją Anglii.
Absolutni debiutanci na mistrzostwach Europy uzyskali więc
niespodziewany awans do ćwierćfinału turnieju! Kolejnymi rywalami
podopiecznych selekcjonera Larsa Lagerbacka będą gospodarze Euro
2016. Spotkanie ćwierćfinałowe pomiędzy Islandią a Francją
odbędzie się w najbliższą niedzielę na Stade de France.
Co za debiut Halla! Gol i asysta w premierowym spotkaniu dla USA [WIDEO]
Julian Hall zaczął strzelanie dla reprezentacji Stanów Zjednoczonych. 18-latek mimo spędzonych zaledwie 28. minut na boisku zdołał wpisać się na listę strzelców oraz zaliczyć asystę w wygranym spotkaniu 4:1 z Peru.
Wysoka wycena Pietuszewskiego! Polak w ścisłej światowej czołówce
Oskar Pietuszewski znalazł się bardzo wysoko w najnowszym zestawieniu CIES Football Observatory. 18-letni zawodnik FC Porto jest obecnie jednym z najbardziej wartościowych zawodników spoza lig TOP5!