Miała być gładka wygrana, tymczasem Lech Poznań po raz kolejny skompromitował się w Europie. Podopieczni Mariusza Rumaka przegrali w delegacji z islandzkim Stjarnan (0:1), a sam trener nie ukrywał po meczu wielkiego rozczarowania.
– Ciśnie się jedno zdanie podsumowujące. Jak sobie sami nie strzelimy gola, to ciężko nam strzelić. Po raz kolejny znów to zrobiliśmy i ponownie przegraliśmy 0:1 mecz, który powinniśmy wysoko wygrać. Stworzyliśmy sobie więcej sytuacji niż w Estonii, ale piłka nożna to nie jazda figurowa na lodzie i nikt nie wywalczy awansu za dobrą grę – komentował Rumak.
Szkoleniowiec Kolejorza obiecał, że jego Lech odrobi straty w meczu rewanżowym i awansuje do kolejnej rundy. – Jestem pewien, że możemy wygrać u siebie wysoko i odrobić straty w Poznaniu. Kto przyjdzie na rewanż nie będzie żałował, bo zobaczy Lecha grającego każdy centymetr boiska.
– Wszyscy jesteśmy wściekli, bo przegrywamy, a na Islandii powinniśmy rozstrzygnąć losy całego dwumeczu. Zabrakło nam szczęścia, ale to nie jest żadne tłumaczenie. Wychodzę z założenia, że im więcej się pracuję, to to szczęście przychodzi – zakończył.
Liga Europy nie dla Polaka. FC Porto podjęło decyzję
Oskar Pietuszewski zaliczył znakomite wejście do FC Porto. Nie wystarczyło to jednak, aby 17-letni skrzydłowy został zgłoszony do wiosennej części rywalizacji w Lidze Europy.