Ruch wygrał u siebie 2:1 z GKS-em Tychy w 15. kolejce 1. Ligi. Dla klubu z Chorzowa to wyczekiwane przełamanie, z kolei goście wciąż mają fatalną serię.
Ruch powinien objąć prowadzenie już w 4. minucie. Marko Kolar znalazł się sam na sam z bramkarzem, ale Kacper Kołotyło kapitalnie interweniował. Potem bliski szczęścia był Patryk Szwedzik, który uderzył z lewej strony pola karnego, a piłka przeleciała tuż obok dalszego słupka.
W 19. minucie zespół z Chorzowa objął prowadzenie po golu samobójczym. Dominik Preisler dośrodkował z rzutu rożnego na bliższy słupek, a futbolówka odbiła się od kolana Marcela Błachewicza i wpadła do siatki.
W końcówce pierwszej połowy było 2:0 dla Ruchu. W 39. min Shuma Nagamatsu dostał podanie przed polem karnym, przyjął piłkę i skutecznie uderzył z 20m, z lewej nogi, w kierunku bliższego słupka.
W 60. min GKS zdołał złapać kontakt. Mateusz Szwoch poślizgnął się i stracił piłkę, a przechwytem popisał się Julian Keiblinger, który wbiegł w pole karne, zszedł do środka i płasko uderzył z 15. metra na bliższy słupek, dając nadzieje gościom.
Goście próbowali podkręcić tempo w końcówce, dążyli do wyrównania – w doliczonym czasie Bartłomiej Gradecki kapitalnie uchronił miejscowych od straty bramki. Ostatecznie Ruch zwyciężył 2:1 i zdołał się przełamać (cztery spotkania ligowe bez wygranej). Z kolei GKS przegrał 8 z 9 ostatnich spotkań na zapleczu Ekstraklasy.
Miedź znalazła następcę dla Keity. Młody Polak z zagranicznym doświadczeniem
Mimo 10. miejsca po rundzie jesiennej Betclic 1 ligi, Miedź Legnica ma szansę nawet na bezpośredni awans do PKO BP Ekstraklasy. Pomóc w tym ma Mateusz Kowalski, który po prawie czterech latach wrócił do Polski.