Liverpool FC wciąż szuka nowego szkoleniowca. W kontekście podjęcia pracy na Anfield wymienia się coraz to nowsze nazwiska, ale konkretów brakuje. Wiadomo już, kto na pewno nie zostanie nowym menedżerem „The Reds”.
Następcą Kenny’ego Dalglisha nie zostanie ani Brendan Rodgers, ani Juergen Klopp. Obaj trenerzy dość stanowczo odpowiedzieli na doniesienia, które łączyły ich z Liverpoolem. Rodgers dał jasno do zrozumienia, że w następnym sezonie nadal będzie pełnił obowiązki szkoleniowca Swansea City, natomiast Klopp ma ważny kontrakt z Borussią Dortmund i także nigdzie nie zamierza się ruszać.
W takiej sytuacji na placu boju pozostało trzech poważnych kandydatów. Oprócz Roberto Martineza z Wigan Athletic, Fenway Sports Group bardzo uważnie monitoruje sytuację dwóch kolejnych menedżerów. Zdaniem „Daily Mail” pewniakiem do przejęcia sterów „The Reds” jest Andre Villas-Boas, jednak już „Daily Mirror” podaje, że największe szanse na zastąpienia Dalglisha ma… Rafael Benitez, który w przeszłości prowadził już Liverpool.
W gronie potencjalnych menedżerów „The Reds” wymienia się także Didiera Deschampsa i Franka De Boera, ale ich kandydatury mają zdecydowanie mniejsze szanse. Nikt też nie traktuje poważnie rewelacji „The Sun” według, których ofertę pracy na Anfield otrzymał Josep Guardiola.
Hugo Ekitike show! Liverpool prowadzi z Newcastle United [WIDEO]
Newcastle United objęło prowadzenie na Anfield, ale Liverpool w dwie minuty odwrócił wynik rywalizacji. Stało się za to za sprawą dubletu Hugo Ekitike.